Home»Wiara»Słowo ma siłę – 29.05.2015

Słowo ma siłę – 29.05.2015

0
Shares
Pinterest Google+

Czy umiem uwierzyć tak, by góry przenosić? Czy umiem ufać Bogu? Jezu, ufam Tobie. A nie – Jezu, ufam sobie. Droga daleka jeszcze przede mną.

(Syr 44,1.9-13): Wychwalajmy mężów sławnych i ojców naszych według następstwa ich pochodzenia. ale są i tacy, o których nie pozostała pamięć: zginęli, jakby wcale nie istnieli, byli, ale jak gdyby nie byli, a dzieci ich po nich. Lecz ci są mężowie pobożni, których cnoty nie zostały zapomniane, pozostały one z ich potomstwem, dobrym dziedzictwem są ich następcy. Potomstwo ich trzyma się przymierzy, a dzięki nim – ich dzieci. Potomstwo ich trwa zawsze, a chwała ich nie będzie wymazana.

To ode mnie zależy, czy będą o mnie pamiętali. Czy zapiszę się w sercach, w pamięci? A jeśli tak, to jak się zapiszę?

Od zawsze człowiek boi się zapomnienia. Tak, ja się tego zapomnienia boję. Śmierć pozostaje tajemnicą. Wierzę, że czeka na mnie życie wieczne. No, ale przecież nikt stamtąd nie wrócił i nie zdał z tego relacji. I w tyle głowy, mimo wiary, mimo tej najszczerszej, tli się zawsze gdzieś taki strach, że nie ma nic. Albo że jest – ale że znikną wszystkie te relacje, które tworzyłem w tym życiu. I może będzie nawet wieczna szczęśliwość, ale nie będę już mężem, ojcem, synem, przyjacielem? I tli się też taki strach, że mnie tu już nie będzie, a przecież show must go on, wszyscy wrócą do swoich zajęć. A skoro o mnie łatwo zapomną, to znaczy, że nie byłem dla nich tak ważny, jak mi się zdawało, jak chciałem być.

 

(Mk 11,11-25): Jezus przybył do Jerozolimy i wszedł do świątyni. Obejrzał wszystko, a że pora była już późna, wyszedł razem z Dwunastoma do Betanii. Nazajutrz, gdy wyszli oni z Betanii, odczuł głód. A widząc z daleka drzewo figowe, okryte liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz przyszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. Wtedy rzekł do drzewa: Niech nikt nigdy nie je owocu z ciebie! Słyszeli to Jego uczniowie. I przyszedł do Jerozolimy. Wszedłszy do świątyni, zaczął wyrzucać tych, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni, powywracał stoły zmieniających pieniądze i ławki tych, którzy sprzedawali gołębie, i nie pozwolił, żeby kto przeniósł sprzęt jaki przez świątynię. Potem uczył ich mówiąc: Czyż nie jest napisane: Mój dom ma być domem modlitwy dla wszystkich narodów, lecz wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców. Doszło to do arcykapłanów i uczonych w Piśmie, i szukali sposobu, jak by Go zgładzić. Czuli bowiem lęk przed Nim, gdyż cały tłum był zachwycony Jego nauką. Gdy zaś wieczór zapadał, [Jezus i uczniowie] wychodzili poza miasto. Przechodząc rano, ujrzeli drzewo figowe uschłe od korzeni. Wtedy Piotr przypomniał sobie i rzekł do Niego: Rabbi, patrz, drzewo figowe, któreś przeklął, uschło. Jezus im odpowiedział: Miejcie wiarę w Boga! Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: Podnieś się i rzuć się w morze!, a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie. Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze.

Taka moja pierwsza refleksja: Strasznie mi jakoś szkoda tego drzewa. Wam nie? No, bo tak właściwie, to oberwało mu się za nic. Nie miało owoców, bo to nie był czas owocowania, a usłyszało: „Niech nikt nigdy nie je owocu z ciebie!” i uschło. Kurczę, przyznam, że nie umiem tego zrozumieć. Jasne, wiem, to był znak. No, ale co drzewo zawiniło?

Kto powie tej górze: Podnieś się i rzuć się w morze!, a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie.

Umiesz tak wierzyć? Z taką siłą, że odrzucasz prawa fizyki, wszelkie znane sobie reguły i wierzysz, że Pan Bóg może uczynić, cokolwiek zechce? Jak ja bym chciał mieć w sobie taką wiarę! Jeszcze wierzyć, że Pan Bóg sprawi coś, to się jakoś da. Ale że ja mogę dzięki Niemu? No, to już mnie przerasta.

Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie.

Wierzyć w Boga – to jest jakoś osiągalne i nie jest nawet takie trudne: przyjąć, że On jest. Wierzyć Bogu – o, tu już zaczynają się schody. A Pan Jezus do tego właśnie wzywa. Zaufaj Panu Bogu, zawierz – tak całkowicie. I wtedy wszystko stanie się możliwe. Tylko jakoś łatwiej jest pamiętać te powiedzonka w stylu „Umiesz liczyć? Licz na siebie”. Trudno jest przejść od Jezu, ufam sobie do tego właściwego: Jezu, ufam Tobie. I dla mnie ta dzisiejsza Liturgia Słowa to kolejna okazja, żeby samego siebie zapytać, jak daleko zaszedłem na mojej drodze, ile jeszcze dzieli mnie od tego Ufam Tobie. Bo, że dzieli – to nie mam wątpliwości. Niestety.

A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze.

O przebaczeniu mówię codziennie w Modlitwie Pańskiej przy odmawianiu pacierza. Tyle że to cholernie trudne. Ostatnio doświadczałem tego bardzo mocno – trudno było mi pewnej osobie wybaczyć. No, nie zasługuje na przebaczenie – myślałem. Zero skruchy, krzywdzi mnie. Mam jej wybaczyć? A w życiu! I wtedy moja mądra Mama powiedziała: „To żadna sztuka wybaczać szlachetnym. Sztuką jest wybaczyć komuś, kto szlachetny nie jest”. No, dobra, może ujęła to mniej dyplomatycznie, ale sens zachowałem. Pomogło.

(Visited 74 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Słowo ma siłę - 28.05.2015

Następny tekst

Słowo ma siłę - 30.05.2015