Home»Społeczeństwo»Tunezja. Pojechałbym tam.

Tunezja. Pojechałbym tam.

0
Shares
Pinterest Google+

Zamachy terrorystyczne to temat poważny. Niestety, temat ten staje się też pożywką do koncepcji nieco obłąkanych i reakcji histerycznych. A czasem również haniebnych.

Emocje są czymś oczywiście wytłumaczalnym, zwłaszcza w obliczu zamachu terrorystycznego. Budzi on strach, budzi gniew, u bliskich ofiar – rozpacz. Widzę jednak pewien problem, gdy emocje są nakręcane w debacie publicznej. Często mam wrażenie, że to nakręcanie jest przejawem po prostu skrajnego cynizmu osób publicznych.

Rycerz Tomasz

Zacznę od koncepcji obłąkanej i haniebnej zarazem. Znów powraca Tomasz Terlikowski, o którym już pisałem (niezależnie od pochlebnej recenzji książki).

No, to po kolei: Zacznijmy od tego, czym były krucjaty, tak cenione przez pana redaktora.

Krucjaty (łac. crux, krzyż) – określenie religijnie sankcjonowanych wypraw zbrojnych w średniowieczu, podejmowanych przez państwa i rycerstwo katolickie Europy. Wojny te były prowadzone przede wszystkim przeciw muzułmanom, ale także przeciw poganom, chrześcijańskim heretykom, a czasami przeciw katolikom. Choć powody tych wojen były w dużym stopniu religijne, to mieszały się one również z czynnikami politycznymi i ekonomicznymi. Krucjaty ogłaszane były głównie przez papieży, jednak czasami również przez innych władców, wspieranych przez papiestwo.

źródło: Wikipedia

Jeszcze raz: krucjata to wojna skierowana przeciwko konkretnej grupie religijnej czy etnicznej (w przypadku wypraw krzyżowych to się oczywiście łączyło). Co na ten temat mówi polskie prawo?

Art. 117. §3. KK: Kto publicznie nawołuje do wszczęcia wojny napastniczej lub publicznie pochwala wszczęcie lub prowadzenie takiej wojny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Krucjata zdecydowanie jest co do zasady wojną napastniczą. Wpis osoby publicznej na publicznie dostępnym profilu w serwisie społecznościowym jest działaniem publicznym.

Art.256. §1. KK: Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Oczywiście, przywołując ten przepis, nie mam na myśli pierwszej części alternatywy (to przed „lub”), czyli publicznego propagowania faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa. Chociaż… czy ustrój państwowy z czasów krucjat był ustrojem demokratycznym? No, ale to już grubymi nićmi szyte by było. Skupmy się na nienawiści na tle wyznaniowym.

Pan redaktor Terlikowski lubi mocne i barwne wypowiedzi, rzadko przy tym zastanawiając się nad tym, co pisze. Zachwyt nad własnym słowotokiem i medialną czkawką uniemożliwia mu niestety autorefleksję. Nie po raz pierwszy jednak jego wypowiedzi balansują na granicy prawa lub tę granicę przekraczają i zastanawiam się nad bezczynnością prokuratury, skoro te przestępstwa ścigane są z urzędu.

Świadomie pomijam teologiczny aspekt wypowiedzi. Z punktu widzenia wiary z wypowiedzią pana Tomasza bardzo mądrze polemizowali Błażej Strzelczyk z Tygodnika Powszechnego oraz Piotr Żyłka z Deon.pl.

Podludzie

Mikołaj Nowak to postać rozpoznawalna w mediach społecznościowych, choćby dlatego, że zajmuje się komunikacją w nich dla redakcji Faktów TVN.

Miałem okazję wziąć udział w dyskusji, miło nie było, ale to nie ma takie znaczenia. Powiem szczerze: jest dla mnie niepojęte, gdy ludzie mediów używają określeń takich jak „podludzie” i uważam to za haniebne.

Dodatkowo wydaje mi się nieco kuriozalne, gdy nad tym, co poczują rodziny ofiar oglądając zdjęcie, zastanawia się z oburzeniem przedstawiciel redakcji, która wysłała dziennikarza specjalnie po to, by to zdjęcie wykonał, sam też to zdjęcie rozpowszechniający.

Co mają zrobić ludzie, którzy, często przez cały rok albo i dłużej, odkładali pieniądze na wakacje? Wracać czy siedzieć w hotelowym pokoju? Co mają zrobić ludzie, którzy żyją tam z turystyki, mając na utrzymaniu swoje rodziny?

Idąc tropem rozumowania zaproponowanego przez Mikołaja, centrum Warszawy powinno być całkowicie opustoszałe. Trudno tu znaleźć miejsce, które nie spłynęłoby krwią. Mikołaju, jak możesz robić zakupy w centrum? Jak możesz iść ulicą i beztrosko rozmawiać przez telefon? Mieszkasz na Ochocie, która była rejonem ciężkich walk. Jak możesz uprawiać seks w miejscu, które powinieneś traktować jak cmentarz? (Tak, to było szyderstwo.)

#TunezjaJadęTam

Po marcowym zamachu terrorystycznym tunezyjski urząd odpowiedzialny za turystykę zorganizował kampanię międzynarodową pod hasłem #TunezjaJadęTam. Wzięło w niej udział wiele znanych osób, w Polsce jej twarzami byli Robert Makłowicz i Joanna Jabłczyńska. Po ostatnim zamachu Jabłczyńskiej jakoś się upiekło, ale Makłowicza odpytywano o to, czy czuje się odpowiedzialny za śmierć ofiar zamachu. Że tak młodzieżowo zareaguję: What The Fuck?

źródło zdjęć: http://tunezjajadetam.pl

Odpowiedzialność za śmierć ofiar ponosi terrorysta. Dodatkowo – ten, kto go wysłał lub namówił. Nie ambasador kampanii reklamowej. Pisał o tym mądrze Krzysiek z Więcej Luzu.

Terroryzm zmienił oblicze. Dawniej zamach wymagał długich przygotowań i był skomplikowaną operacją. Dziś, jak widać, terrorysta po prostu bierze karabin, wpada na plażę i strzela na oślep, a resztę… Resztę robią media. Atak nie wymaga wielkich przygotowań, wystarczy znaleźć świra, podpuścić i dać mu do ręki broń. Może nastąpić w każdym miejscu i w każdym czasie.

Celem islamistów w Tunezji jest właśnie zniszczenie turystyki, która jest kluczową gałęzią gospodarki tego kraju. Zdestabilizowanie sytuacji gospodarczej spowoduje destabilizację sytuacji politycznej, co ma ułatwić fundamentalistom przejęcie władzy w kraju rządzonym przez ugrupowania świeckie. Zniechęcając turystów do Tunezji wpisujemy się w strategię terrorystów. Serio? Tego właśnie chcemy?

Zamachy terrorystyczne miały miejsce w Londynie, w Paryżu, w Madrycie. Och, w Nowym Jorku też. Przestaniemy tam jeździć? Dlaczego jeżdżenie do Tunezji miałoby być gorsze niż do Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii czy USA? Prędzej czy później niestety pewnie będzie miał miejsce jakiś atak w Polsce. Jeśli jakiś szaleniec otworzy ogień do przypadkowych ludzi przy krakowskich Sukiennicach, to czy spodoba nam się wtedy medialne zniechęcanie turystów do odwiedzania naszego kraju?

Nie stać mnie na wyjazd do Tunezji. Boleję nad tym, bo pojechałbym tam z wielką chęcią. Paradoksalnie bezpośrednio po zamachu może tam być najbezpieczniej. O ile bowiem przed służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo mogły być ospałe, poddawać się rutynie, mieć uśpioną czujność, o tyle zaraz po ataku postawione są na nogi.

(Visited 142 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Dlaczego nie przemaluję facebooka na tęczowo

Następny tekst

Wychowanie w wierze - wychowanie w przymusie?