Home»Społeczeństwo»Cały naród wyręcza swoją policję

Cały naród wyręcza swoją policję

0
Shares
Pinterest Google+

Rafał Jarząbek, znany na Youtube jako autor kanału „Z dobrym słowem” przeprowadził prowokację i doprowadził do zatrzymania 24-latka, który próbował umówić się z udawaną przez youtubera 13-latką. Szacun dla Rafała, ale czy na pewno to dobra akcja?

Zanim przejdziemy dalej, warto obejrzeć film nakręcony przez Rafała Jarząbka. Po co bowiem mam opowiadać historię, którą on sam filmem opowiedział znacznie lepiej?

Żeby było jasne: lubię kanał Rafała Jarząbka. Wierzę, że chciał dobrze. Ale – jak to mawiał Borys Jelcyn – „chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zawsze”. Inna sprawa, że – nie oszukujmy się – jednym z ważniejszych celów tej prowokacji było zdobycie rozgłosu.

Powiedzmy sobie też jasno: Rafał Jarząbek niczego nowego nie odkrył ani nie zrobił. Takie prowokacje media tradycyjne robiły już 10 lat temu. Wiele lat temu głośno było też np. o motorniczym z Wrocławia, choć on akurat, delikatnie ujmując, świetlaną postacią nie był.

Prawo i konkrety (PiK)

Uporządkujmy sobie nieco wiedzę. Podstawowym przestępstwem, które w tym kontekście bywa przywoływane, jest tzw. czyn pedofilski. Mówi o nim Art.200 § 1. Kodeksu karnego:

Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

Ten przepis nie ma tu zastosowania o tyle, że nie doszło do czynności seksualnej z udziałem małoletniego poniżej lat 15. Ten przepis stanowi jednak punkt odniesienia w innych regulacjach kodeksowych, np. w Art. 200a §1. i § 2. Kodeksu karnego:

§ 1. Kto w celu popełnienia przestępstwa określonego w art. 197 § 3 pkt 2 lub art. 200, jak również produkowania lub utrwalania treści pornograficznych, za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej nawiązuje kontakt z małoletnim poniżej lat 15, zmierzając, za pomocą wprowadzenia go w błąd, wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania sytuacji albo przy użyciu groźby bezprawnej, do spotkania z nim, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Kto za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej małoletniemu poniżej lat 15 składa propozycję obcowania płciowego, poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej lub udziału w produkowaniu lub utrwalaniu treści pornograficznych, i zmierza do jej realizacji, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Jest jeszcze Art. 202 KK, który dotyczy m.in. pornografii dziecięcej:

§ 3. Kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, przechowuje lub posiada albo rozpowszechnia lub prezentuje treści pornograficzne z udziałem małoletniego albo treści pornograficzne związane z prezentowaniem przemocy lub posługiwaniem się zwierzęciem, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

§ 4. Kto utrwala treści pornograficzne z udziałem małoletniego, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

§ 4a. Kto przechowuje, posiada lub uzyskuje dostęp do treści pornograficznych z udziałem małoletniego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Ten przepis bywa przydatny o tyle, że niemal zawsze w przypadku osób, które próbują, jak bohater filmiku Rafała Jarząbka, nawiązywać kontakty seksualne z dziećmi, w komputerze sprawcy policja znajduje pornografię dziecięcą.

Tu warto przypomnieć, że Art. 19 Ustawy o policji nadaje funkcjonariuszom uprawnienie do stosowania technik operacyjno-rozpoznawczych, w tym tzw. prowokacji, w przypadku przestępstw „przeciwko wolności seksualnej i obyczajności, gdy pokrzywdzonym jest małoletni albo gdy treści pornograficzne, o których mowa w art. 202 Kodeksu karnego, obejmują udział małoletniego”. Oczywiście, stosowanie tego przepisu nie jest takie proste, wymaga spełnienia określonych prawem warunków, ale możliwość taką policjanci mają.

Policja długo dopominała się o takie uprawnienia. Czuję się uprawniony do wypowiadania się, bo myślę, że mam spory udział w tym, że lata temu sejm takie uprawnienia policjantom nadał. Wielu funkcjonariuszy sam szkoliłem, współfinansowałem też sprowadzenie do Polski ekspertów z USA i Wielkiej Brytanii, gdzie takie prowokacje prowadzone są stale, żeby nauczyli naszych stróżów prawa, jak to się robi.

Problem w tym, że policja z tego uprawnienia, o które tak zabiegała, wcale nie korzysta. Dlaczego? Ano dlatego, że te sprawy są trudne, ciągną się długo, a w dodatku są kosztowne, bo ekspertyzy biegłych kosztują.

Gdyby to policjanci, z zachowaniem wymogów formalnych, przeprowadzali taką prowokację, to prokurator mógłby bohaterowi filmiku stawiać od razu zarzut z Art. 200a KK, a po przeanalizowaniu zawartości dysków zapewne również z Art. 202 KK. Sęk w tym, że wymogi formalne dotyczące prowokacji nie zostały zachowane w kwestii podstawowej – ani nie było zgody sądu, ani prowadzącym nie była osoba upoważniona prawnie. Dlatego można tu mówić tylko o tzw. nieudolnym usiłowaniu, które opisane jest w Art. 13 KK:

§ 1. Odpowiada za usiłowanie, kto w zamiarze popełnienia czynu zabronionego swoim zachowaniem bezpośrednio zmierza do jego dokonania, które jednak nie następuje.

§ 2. Usiłowanie zachodzi także wtedy, gdy sprawca nie uświadamia sobie, że dokonanie jest niemożliwe ze względu na brak przedmiotu nadającego się do popełnienia na nim czynu zabronionego lub ze względu na użycie środka nie nadającego się do popełnienia czynu zabronionego.

I tu warto dodać Art. 14, który zawiera wyjaśnienie dotyczące wymiaru kary w przypadku usiłowania, szczególnie usiłowania nieudolnego, o którym mowa była w Art. 13 2:

§ 1. Sąd wymierza karę za usiłowanie w granicach zagrożenia przewidzianego dla danego przestępstwa.

§ 2. W wypadku określonym w art. 13 § 2 sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.

Ścigać ma policja

Chcę wierzyć w dobre chęci youtubera, niezależnie od tego, że – co naturalne – chciał nakręcić filmik, który zapewni mu rozgłos i zapewni dobre statystyki kanału. Nie bez powodu powiadają jednak, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.

Nie zmienia to faktu, że od ścigania przestępców jest policja. Tak wynika nie tylko z prawa, ale i ze zdrowego rozsądku. Po to płacimy podatki, po to powstała taka formacja, żeby po pierwsze zapewnić nam, obywatelom, bezpieczeństwo, a po drugie po to, by zwykli ludzie nie bawili się w szeryfów na Dzikim Zachodzie. Policja ma narzędzia prawne, by to robić, policjanci uczą się tego, szkolą, mają całe zaplecze. Możemy dyskutować nad sprawnością działań policji, ale co do zasady powinniśmy zgodzić się na to, że to policjanci mają ścigać złoczyńców. Wyobraźmy sobie sytuację, w której każdy, kto wpadnie akurat na taki pomysł, zacznie bawić się w prowokatora i szeryfa…

Ktoś, kto nie jest policjantem, nie powinien prowadzić internetowych prowokacji z wielu powodów:

  1. Zwykły zjadacz chleba po prostu nie zna się na tym i nie umie robić tego dobrze. W efekcie jego działania, choćby i wynikały wyłącznie z najczystszych i najlepszych intencji, są bardzo często nie tylko nieskuteczne, ale wręcz szkodliwe. Nieprawidłowo zabezpieczony materiał dowodowy będzie nieprzydatny w postępowaniu sądowym. Osób zatrzymanych w wyniku takich obywatelskich czy dziennikarskich prowokacji na ogół nie udaje się skazać, właśnie przez brak dobrze zabezpieczonego materiału dowodowego.
  2. Podejmując czynności operacyjne, np. prowokacje, możemy nieświadomie wejść w paradę funkcjonariuszom, gdyby sami takowe prowadzili, rozwalając większą akcję, którą prowadzą (a chcę – przy całym moim krytycyzmie – wierzyć, że jednak policja jakieś akcje prowadzi).
  3. Wyręczanie policji w jej pracy może być dla niej rozleniwiające.
  4. Naraża takiego obywatelskiego prowokatora na odpowiedzialność karną.

Tak. Paradoks sytuacji polega na tym, że oprócz bohatera filmiku zarzuty karne może usłyszeć również jego autor, czyli youtuber. Warto tu przypomnieć Art. 24 Kodeksu karnego:

Odpowiada jak za podżeganie, kto w celu skierowania przeciwko innej osobie postępowania karnego nakłania ją do popełnienia czynu zabronionego; w tym wypadku nie stosuje się art. 22 i 23.

Jeszcze raz: wierzę w dobre chęci Rafała Jarząbka. Podzielam gniew i oburzenie skierowane przeciwko bohaterowi jego filmiku, zwłaszcza że mówimy o niedoszłym adwokacie. Warto jednak w tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek.

Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Krzyż to plus, a nie minus

Następny tekst

Rozpaczliwe wołanie o pomoc