Home»Społeczeństwo»Prawa człowieka zaczynają się od praw dziecka

Prawa człowieka zaczynają się od praw dziecka

2
Shares
Pinterest Google+

Mamy 1 czerwca Dzień Dziecka. Ktoś mógłby więc spytać: Po co nam 20 listopada Dzień Praw Dziecka, skoro mamy Dzień Dziecka? Takie święto obchodzimy w Polsce drugi raz. Ustanowił je oficjalnie polski parlament na prośbę Rzecznika Praw Dziecka.

Francja nazywana bywa często na świecie ojczyzną praw człowieka. O Polsce zaś często mówi się, że jest ojczyzną praw dziecka. Nie bez powodu.

To u nas przecież pojawił się i pracował Henryk Goldszmit znany szerzej jako Janusz Korczak. To w jego myśli pedagogicznej, jego pracy po raz pierwszy tak dobitnie wybrzmiała kwestia podmiotowości dziecka, jego praw, szacunku, który dziecku się należy. To Janusz Korczak tak mocno zwracał uwagę na to, że my, dorośli, musimy zacząć traktować dzieci jak ludzi, a nie jak kandydatów na ludzi. „Nie ma dzieci. Są ludzie” – pisał dobitnie.

To w Polsce w 1968 roku Cezary Leżeński zainspirowany wywiadem z Wandą Chotomską wpadł na pomysł stworzenia odznaczenia przyznawanego przez dzieci. W 1979 roku Order Uśmiechu stał się odznaczeniem przyznawanym pod egidą Organizacji Narodów Zjednoczonych.

To wreszcie właśnie Polska w 1978 roku zainicjowała w ramach ONZ prace nad uchwaleniem Konwencji o prawach dziecka. Została ona uchwalona w 1989 roku. Polska ratyfikowała ją 3 lata później. Konwencję o prawach dziecka przyjęły już prawie wszystkie państwa świata – z wyjątkiem Somalii i… USA.

Można by pomyśleć, że mamy powody do dumy. No, mamy. Ale czy tak do końca?

Mamy obchodzony na całym świecie Dzień Dziecka. To prawda. Pisałem już co prawda o tym, że to jest dzień upupiania milusińskich, czyli dzień pociesznych pociech. No, ale święto to święto. Rachunek się zgadza. Jak powiedziałby bohater filmu „Miś: „Dziecko to dziecko, wypić można”.

Święto poświęcone prawom dziecka jest potrzebne dlatego, że wciąż bardzo potrzeba nam edukacji na temat tych praw. Niestety, nie mam tu na myśli uczenia kolejnych roczników dzieci o tym, jakie prawa im przysługuje. Problemem jest to, że o prawach dziecka trzeba edukować przede wszystkim dorosłych.

To nie dzieci mają problem z prawami dziecka. To dorośli go mają. To dorośli wciąż jeszcze mają kłopot ze zrozumieniem, że dziecko ma prawa.

Prawa dziecka to nic innego jak podgrupa szerzej obowiązujących praw człowieka, bo dziecko to człowiek. I z tym dorośli – odnoszę wrażenie – mają nadal kłopot. Dziecko to nie jest takie coś, co kiedyś wyrośnie na ludzi, wychowamy na człowieka. Wróćmy do Korczaka: „Nie ma dzieci. Są ludzie”.

Ludzie mają swoje prawa. Prawa człowieka. Są one niezbywalne. Wyprowadzamy je z pojęcia ludzkiej godności, która wynika z samego faktu istnienia. Człowiek rodzi się i z samego faktu, że jest, wynika to, że ma prawa człowieka. Prawa te nie są zależne od obowiązków. Więźniowie też mają prawa człowieka. Nawet w sposób szczególny te ich prawa wymagają uwagi. Mają je, choć przecież nie wywiązywali się właściwie z obowiązku przestrzegania prawa, nie realizowali umowy społecznej. Mimo to mają prawa. I raczej tego nie negujemy. (No, pomijam oszołomów.)

Zgodziliśmy się jako społeczeństwo, że ludzie mają swoje prawa. Zgodziliśmy się z tym, że te prawa są niezależne od obowiązków, choć oczywiście to nie znaczy, że zwalniamy kogoś z tych obowiązków.

Ale to jakoś nie działa przy dzieciach.

Ilekroć mowa o prawach dziecka, słyszę od dorosłych zdanie: „Nie mówmy o prawach dziecka, porozmawiajmy o jego obowiązkach”. Ciekawe, że ci, którzy tak mówią, nie chcieliby przecież, by to odnieść do nich samych.

Ilekroć mowa o prawach dziecka, słyszę od dorosłych zdanie: „Dziecko ma swoje prawa, o ile wypełnia swoje obowiązki”. Nie. Prawa nie zależą od wypełniania obowiązków. Od wypełniania obowiązków zależą przywileje. Musimy wreszcie nauczyć się odróżniać prawa od przywilejów. Prawem dziecka jest mieć w co się ubrać. Ubierać się w markową bluzę z Batmanem – to już przywilej. Zależny od obowiązków albo od innych czynników. Ale prawo do bycia ubranym dziecko ma niezależnie od wszystkiego.

Ilekroć mowa o prawach dziecka, słyszę od dorosłych zdanie: „Tak dziecko ma prawo do (tu wstaw dowolne prawo dziecka), ale…” Stara zasada głosi, że to, co pojawia się po „ale”, zaprzecza całkowicie i niweluje to, co było przed „ale”. Mówiąc brutalniej: „Dziecko ma prawo do A, ale…” znaczy dokładnie: „Dziecko nie ma prawa do A”.

Dorośli najchętniej – odnoszę wrażenie – pominęliby jakoś kwestię praw dziecka. Jest znacznie wygodniej, jeśli dziecko nie zna tych praw i nie umie z nich korzystać. Gdyby zaczęło, większość dorosłych uznałoby, że dziecko „pyskuje”. No, bo jakże to? Ośmiela się kwestionować zdanie dorosłych? Sprzeciwiać się rodzicom? Domagać się czegoś? Skandal, nie?

Wiele razy zdarzało mi się uczestniczyć w różnych działaniach, które miały edukować dzieci w kwestii ich praw. I zawsze towarzyszyła mi przy tym obawa, że wyedukowane przez nas dziecko powoła się w domu czy w szkole na swoje prawa, a w odpowiedzi dostanie ścierą przez łeb, pasem po dupie, a w najlepszym razie usłyszy „nie pyskuj, gówniarzu”.

Dlatego najpierw trzeba edukować dorosłych. Jeden z byłych Rzeczników Praw Dziecka, generalnie słabo oceniany, czyli Paweł Jaros, przeprowadził w czasie swojej kadencji kampanię społeczną z hasłem, którego wprowadzenie do publicznego dyskursu w moim odczuciu znosi wszelkie inne zarzuty dotyczące tej kadencji RPD. Hasło to brzmiało:

PRAWA CZŁOWIEKA ZACZYNAJĄ SIĘ OD PRAW DZIECKA.

Wiem, że czytają mnie rodzice. Drogi Rodzicu! A Ty znasz katalog praw dziecka? Mądrzy Rodzice przygotowali krótkie podsumowanie zapisów Konwencji o Prawach Dziecka. To są sprawy wielkie. Ale zacznijmy może od spraw małych, codziennych.

Czy masz problem z „nie” Twojego dziecka? Czy pozwalasz mu wybrać, w co się ubierze do przedszkola (nawet jeśli ten zestaw miałby urągać wymogom klasycznej mody dziecięcej)? Czy pozwalasz mu zdecydować, w jakich zajęciach pozalekcyjnych i pozaszkolnych będzie uczestniczyć? Czy rozmawiasz z nim? Szanujesz jego prywatność?

Na zdjęciu: Janusz Korczak i Stefania Wilczyńska
(Visited 983 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Strzelisz! Zdławi cię strach!

Następny tekst

Krzyż to plus, a nie minus