Home»Wiara»Modlitewnik»Różaniec»III tajemnica radosna – Narodzenie Pana Jezusa

III tajemnica radosna – Narodzenie Pana Jezusa

0
Shares
Pinterest Google+

Bóg, który umarłby bez ludzkiej opieki, ale – o czym warto pamiętać – faktycznie za sprawą ludzi umrze. Za ich sprawą, ale dla nich. Na razie jednak cieszymy się Jego przyjściem.

Udało mi się zrealizować moje zamierzenie. W okresie Adwentu napisałem rozważania dwóch pierwszych, tych adwentowych, tajemnic różańca, zaliczających się do radosnych (I Tajemnica Radosna oraz II Tajemnica Radosna). Pora na trzecią tajemnicę radosną, czyli Narodzenie Pana Jezusa. W rozważaniu tej tajemnicy sięgam do tego najszerszego opisu, który zapewnił nam święty Łukasz:

W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego3 Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.

W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie». I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: «Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania»

Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: «Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił». Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. 18 A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane.

Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie [Matki].

Łk 2, 1-21

Syn Boży nie urodził się 25 grudnia. I nie, nie chodzi mi o historyczne dywagacje na temat daty urodzin Pana Jezusa. Ale przecież w czasie każdej liturgii eucharystycznej, gdy odmawiamy Credo, powtarzamy w nim słowa: „który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami”. To nie jest tak, jak się niektórym wydaje, że oto Pan Bóg nagle postanowił mieć Syna i tak jakoś zrobił, że Maryja tego Syna urodziła. Nie, Syn Boży został zrodzony przed wszystkimi wiekami.

Teraz zaś dochodzi do współpracy całej Trójcy Świętej. Oto Bóg Ojciec posyła Syna Bożego. Syn Boży „dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba, i za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem”. Jak widać to, co dobre, wykuwa się w zgodnym współdziałaniu.

25 grudnia świętujemy więc nie te właściwe narodziny, które były przed wiekami, ale te absolutnie ludzkie narodziny Pana Jezusa. Wspominamy Boże Wcielenie.

To coś tak niezwykłego, że aż trudno pojąć. Pisało o tym wielu, więc nie będzie w moich słowach niczego odkrywczego, ale po prostu zachwyca mnie fakt, że Bóg, który jest Wszechmogący, postanawia być człowiekiem całkowicie bezradnym, bezbronnym. Rodzi się i jest całkowicie zdany na innych ludzi, na początku na swoich rodziców – to oni okrywają go, by nie marzł, karmią, by nie głodował, przewijają. Wszechmocny, który robi kupę w pieluchy i potrzebuje, by ktoś tę pieluchę Mu zmienił. Wszechmocny, który umarłby, gdyby Matka nie nakarmiła Go piersią.

W okresie przedświątecznym wpadamy na ogół w szał porządków. Dom musi lśnić na nadejście Pana. A On nadchodzi w brudzie. W stajence czysto nie było. Nie, nie chodzi mi o to, że sprzątanie jest czymś złym, bo oczywiście lepiej mieć czysto niż brudno. Ale to nie takie sprzątanie jest ważne. Zbawiciel przychodzi w brudzie, bo posłany został by oczyścić, a przecież nie miałoby sensu czyszczenie czystego. Przychodzi w bólu, bo ból towarzyszy człowiekowi, a On, pozostając w pełni Bogiem, staje się zarazem w pełni Człowiekiem. Dlatego Maryja rodzi jak każda kobieta, rodzi w bólu. Może ma tylko trudniej niż dziś możemy to sobie wyobrazić, bo poród ten odbywa się w stajence, a nie w szpitalnej sali.

Zbawiciel przychodzi w stajence, czy – jak sugerują historycy – w grocie wykorzystywanej przez pasterzy, bo nie ma dla Niego miejsca w gospodzie. Pytanie, jak często nie ma dla Niego miejsca w moim, w Twoim życiu, gdy chce do nas przyjść. Przy wigilijnym stole zostawiamy puste naczynie dla zbłąkanego wędrowca, poniekąd na pamiątkę tego braku miejsca dla Świętej Rodziny. Nie oszukujmy się jednak: większość z nas, stawiając ten dodatkowy talerz, ma nadzieję, że żaden zbłąkany wędrowiec nas nie odwiedzi. Udowodnił to nawet niedawno pewien youtuber:

Gdy czytamy tekst świętego Łukasza i dochodzimy do historii pasterzy, którzy jako pierwsi dowiedzieli się o przyjściu Mesjasza i jako pierwsi mogli Go ujrzeć, skupiamy się na ogół, co oczywiście ma swój głęboki sens, na tym, że Pan Jezus ukazuje się prostym i ubogim ludziom. To zrozumiałe, wszak ten wątek powraca wiele razy na kolejnych kartach wszystkich czterech Ewangelii.

Skoro jednak tak patrzymy, to warto popatrzeć jeszcze z nieco innej strony, również poprzez odwołanie do tego, co pojawi się dalej w Nowym Testamencie. Oto pierwsi przychodzą do Zbawiciela pasterze. Oto Pasterz spotyka się z pasterzami. Dla mnie to spotkanie jest zapowiedzią późniejszego nauczania. Wszak metafora Dobrego Pasterza będzie niezwykle istotna w tym, o czym i jak mówić będzie dorosły Pan Jezus.

Gdy tak myślę o zapowiedziach, znakach, to niezwykle istotny wydaje mi się również cel podróży świętego Józefa i Maryi. Jadą, by dać się spisać, policzyć. Zapewne zapisali również właśnie urodzone Dziecko. Pan Bóg dał się policzyć między ludzi. A przecież potem Pan Jezus będzie mówił o policzeniu, o tym, że nawet każdy włos na naszej głowie jest policzony. To policzenie między ludzi jest – mam wrażenie – takim symbolicznym elementem Bożego Wcielenia, które – jak modlę się co dzień w Credo nastąpiło „dla nas i dla naszego zbawienia”.

Modlitwa Pańska

Ojcze, nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje. Przyjdź królestwo Twoje. Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. I odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.

Pozdrowienie Anielskie (10 razy)

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna! Pan z Tobą. Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego Jezus.
Święta Maryjo, Matko Boża! Módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

Uwielbienie Trójcy Świętej

Chwała Ojcu, i Synowi, i Duchowi Świętemu –
– jak była na początku, teraz, i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

Modlitwa Fatimska

O, mój Jezu! Przebacz nam nasze grzechy. Zachowaj nas od ognia piekielnego. Zaprowadź wszystkie dusze do nieba i dopomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.
ilustracja: Pixabay
(Visited 583 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Kolędowanie ze Spesalvi

Następny tekst

Zastrzyki z rivanolu