Home»Życie»Jak się kłócić? Jak się godzić?

Jak się kłócić? Jak się godzić?

2
Shares
Pinterest Google+

Każde, mniej lub bardziej szanujące się, pismo kobiece, każdy portal, każdy blog o związkach publikuje złote rady dotyczące kłótni. Zapomnij o nich. Serio.

Oto kilka typowych porad. Powtarzają się na ogół w większości tekstów:

– Trzymaj się tematu.
– Używaj komunikatu „ja”.
– Nie uogólniaj.
– Nie porównuj.
– Nie krzycz.
– Słuchaj.
– Zadbaj o czas.
– Partner pozostawiony sam sobie z trudną sytuacją, może czuć odrzucenie.
– Szanuj.
– Dąż do rozwiązania.
– Otwórz się na pojednanie.
– Nie poddawaj się.

To wszystko pięknie brzmi. Serio. Ale w teorii. To taki psychobełkot, który się świetnie pisze, czasem nawet świetnie czyta, za to – na ogół w ogóle się nie da stosować w praktyce. Dlaczego?

Czym jest tak naprawdę kłótnia? Co odróżnia ją od rozmowy, dyskusji? Na pewno cechą kluczową jest różnica zdań. Ale sama różnica zdań nie czyni kłótni. Możemy mieć różne poglądy, różne stanowiska, a rozmawiać, dyskutować się, spierać, może nawet ostro, ale – nie kłócić. Kiedy „staje się kłótnia”?

Słownik Języka Polskiego (pod redakcją Witolda Doroszewskiego) definiuje kłótnię tak:

gwałtowna i ostra wymiana zdań

Kłótnia zaczyna się wtedy, gdy wygrywają „złe” emocje. Świadomie używam cudzysłowu, bo emocje nie są złe. One po prostu są. To, że się pojawiają, to nie jest Twoja wina. Od Ciebie zależy co najwyżej to, co z nimi zrobisz. Ostrość i gwałtowność wymiany zdań wynika właśnie z emocji, z tego, że to one zapanowały nad tymi, którzy właśnie od rozmowy przeszli do kłótni.

Zabawa polega na tym, że, skoro emocje wygrały, to te dobre rady można sobie wsadzić w kieszeń. Nie zadziałają. Ani Ty nie będziesz w stanie ich zastosować, ani druga strona. Dlaczego? No, właśnie dlatego że kierują Wami emocje, a nie rozsądek.

Wyobraź to sobie: Jesteś wściekły czy wściekła. No, przecież oczywiste, że masz rację. A on / ona nie ma. Zachowuje się jak idiota / idiotka. Kłócicie się. Może krzyczycie, a może w zimnej furii cedzicie przez zęby. A ja stanę przed Wami i powiem: „Używaj komunikatu – ja”. Ciekaw jestem, które z Was pierwsze mi przywali. Jeśli wytrzymacie przy tym, to przy „Otwórzcie się na pojednanie” nie wytrzymacie na pewno.

Nie da się kłócić rozumnie, bo kłótnia z założenia jest nierozumna. Jest emocjonalna. Oznacza, że doszło do skumulowania się emocji, które muszą znaleźć swoje ujście.

Czy to znaczy, że nic się nie da zrobić? Nie. Jasne, warto próbować hamować swoje emocje. Jeśli wiemy, jak uderzyć drugą stronę tak, by zabolało najmocniej, to emocje sprawiają, że czasem tracimy hamulce i z tej wiedzy korzystamy, a skutki tego bywają opłakane, ale, nie oszukujmy się, nie zawsze te emocje opanujemy, choć oczywiście warto próbować. Czasem powiemy o to jedno słowo za dużo. A czasem – wiele słów za dużo.

Nie chodzi wcale o to, żeby nie kłócić się w ogóle. Nie chodzi wcale o to, by kłócić się rozumnie. Chodzi o to, by umieć się godzić. Z tym godzeniem – tu Cię zmartwię – wcale nie jest jednak tak prosto. Ba! Jest znacznie – cóż za zaskoczenie! – trudniejsze od kłócenia się.

rain-924286

Zanim zaczniemy o godzeniu się, musimy jednak porozmawiać jeszcze o kłóceniu się. Żeby nie było nam wszystkim bowiem zbyt łatwo, to w sytuacji kłótni zachowujemy się w różny sposób:

Są tacy, którzy reagują na bieżąco. Coś ich wkurzy i załatwiają to od razu. Inni wręcz przeciwnie – przemilczą, przeczekają, aż w końcu tych odłożonych spraw uzbiera im się tyle, że byle drobiazg sprawia, iż wybuchają, przypominając sobie wszystko, co odkładali. Jedni wybuchają, inni cedzą przez zęby w zimnej furii. Jedni wykrzykują to, co im leży na sercu, inni oczekują, że druga strona sama się domyśli. Jedni wybuchają gwałtownie, inni rozkręcają się powoli. Jednym złość mija szybko, inni długo chowają urazę. Żeby nie było za lekko, możliwe są najróżniejsze kombinacje tych modeli zachowań.

Teraz – uwaga! – będzie zadanie domowe: Jaki jest Twój model kłócenia się? A jaki jest model Twojego męża, partnera czy też Twojej żony lub partnerki lub innej istoty Ci bliskiej? (w ramach poprawności politycznej)

Jeśli są takie same – możesz podskoczyć z radości. Będzie łatwiej. Szczególnie, jeżeli macie podobny model wychodzenia z kłótni. Jeśli bowiem oboje / obaj / obie potrzebujecie na to więcej czasu, albo też przechodzi Wam szybko, to się zgracie czasowo. Gorzej, jeśli każde / każdy / każda z Was ma inny model zachowań, wtedy będzie trudniej. Załóżmy bowiem, że Tobie mija szybko, a Twoja ukochana długo chowa urazę i stosuje tzw. ciche dni. Tobie więc złość minęła szybko i wyciągasz rękę na zgodę. Ona jednak nie jest na to jeszcze gotowa, więc tę wyciągniętą rękę odtrąca. Kiedy jej minie, Ty będziesz akurat rozżalony z powodu tego odtrącenia, więc z kolei Ty odtrącisz ją. I tak możecie odtrącać się do – za przeproszeniem – usranej śmierci.

Jak zatem skutecznie się godzić? Dobrać właściwy sposób wyciągnięcia ręki na zgodę i właściwy moment na zrobienie tego. Jaki to jest właściwy moment i właściwy sposób? Nie mam pojęcia. Nie umiałbym nawet doradzić Ci, jak i w którym momencie godzić się ze mną, a co dopiero z Twoim mężem / partnerem czy też Twoją żoną / partnerką czy też inną bliską Ci osobą lub istotą.

PS. O godzeniu się napisała też Okularnica w tekście pt. Schowaj dumę do kieszeni. Warto przeczytać.

Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Wspominki tetryka

Następny tekst

IV Tajemnica Radosna - Ofiarowanie w świątyni