Home»Społeczeństwo»Fajny ksiądz

Fajny ksiądz

15
Shares
Pinterest Google+

12 procent księży w Polsce przyznaje, że doświadczyli różnych form agresji wynikającej z samego faktu, że są księżmi. Dane te mogą być mocno zaniżone. Zrodził mi się więc w głowie pomysł na fajną akcję.

Na artykuł w Rzeczpospolitej trafiłem z pewnym opóźnieniem. Autorzy odwołują się do badań przeprowadzonych przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego. Ankiety trafiły do 10.000 polskich parafii, w badaniu wzięło udział ponad 9.200 księży. Sami duchowni podkreślają, że na ogół nie ujmowali w ankietach zdarzeń, w których agresja nie miała formy przemocy fizycznej, a poza tym specyfika ich funkcjonowania sprawia, że łatwiej przechodzą nad takimi zdarzeniami do porządku dziennego. Warto też wziąć pod uwagę, że na ogół chodziło o zdarzenia w świecie realnym, czyli pominięty został problem agresji słownej w internecie.

Tę agresję widać nawet w komentarzach pod opublikowanymi w różnych portalach artykułami o badaniu ISKK.

Niezależnie od jadu, nienawiści, wulgaryzmów, obelg, których w tych komentarzach było wiele, powracały w nich główne zarzuty stawiane klerowi i Kościołowi:

  • pazerność,
  • zaangażowanie polityczne i ingerencja w stanowione prawo,
  • skandale obyczajowe,
  • przypadki molestowania seksualnego dzieci przez księży oraz
  • brak właściwej reakcji Kościoła instytucjonalnego na te przypadki.

Nie chcę tu rozprawiać się z tymi zarzutami.

Z całą pewnością wśród księży są ludzie pazerni. Jak w każdej grupie społecznej. Z całą pewnością są księża, którzy w sposób niewłaściwy angażują się w sprawy polityki (bo to nie jest też tak, że ksiądz w ogóle nie ma prawa tego robić). Z całą pewnością są księża, którzy stają się bohaterami skandali obyczajowych. Jak w każdej grupie społecznej, choć oczywiście od księży można i trzeba wymagać więcej, zwłaszcza że składają wszak śluby czystości.

Z całą pewnością są też księża, którzy molestują dzieci. Tak jak nauczyciele, strażacy, czy ślusarze. Statystycznie księża nie są najliczniejszą grupą sprawców – to znaczy, ani nie jest tak, że większość duchownych molestuje, ani nie jest też tak, że większość sprawców to duchowni. Ale od księdza wymaga się więcej i ksiądz, który popełnia taką zbrodnię, rani znacznie mocniej. Nie ulega też wątpliwości, że przez całe lata Kościół w tej sprawie nie robił nic albo robił skandalicznie bardzo mało. Zabrał się za walkę z tym zjawiskiem za późno i nadal można mieć wątpliwości, czy robi wystarczająco dużo. Z całą pewnością są też nadal kapłani oraz biskupi, którzy nie robią w tej sprawie nic, działając „po staremu”.

ksieza-sa-jak-samoloty

Można oczywiście, jak to zrobiły niektóre portale katolickie, oburzać się, że media wyolbrzymiają przypadki księży postępujących źle, a nie informują o tej większości duchownych, którzy czynią dobro. Można powtarzać teorie o spisku lewacko-masońsko-żydowsko-komunistyczno-agentualnym w mediach. Można, ale byłoby to, delikatnie określając, pójściem na intelektualną łatwiznę.

Po pierwsze: Powiedzmy sobie jasno, że spora część (bo nie wszystkie) przedstawianych w mediach historii jest prawdziwa. Jasne, są przypadkami jednostkowymi, zapewne dotyczą mniejszości, ale są prawdą.

Po drugie: cóż, taka już natura mediów, że dobry news to zły news. To, że pies pogryzł człowieka, nie jest tak interesujące jak to, gdy to człowiek pogryzie psa. Lekarz wykonujący rzetelnie swoją pracę to nie jest temat na artykuł; lekarz, który przyjmuje pacjentów pijany – trafi na pierwsze strony gazet. Mądry i dobry proboszcz, taki jak w mojej parafii, nie jest medialnie atrakcyjny. Znacznie ciekawszy dla mediów jest ten, który stworzył absurdalną instrukcję przyjmowania księży po kolędzie.

To eksponowanie, a często wyolbrzymianie, przypadków stawiających Kościół i księży w złym świetle, nie musi być wcale wynikać z niechęci do Pana Boga, jak twierdzą niektórzy, ani nawet z antyklerykalizmu. To po prostu cyniczna kalkulacja biznesowa. Wygrywa to, co się klika, to, co się ogląda, to, co się sprzedaje.

Możemy się oburzać, ale ja przypominam sobie od razu piękne słowa modlitwy:

Pozwól mi za przykładem Jezusa przyjąć ten grzeszny świat takim, jakim jest, a nie – jakim ja chciałbym, aby był.

Warto patrzeć na świat realistycznie i przyjmować go, jakim jest, a nie – jakim chciałoby się go widzieć. Co oznacza między innymi właśnie i to, że trzeba też umieć sobie powiedzieć, że niestety nie każdy ksiądz jest taki, jakim być powinien, a zaklinanie rzeczywistości nie ma sensu.

W tej samej modlitwie znajdziemy też inne słowa:

O Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić, i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

Nie sądzę, byśmy odmienili nagle serca redaktorów i wydawców, choć oczywiście warto się o to modlić, bo Pan Bóg najbardziej zatwardziałych potrafi odmienić. Nie ma też co liczyć na to, że nagle wszyscy księża i wszyscy hierarchowie staną bezgrzeszni, nie dając mediom powodów i tematów do krytyki. Będą zawsze przypadki do opisania i media będą je opisywały, wykorzystując je do budowania swoich zasięgów. Miejmy pogodę ducha, by godzić się z tym, czego nie możemy zmienić.

Ale to nie znaczy wcale, że jesteśmy bezradni. Jedna rzecz to oczywiście – modlić się w intencji księży. Wsparcie modlitewne jest ważne i wierzę, że im mniej będzie tych złych czynów księży, a tu modlitwa może pomóc, to media dostaną dzięki modlitwie pożywki, a to tym lepiej. Ale w przytoczonej modlitwie mowa też o odwadze zmieniania tego, co zmienić możemy. I tu przechodzimy do sedna tego tekstu.

fajnyksiadz

Media pokazują przede wszystkim tych księży, którzy jak samoloty spadli, ale nie wspominają o większości – czyli o tych, którzy lecą dalej i dzięki którym ludzie docierają do celu. I tu jest pole do działania – trzeba pokazywać tych dobrych.

Tak zrodził się w mojej szalonej głowie pomysł na akcję, którą nazwałem #fajnyksiądz.

Chcę Was zachęcić, byście przysyłali mi sylwetki fajnych księży, których spotkaliście na swojej drodze. A potem rozsyłajmy to internetem w świat. Pokażmy tę większość, która lata, by w świadomości ludzi nie zapisywali się tylko ci nieliczni, którzy upadają. Przy okazji doceńmy w ten sposób tych fajnych. I dziękujmy za nich Panu Bogu, modląc się w ich intencji. Po prostu napiszcie do mnie na adres fajnyksiadz małpa spesalvi kropka pl. Ideałem byłoby, gdyby udało Wam się podesłać następujące informacje:

  • imię i nazwisko księdza,
  • parafię, w której posługuje, a jeśli jest zakonnikiem – nazwę zgromadzenia
  • zdjęcie (to już ideał ideałów)
  • uzasadnienie

W całym tym pomyśle jest kilka spraw, które dla mnie są bardzo ważne:

  1. Nie tworzymy tu żadnego rankingu. Nie ma miejsca na rywalizację. Nie będziemy wybierali „najfajniejszego księdza”. Pokazujemy „fajnych” księży, czyli tych dobrych. „Fajnych” pod różnymi względami – jeden może być doskonałym kaznodzieją, inny niezwykłym katechetą, a jeszcze inny – świetnym organizatorem albo po prostu dobrym, życzliwym człowiekiem.
  2. Dobry, czy, pozostając przy formule wynikającej z nazwy, „fajny” ksiądz to nie ma być ksiądz idealny. Nie ma ludzi idealnych, doskonałych, bezgrzesznych. Taki był Pan Jezus. Ksiądz, jak każdy człowiek, ma prawo do wad. Warto o tym pamiętać. To, że ksiądz w jednym jest dobry, nie znaczy, że w czymś innym nie ma prawa być słaby. Tak samo jak każdy z nas.
  3. Cały projekt opiera się na zaufaniu. Nie mam narzędzi do tego, żeby sprawdzać prawdomówność zgłaszających. Przyjmuję ich relacje jako prawdziwe. I mam nadzieję, że nikt tego zaufania nie nadużyje. Jeśli nawet tak by się stało, nie zmieni to mojego przekonania, że to jedyne dobre podejście. Trudno bowiem, bym ustawiał się w roli śledczego czy sędziego.
  4. Blog ma służyć akcji, a nie akcja blogowi. To nie jest pomysł na reklamę bloga, czy lansowanie siebie. Dlatego na potrzeby akcji założyłem osobną stronę na Facebooku. Tu będzie nasze „centrum dowodzenia”.

To co? Wchodzicie w to? Podsyłajcie zgłoszenia, ale też, proszę, nieście ten pomysł dalej, informując o nim swoich znajomym, udostępniając w sieci nie tylko samą informację o akcji, ale też potem – sylwetki księży. O ile oczywiście pomysł się przyjmie.

ilustracja główna: Flickr.com
ilustracja druga: uwaga! domena pustynia-serc.pl kieruje do innej strony
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Poślij kogoś innego

Następny tekst

Ostentacja