Home»Wiara»Modlitewnik»IV Tajemnica Radosna – Ofiarowanie w świątyni

IV Tajemnica Radosna – Ofiarowanie w świątyni

0
Shares
Pinterest Google+

Kiedy przygotowywałem się do pisania tego rozważania różańcowego, nie rozumiałem tej tajemnicy. Cóż, tajemnica ma to do siebie, że trzeba ją odkryć i nie jest to proste.

Wydawało mi się (tak, dziś już wiem, jak było to głupie), że to jest jeden z zapychaczy – jak na płytach rockowych: dwa hity i reszta to zapychacze. Starałem się przygotować sumiennie, więc skupiłem się na wątku podporządkowania się prawu.

Ale – jak to często bywa – nagle coś mnie olśniło. Nie, że ja taki genialny jestem. Po prostu w odpowiednim momencie w moich rękach znalazła się odpowiednia książka. Tym razem było to Bogaci Jego ubóstwem biskupa Grzegorza Rysia. Tak właśnie, głęboko w to wierzę, działa Duch Święty. Jego działanie nie polega na tym, że człowiek słyszy głosy, bo to kwalifikuje się na ogół do wizyty u psychiatry, ale właśnie na tym, że w odpowiednim czasie na naszej drodze stanie właściwy człowiek. I my musimy taki znak odczytać.

Skoro zaś mowa o czytaniu, to przejdźmy do Liturgii Słowa przypisanej do IV Tajemnicy Radosnej:

Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.

A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. 26 Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: «Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan chwałę ludu Twego, Izraela».

A Jego ojciec11 i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu».

Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy.

Łk 2, 22-38

Wątek podporządkowania się prawu, o którym wspominałem, jest oczywiście niezmiernie ważny, bo to kolejny ze znaków, które uwidaczniają tajemnicę Wcielenia. Bez zrozumienia tej tajemnicy nie da się zrozumieć tego wątku, który mi umykał.

Bóg Ojciec posyła na świat Syna Bożego. Syn Boży – w ramach Trójcy Świętej – jest Bogiem. Bóg staje się człowiekiem. Staje się człowiekiem tak bardzo, że podporządkowuje się nakazom prawa, które dotyczy ludzi. Jest w tym przecież pewien paradoks, bo to prawo miało służyć oddawaniu hołdu Bogu. Oto więc Bóg pod postacią człowieka oddaje hołd Bogu.

Oczywiście bardzo ważne są postaci Anny i Samuela. Oboje są starzy. Wydaje mi się to ważne. Oboje żyją czekaniem. Spotkanie z Mesjaszem jest sensem i celem ich życia, zwłaszcza w przypadku Samuela, który mówi o tym otwartym tekstem. Czytanie o nich jest okazją by zapytać siebie samego, czy rzeczywiście spotkanie z Panem Jezusem jest sensem i celem mojego życia. To jest pytanie dramatycznie istotne. Bo tak naprawdę odpowiedź na nie wskazuje na to, czy nie popełniam grzechu przeciwko pierwszemu przykazaniu:

Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!

Wj 20, 3

Bardzo często jest tak, i sam się na tym łapię, że, jasne, wierzę; jasne, kocham Pana Jezusa, ale On nie jest celem i sensem. Coś mnie odciąga, coś jest ważniejsze. Tak po ludzku zrozumiałe: no, przecież trzeba pracować, przecież jest rodzina, są dzieci, przecież to wszystko jest ważne. I czasem okazuje się ważniejsze. Praca, dom, rodzina, żona, dzieci, codzienność. Wszystko to okazuje się ważniejsze. A spotkanie z Panem Bogiem? No, jakoś przy okazji, jeśli znajdzie się czas, to gdzieś się to może upchnie. W ten sposób to wszystko staje się „cudzym bogiem”.

Giotto_di_Bondone_-_No._19_Scenes_from_the_Life_of_Christ_-_3._Presentation_of_Christ_at_the_Temple_-_WGA09197

Tak naprawdę jednak w tym fragmencie Ewangelii odnoszącym się do IV Tajemnicy Radosnej, najmocniejsze jest zdanie, które na ogół umyka. I mi też umykało, przyznaję uczciwie. Sam nie byłem tak mądry, by je odkryć. Czytałem książkę mojego ulubionego biskupa Grzegorza Rysia. Mała, cieniutka, niedroga, niepozorna książeczka. A jest niezwykła. To dzięki niej zwróciłem uwagę na to jedno zdanie i chodzę z nim od wielu dni:

Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.

Po co święty Józef i Maryja poszli z malutkim Jezusem do Jerozolimy? Blisko przecież nie mieli. 150 kilometrów to wszak wyczerpująca podróż, gdy wędruje się z małym dzieckiem. Samochodem to jakieś 2 godziny jazdy, ale pieszo to zupełnie inna historia.

Nie będziesz się ociągał z [ofiarą z] obfitości zbiorów i soku wyciskanego w tłoczni. I oddasz Mi twego pierworodnego syna.

Wj 22, 28

Poszli złożyć zwyczajową ofiarę po narodzeniu się pierworodnego. Religijni Żydzi, a rodzice Pana Jezusa niewątpliwie do takich się zaliczali, nie unikali składania ofiary Panu Bogu, nie uchylali się, nie kombinowali.

Dlaczego ważne jest to, że złożyli parę synogarlic lub dwa młode gołębie? Bo była to ofiara składana przez najuboższych. Gdyby tylko stać ich było na zwykłą ofiarę, z pewnością święty Józef i Maryja złożyliby ją.

Wszyscy wiemy, że Pan Jezus urodził się w betlejemskiej szopie, no, ale to na pewno był wypadek przy pracy. Potem jednak rósł przecież normalnie i miał już swoje Playstation albo xBoxa, na I Komunię dostał quada, a selfie robił najnowszym ajfonem. Nie, czekaj…

Tak poważniej mówiąc: Ta bieda, która sprawia, że święta rodzina daje najniższą dopuszczalną zwyczajem i prawem ofiarę za pierworodnego Syna, wydaje mi się (i nie tylko mi) absolutnie kluczowa.

Stary Testament pełen jest opisów bogactwa, które wiąże się z Panem Bogiem. Bogactwa, które w dodatku wydaje się Panu Bogu miłe i którego Pan Bóg od ludzi poniekąd się domaga. Dość sięgnąć choćby po szczegółowe instrukcje stworzenia Arki Przymierza zawarte w Księdze Wyjścia.

W Ewangelii natomiast następuje dramatyczne przewartościowanie. Bóg, który staje się człowiekiem, rodzi się w ubóstwie, w ubóstwie wychowuje się i w ubóstwie działa jako Nauczyciel, by zginąć w najbardziej poniżający ze znanych wtedy sposobów. Sięga do najtrudniejszych poziomów bycia człowiekiem. A przecież mógł inaczej. Bo cóż to byłby za problem dla Pana Boga urodzić się w pałacu i żyć w dostatku?

Wcześniej zdawał się domagać od ludzi tego, co wtedy umieli Mu dać. Tak jak mówił „oko za oko, ząb za ząb”, czyli za wybite oko wybij oko, ale nie zabijaj ani nie wybijaj obu oczu, tak w Ewangelii każe nadstawiać drugi policzek. Do tego nadstawiania drugiego policzka trzeba było dojrzeć. Nawet nie do tego, by nadstawić, ale by w ogóle o takim pomyśle słuchać.

Pan Bóg nie chce być dla człowieka dalekim bogatym, ale niedostępnym, krewnym, wielkim panem, do którego strach podejść. A przecież jeszcze na pustyni Mojżesz wchodzi sam na górę, bo lud wejść nie może. Teraz Pan Bóg przychodzi w tym, co trudne, co czasem upokarzające i jest w tym ze mną.

Nadal jest Panem, nadal jest Bogiem, nadal jest Wszechmocny i Wszechwiedzący, ale przychodzi i chce być bliski. Chce, bym czuł Jego bliskość, obecność, miłość. Nie chce mnie onieśmielać, ale wręcz przeciwnie – przyzywa, zaprasza, czasem puka do drzwi, zasiada do stołu i dzieli się chlebem.

I kiedy po Wcieleniu, już jako człowiek, uczy ludzi modlitwy, to modlitwa ta zaczyna się nie od „Panie nasz”, ale od „Ojcze nasz”.

Świętego Józefa i Maryi nie stać na bogatą ofiarę. Ja też nie mam niczego, co mógłbym ofiarować.

Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary?
Czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary?
Kościół Cię nie ogarnie, wszędy pełno Ciebie:
I w otchłaniach, i w morzu, na ziemi, na niebie.
Złota też, wiem, nie pragniesz, bo to wszytko Twoje,
Cokolwiek na tym świecie człowiek mieni swoje.
Wdzięcznym Cię tedy sercem. Panie, wyznawamy,
Bo nad to przystojniejszej ofiary nie mamy.
Tyś Pan wszytkiego świata. Tyś niebo zbudował
I złotymi gwiazdami ślicznieś uhaftował.
Tyś fundament założył nieobeszłej ziemi
I przykryłeś jej nagość zioły rozlicznemi.
Za Twoim rozkazaniem w brzegach morze stoi
A zamierzonych granic przeskoczyć się boi.
Rzeki wód nieprzebranych wielką hojność mają,
Biały dzień a noc ciemna swoje czasy znają,
Tobie k woli rozliczne kwiatki Wiosna rodzi,
Tobie k woli w kłosianym wieńcu Lato chodzi,
Wino Jesień i jabłka rozmaite dawa,
Potym do gotowego gnuśna Zima wstawa.
Z Twej łaski nocna rosa na mdłe zioła padnie,
A zagorzałe zboża deszcz ożywia snadnie.
Z Twoich rąk wszelkie źwierzę patrza swej żywności,
A Ty każdego żywisz z Twej szczodrobliwości.
Bądź na wieki pochwalon, nieśmiertelny Panie!
Twoja łaska, Twa dobroć nigdy nie ustanie.
Chowaj nas, póki raczysz, na tej niskiej ziemi,
Jedno zawżdy niech będziem pod skrzydłami Twemi.

Jan Kochanowski

Modlitwa Pańska

Ojcze, nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje. Przyjdź królestwo Twoje. Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. I odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.

Pozdrowienie Anielskie (10 razy)

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna! Pan z Tobą. Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego Jezus.
Święta Maryjo, Matko Boża! Módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

Uwielbienie Trójcy Świętej

Chwała Ojcu, i Synowi, i Duchowi Świętemu –
– jak była na początku, teraz, i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

Modlitwa Fatimska

O, mój Jezu! Przebacz nam nasze grzechy. Zachowaj nas od ognia piekielnego. Zaprowadź wszystkie dusze do nieba i dopomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.
ilustracja główna: The Cathedral of Châlons en Champagne – Saint Etienne – France
ilustracja druga: Giotto di Bondone, Scenes from the Life of Christ: 3. Presentation of Christ at the Temple
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Jak się kłócić? Jak się godzić?

Następny tekst

Sacrum i profanum