Home»Kultura»Rozmowy przy Kawie

Rozmowy przy Kawie

2
Shares
Pinterest Google+

Ksiądz, który rozmawia z Nergalem i Romanem Kostrzewskim, czyli naczelnym satanistą RP? Brzmi groźnie, zwłaszcza dla księdza. No, chyba że to ksiądz „Kawa”.

Popatrzcie na to zdjęcie. Jakie macie pierwsze skojarzenie? Ja pomyślałem o hip-hopie (jak się okazuje, to nie był wcale taki zły trop). Potem pomyślałem, że facet na fotografii to jakiś gangster albo, łącząc obie teorie, przedstawiciel gangsta rapu. Jedna z osób, której pokazałem tę okładkę, zauważyła podobieństwo do aktora Jeana Reno. Musiałem przyjrzeć się uważnie, by przy kubku dostrzec różaniec na rękach i wtedy skojarzyć postać z księdzem.

Nie mam w domu telewizora. Nie pamiętam, kiedy ostatnio oglądałem telewizję. Sława księdza Przemka „Kawy” Kaweckiego całkowicie mnie więc ominęła. Zetknęliśmy się na moment w Czerwińsku, kiedy byłem tam spotkać się z młodzieżą, ale nie wiem, czy wymieniliśmy choćby po jednym zdaniu, bo nie było na to ani czasu, ani sposobności. Ponieważ sporo o nim usłyszałem, to oczywiście poszperałem później w sieci, by dowiedzieć się więcej o tym, co robił i robi.

Ale to nie jest książka o księdzu Kaweckim. To nie jest opowieść o jego drodze, czy o jego koncepcjach i przemyśleniach. Ksiądz Kawa rozmawia z różnymi ludźmi, pyta, próbuje poznać ich drogę do wiary, do Pana Boga, historię ich przemiany duchowej. I tu ciekawostka: To nie są wyłącznie rozmowy będące świadectwem nawrócenia.

Wśród rozmówców księdza Kawy nie brakuje oczywiście ludzi wprost deklarujących się jako katolicy. Jest wszak Robert Litza Friedrich, jest Muniek Staszczyk i wielu innych. Są księża. Ale są też osoby, których obecność w książce napisanej przez kapłana może zaskakiwać.

Kiedy bowiem katolicki ksiądz rozmawia z dwoma facetami, którzy wprost deklarują się nie tylko jako niewierzący, ale wręcz jako nieprzyjaciele Kościoła, a przy tym epatują satanizmem, to jest to zaskakujące.

Jasne, jak zapewne słusznie zauważył kiedyś ksiądz Adam Boniecki, satanizm Adama „Nergala” Darskiego w gruncie rzeczy jest teatrzykiem, czy sceniczną szopką. Podobnie, jak sądzę, jest z wizerunkiem lidera zespołu KAT, Romana Kostrzewskiego. Nie zmienia to faktu, że i takie udawanie jest niebezpieczne, zwłaszcza że fani obu panów niekoniecznie muszą traktować to tak samo jak ich idole.

Na szczęście, i tu ukłon wdzięczności w stronę księdza Przemysława, to nie jest tak, że on daje im trybunę do swobodnego głoszenia kontrowersyjnych tez. Te wywiady nie są pozostawione bez krytycznego komentarza, również ze strony egzorcysty.

Dla jasności – to tylko dwóch rozmówców wśród znacznie szerszego grona. Wspomniałem już o Robercie Friedrichu i Muńku Staszczyku. Jest też muzyk Kuba „Podol” Podolski, Katarzyna Rosłaniec, reżyserka filmów „Galerianki” i „Baby Blues”, publicysta Szymon Hołownia. Ze względu chyba na zainteresowania autora pojawia się sporo przedstawicieli środowiska hip-hopowego: Nicolas „Frenchman” Ribier, Arkadiusz „Arkadio” Zbozień, Piotr „Vienio” Więcławski z legendarnego składu Molesta/Ewenement oraz Adam „Te-Tris” Chrabin. Ciekawym rozmówcą okazuje się mistrz świata w boksie tajskim Muay Thai Maciej Skupiński. Pojawia się też trzech ksieży: wspomniany wcześniej o. Rafał, egzorcysta, o. Jordan Śliwiński OFMCap oraz pracujący z trudną młodzieżą ks. Piotr Sosnowski SDB.

To nie są głębokie filozoficzne dysputy, jakie można toczyć z teologami, czy historykami Kościoła. I dobrze, bo przecież nie o to w tej książce chodzi. To są rozmowy z ludźmi, którzy szukają wiary, szukają spotkania z Panem Bogiem, albo – jak dwóch najbardziej kontrowersyjnych rozmówców – stanowczo tego spotkania odmawiają, co przecież nie znaczy, że nie próbują po swojemu szukać dobra.

Świadectwa poszukiwań i nawróceń często przypominają budyń z soczkiem: są przesłodzone, wyidealizowane. Na szczęście tego tu nie ma. Nie każdy z rozmówców znajduje, nie ma lekko. To tylko dodaje im wiarygodności i kolorytu.

Całość czyta się lekko, szybko i przyjemnie. Do kawy jak znalazł.

ks. Przemysław Kawa Kawecki - Coś do kochania i frytki na wynos, rozmowy przy kawie

PS. Żeby nie było: Książkę kupiłem sam, nie dostałem jako #darylosu :)

(Visited 276 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Co pisał Pan Jezus na piasku?

Następny tekst

Barabasz, syn ojca - czyli idź do spowiedzi