Home»Wiara»12 zdrowasiek, tylko nie płacz, proszę

12 zdrowasiek, tylko nie płacz, proszę

0
Shares
Pinterest Google+

Najmłodsze z moich dzieci ma taki zwyczaj, nie wiem, skąd mu się to wzięło, że przychodzi i pyta: „Tata, mogę ci coś powiedzieć?” Ja zaś niezłomnie za każdym razem odpowiadam: „Oczywiście, synku”. On zaś zaczyna wtedy: „Tata, chciałem ci powiedzieć, że…” I tu następuje historia. A czasem jakaś prośba.

Wyobraźmy sobie teraz, że dziecię moje musiałoby przyjść i 10 razy powtórzyć: Panie Ojcze, czy mogę coś Panu Ojcu powiedzieć?, a następnie jeszcze 5 razy: Bardzo kocham mojego Ojca. Po wypowiedzeniu tych wszystkich słów powinno zaś trzy razy okręcić się wokół własnej osi i dwanaście razy podskoczyć, z czego 4 razy – robiąc pajacyka. Po wszystkim zaś ja, ojciec dzieciom i w ogóle, rozparty w fotelu odpowiadałbym z namaszczeniem: Mów, mój synu! Po tej zachęcie dziecko moje wypowiadałoby prośbę, bijąc przy tym pokłony, a ja rozważałbym owo błaganie w swym sercu i decydował.

Brzmi absurdalnie, prawda?

Mam poczucie, że obraz takiego absurdalnego Ojca budujemy w swoich głowach różnymi praktykami modlitewnymi. Jakiś czas temu napisałem tekst Nadaremno o tym, jak mi samemu namieszano kiedyś w głowie w sprawie drugiego przykazania. I ten temat powraca regularnie w mojej głowie.

Moje dziecię woła mnie: Tato, tato, tatoooo, a ja odpowiadam niezmiennie: Słucham, słucham, słuchaaaam. Ale czy naprawdę ktokolwiek sądzi, że tak na poważnie trzeba w podobny sposób zwracać się do Boga Ojca? Trzeba Mu powtórzyć, żeby zrozumiał? Albo żeby potraktował nasze słowa poważnie? Jeśli Jego wolą jest spełnić moją prośbę, jeśli za coś Go przepraszam albo za coś Mu dziękuję, to – tak mi się zdaje – wystarczy, że powiem raz.

To jakiś w gruncie rzeczy dość koszmarny obraz Pana Boga: Starca, który lubuje się w tym, że człowiek, stworzony wszak na Jego obraz i podobieństwo, błaga po wielokroć, powtarza, zaklina. W tym obrazie – mam wrażenie – brakuje przestrzeni na to, co w relacji Boga z człowiekiem wydaje się kluczowe: na to, że On mnie kocha i chce mojego dobra.

To człowiek, na szczęście nie każdy, lubi, żeby go wielokrotnie przepraszano, proszono, żeby mu w nieskończoność dziękowano. Próbujemy tworzyć obraz Boga na podobieństwo człowieka zamiast tworzyć z siebie człowieka na podobieństwo Boga.

Bardzo lubię modlić się różańcem oraz na czotkach. Nie dlatego, żebym sądził, iż Pan Jezus potrzebuje tego, bym powtarzał wielokrotnie „Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, bądź miłościw mnie grzesznemu”. Pan Jezus wie, że jest Synem Boga żywego i ja Go o tym zapewniać nie muszę, wie też doskonale, że jestem grzesznikiem, a i bez moich powtarzanych błagań jest przecież Bogiem Miłosiernym. To nie Bóg potrzebuje mojej modlitwy – to ja jej potrzebuję. To mi ona pomaga, również przez te powtórzenia, nadający jej charakter swoistej medytacji.

Ta modlitwa wymaga ode mnie często ogromnego skupienia i wysiłku. Bywa bardzo ciężka. Chcę bowiem każde jej słowo mówić świadomie. Chcę czuć to, co mówię, a nie – bezmyślnie klepać. I to jest kolejny powód, dla którego przywołałem tu drugie przykazanie.

Ostatnio w książce Góra Obietnic o. Adama Szustaka OP przeczytałem ciekawą myśl dotyczącą właśnie drugiego przykazania. Pisał on właśnie o „klepaniu” jako wzywaniu Pana Boga nadaremno. Pan Bóg chce prawdziwego spotkania, prawdziwej rozmowy z człowiekiem. Wyobrażasz sobie rozmowę, w której ktoś powtarza 10 razy to samo? W dodatku zapewne przy którymś powtórzeniu zaczyna już mówić mechanicznie i bezmyślnie, bo to przecież naturalny proces.

Dla mnie oznacza to trzy rzeczy: Z jednej strony rodzi się we mnie dystans do wszelkich nadmiernie rozbudowanych formuł modlitewnych, z drugiej – konieczność pracy nad koncentracją, co dla mnie jest akurat sporym wyzwaniem. Trzecia, chyba najistotniejsza, kwestia to praca nad autentycznością i głębią mojej relacji z Panem Bogiem.

To nie znaczy wcale, że te rozbudowane modlitwy są z definicji złe. Jeśli wszelkie nowenny, koronki i litanie pomagają ci, to świetnie. Pamiętaj tylko, że to ty ich potrzebujesz, nie – Pan Bóg. Jemu wystarczy, że do Niego pomilczysz.

(Visited 473 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Syn Szawła - recenzja filmu

Następny tekst

Ożywienie Trupa