Home»Społeczeństwo»Postaw czerwonego sukna

Postaw czerwonego sukna

0
Shares
Pinterest Google+

Staram się nie śledzić polskiej polityki z szacunku dla własnych nerwów. Jestem w końcu starszym panem po zawale i muszę się oszczędzać. Czasami jednak coś mi się rzuci w oczy. Nieodmiennie przypomina mi się wówczas piosenka Kazika, który śpiewał o politykach, że, wybaczcie dosadność artysty, „nie wierzy im, kurwom, jak psom”.

Zaśpiewałbym może razem z Kazikiem, gdyby nie to, że rodzi się we mnie od razu opór. Mam bowiem poczucie, że porównanie do polskich parlamentarzystów jest obraźliwe zarówno dla tych porządnych czworonogów, jak i nieco mniej porządnych niewiast.

Gdy słucham polityków, z ich ust wylewają się słowa. Słowa za słowami. Polska, demokracja, suwerenność, naród, niepodległość, prawo, konstytucja, Ojczyzna, patriotyzm, wolność, dobro państwa, racja stanu. Wszyscy wycierają sobie tymi słowami gęby.

Ja nawet chciałbym w swej naiwności wierzyć, że oni wszyscy naprawdę tak się troszczą, że każdy z nich nieustająco ma dobro Ojczyzny na sercu, o niczym innym nie myśli dniami i nocami, a interes własny, ten duży albo i ten mały, w zapomnieniu ma zupełnie. Naprawdę chciałbym. Tylko jakoś, no, kurczę, sam nie wiem, dlaczego, ale jakoś nie umiem.

Nieustająco przypomina mi się książę Bogusław Radziwiłł, który w pamiętnej rozmowie z Kmicicem w Potopie mówi wedle Henryka Sienkiewicza tak:

Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą wileńskim powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy.

To nie jest tak, że ci pierwsi źli, a ci drudzy – dobrzy, czy tez może i na odwrót. To raczej jest tak, że wart Pac pałaca.

Co jakiś czas pojawiają się tacy, którzy ponoć jeszcze nie byli u koryta (choć i to świńskie porównanie wydaje mi się krzywdzące dla biednych świnek). Krzyczą, że rozwalą system. Dostają kredyt zaufania i… stają się częścią systemu. To troszkę jak z młodym, pełnym zapału nauczycielem, który wchodzi do pokoju nauczycielskiego i słyszy od razu: „Ależ, panie kolego, no, tak się tego nie robi, kolega jeszcze młody, niedoświadczony, to nie wie”. I młody, pełny zapału nauczyciel niczym przekłuty balonik szybko staje się tacy jak ci doświadczeni, którzy wiedzą, czego i jak się nie robi.

A najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja tu nie widzę rozwiązania. I nie opowiadajcie mi, że zmiana ordynacji na taką albo inną, że tylko ci albo tylko tamci.

Napisałem ten tekst, bo przez te, uwierzcie – rzadkie, kontakty z informacjami ze świata polityki nazbierało się we mnie tyle złości, że inaczej nie mogłem. Klasyczne „musi, inaczej się udusi”. Wywaliłem złość, bo duszenie jej w sobie szkodzi. Obiecuję, że nieprędko znów napiszę cokolwiek o polityce.

Swoją drogą: Przydałaby się taka wtyczka do przeglądarki, która blokowałaby wszystkie strony, ale i wszystkie posty na Facebooku, dotyczące polityki. Używalibyście jej? Bo ja na pewno tak.

Ilustracja główna: Adrian Grycuk, Wikipedia, CC BY-SA 3.0 pl
(Visited 90 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Eutanazja Boga, czyli piękno upadku

Następny tekst

Kilka myśli po starciach w Gdańsku