Home»Kultura»Grunt pod nogami

Grunt pod nogami

0
Shares
Pinterest Google+

Przebierałem nóżkami, żeby móc przeczytać najnowszą książkę księdza Jana Kaczkowskiego. Byłem jej bardzo ciekaw, zwłaszcza że czytałem obie poprzednie.

„Ksiądz Jan jest postacią mi bliską, choć przecież nigdy się osobiście nie spotkaliśmy i pewnie nigdy nie spotkamy, nie wymieniliśmy ze sobą ani jednego słowa.” – kiedy pisałem te słowa, ksiądz Kaczkowski jeszcze żył. Kończę recenzję, gdy nie ma go już wśród nas.

Oglądałem wszelkie dostępne wypowiedzi publiczne księdza Jana, wywiady, konferencje i homilie. Cenię jego dystans do siebie i do choroby, jaki aż do końca prezentował ksiądz Kaczkowski. Podziwiałem i nadal podziwiam jego chodzenie w poprzek kościelnych podziałów, poczucie humoru, chęć łączenia ludzi, ale i bezkompromisowość w kwestiach, które jej wymagają, odwagę i umiejętność mówienia wprost.

Właśnie dlatego nie mogłem doczekać się możliwości przeczytania jego najnowszej książki „Grunt pod nogami”, zwłaszcza że reklamowana była od początku podtytułem „nieco poważniej niż zwykle”.

Grunt-pod-nogami-KaczkowskiSięgnąłem więc w końcu i… zawiodłem się.

Książka jest zbiorem homilii. Sęk w tym, że są one mocno powierzchowne. Co gorsza: niezależnie od interpretowanego fragmentu Pisma Świętego ksiądz Jan na ogół powtarza w nich te same treści, powiela grepsy, które sprawdziły się w poprzednich książkach, luźniejszych w formie, a tu po prostu nie pasują. Poza tym żart opowiedziany raz bawi, powtórzony kilka razy – nuży, a powielony wielokrotnie zaczyna irytować.

Ale i tak uważam, że tę książkę warto było przeczytać i że przeczytać ją trzeba. Dlaczego? Ze względu na jej wydzieloną część, którą stanowią rozważania Drogi Krzyżowej. Tak, tu też niektóre treści są przewidywalne. Ale właściwie – jakie mają być? Przecież rozważamy wciąż te same stacje. Całość tworzy jednak niesamowity przekaz. W wielu miejscach skojarzenia księdza Jana nie są wcale oczywiste. Kiedy zaś zna się jego historię, to te rozważania stają się naprawdę wzruszające i przejmująco piękne.

szorty-nie-zawsze-kulturalne

(Visited 100 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Niech Kościół mówi więcej o seksie

Następny tekst

Chrześcijański radykał