Home»Wiara»Przeczytane»Sednem jest Miłość

Sednem jest Miłość

0
Shares
Pinterest Google+

Rzadko kiedy kalendarz liturgiczny przynosi tak spójną Liturgię Słowa jak ta, którą Kościół podał nam do rozważenia w niedzielę 30 października.

Dzisiejsze czytania są niezwykle spójne i warto czytać je jako całość. Są przy tym, przynajmniej w moim odczuciu, niezwykle istotne dla rozumienia chrześcijaństwa, a zaraz po prostu piękne i zachwycające.

Zacznijmy od pierwszego czytania, czyli fragmentu Starego Testamentu pochodzącego z Księgi Mądrości:

Panie, świat cały przy Tobie jak ziarnko na szali, kropla rosy porannej, co spadła na ziemię. Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili. Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił. Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał? Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia! Bo we wszystkim jest Twoje nieśmiertelne tchnienie. Dlatego nieznacznie karzesz upadających i strofujesz, przypominając, w czym grzeszą, by wyzbywszy się złości, w Ciebie, Panie, uwierzyli.

Mdr 11,22-12,2

Zaraz po pierwszym czytaniu następuje bardzo spójny z nim Psalm:

R: Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu

Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu,
i sławił Twoje imię przez wszystkie wieki.
Każdego dnia będę Ciebie błogosławił
i na wieki wysławiał Twoje imię.

Pan jest łagodny i miłosierny,
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich,
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Niech Cię wielbią Panie wszystkie Twoje dzieła
i niech Cię błogosławią Twoi święci.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę.

Pan jest wierny we wszystkich swoich słowach
i we wszystkich dziełach swoich święty.
Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają,
i podnosi wszystkich zgnębionych.

Ps 145,1-2.8-11.13cd-14

Po Psalmie pora na list do Tesaloniczan. Mówimy o nim jako o liście świętego Pawła, ale warto odnotować dla porządku, iż to nie do końca prawda. List ów podpisany jest bowiem przez Pawła, Sylwana i Tymoteusza:

Modlimy się zawsze za was, aby Bóg nasz uczynił was godnymi swego wezwania, aby z mocą udoskonalił w was wszelkie pragnienie dobra oraz czyn płynący z wiary. Aby w was zostało uwielbione imię Pana naszego Jezusa Chrystusa – a wy w Nim – za łaską Boga naszego i Pana Jezusa Chrystusa. W sprawie przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i naszego zgromadzenia się wokół Niego, prosimy was, bracia, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański.

2 Tes 1,11-2,2

Pora na krótkie wezwanie przez właściwym czytaniem z Ewangelii, pochodzące z Ewangelii według świętego Jana:

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego, każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne.

J 3,16

I wreszcie właściwy, przewidziany na dziś, fragment Ewangelii według świętego Łukasza, zwanego przez niektórych ewangelistą grzeszników:

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.

Łk 19,1-10

Kluczem do dzisiejszego Słowa wydaje mi się zdanie powtarzające się w Księdze Rodzaju, pod koniec każdego z dni tworzenia świata. Szczególnej mocy nabiera ono na sam koniec:

A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.

Rdz 1, 31

Warto wracać do tego niezwykłego momentu. To jest moment, w którym Pan Bóg zachwyca się swoim dziełem. Zachwyca się wszystkim, co uczynił. Temu zachwytowi nie przeszkadza wcale to, że jest wszechwiedzący, czyli wie, co już niedługo nastąpi. Świadomość, iż już w ogrodzie rajskim czai się grzech, który stanie między Stwórcą a Jego dziełem. Pan Bóg odpoczywa i patrzy z zachwytem na to, co stworzył, choć wie, że to wcale nie jest doskonałe, choć wie, że będzie zbuntowane przeciwko Stworzycielowi, że będzie grzeszne. Grzech nie niweluje miłości Pana Boga ani jego zachwytu nad nami.

Cokolwiek by się nie działo, jest coś, co stanowi contans: niezmienne, absolutnie pewne. Tym czymś jest właśnie miłość, jaką Stwórca obdarza Swoje stworzenie. Jak bardzo byśmy się nie oddalili, On kocha. Kocha tak mocno, że, jak pisze psalmista, jest „nieskory do gniewu i bardzo łaskawy”, co znajduje też odzwierciedlenie w Księdze Mądrości, w której odnajdujemy zdanie: „Dlatego nieznacznie karzesz upadających i strofujesz, przypominając, w czym grzeszą, by wyzbywszy się złości, w Ciebie, Panie, uwierzyli.” Bóg karze nieznacznie, bo surowo nie chce. Bóg jest miłością, która nie pozwala Mu być nadmiernie surowym. Gdy karze, to nie dlatego, że Go urażamy, ale po to tylko, by pomóc grzesznikowi zmienić swoje życie.

Nasz Bóg jest Bogiem, który tęskni za tą chwilą w raju, gdy skończył Swe dzieło i wiedział, że było bardzo dobre, za tą chwilą zachwytu. Dlatego w swej miłości prowadzi tak, byśmy do tego mogli wrócić. Do tej jedności. Odnajdujemy to w cytacie z Ewangelii według świętego Jana: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego, każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne.” Tak. Po to właśnie Ojciec wydaje Syna, byśmy mogli wrócić do tej jedności z Bogiem, którą zerwał pierwszy grzech.

Dlatego też Syn Boży, choć ludzie szemrali, szedł do celnika Zacheusza.

Ale warto tu spojrzeć na samego celnika. Wiemy o nim sporo. Mieszkał w Jerychu, był bardzo bogaty, co znaczy, że – znając ówczesne realia – dorobił się na krzywdzie, czyli wyzyskiwał ludzi przy wymierzaniu i pobieraniu podatków. Był też niski. Ja też bywam niski, czy raczej mały. Tak mały, iż wydaje mi się, że nie jestem w stanie spotkać Pana Jezusa. Ale w tym grzeszniku, w tym złodzieju i wyzyskiwaczu wciąż była tęsknota za Bogiem. Odpowiedź na Bożą tęsknotę za człowiekiem. To ta tęsknota kazała Zacheuszowi szukać uparcie sposobu na spotkanie ze Zbawicielem. To ta tęsknota kazała dojrzałemu, zamożnemu, poważnemu, być może – jak to u bogaczy bywało – tęgiemu, człowiekowi wdrapać się na drzewo. Bóg tęsknił, człowiek tęsknił, a Syn Boży na tę ludzką tęsknotę odpowiedział. Ujrzał grzesznika, który tak bardzo chciał Go spotkać i postanowił zatrzymać się właśnie u niego, a w efekcie – odmienić całkowicie jego życie.

Bóg kocha mnie mimo moich grzechów. Wie o każdym z nich. I żaden z nich nie zniechęca Boga do człowieka:

Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił. Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał?

Warto na koniec zwrócić uwagę na słowa, które święty Paweł wraz Sylwanem i Tymoteuszem kierują do Tesaloniczan.

Po pierwsze, modlą się o to, by Pan Bóg uzdatniał Tesaloniczan do czynienia dobra. Dobro jest zasługą Pana Boga, nie człowieka. Zbawienie nie jest dla naszych ludzkich zasług. To Pan Bóg prowadzi nas do niego. My możemy z Nim współpracować, przyjmując łaskę, bądź też odmówić, wybierając grzech.

Po drugie, co w sumie ciekawe, już wtedy, w początkach chrześcijaństwa, najwyraźniej nie brakowało domniemanych proroków, którzy straszyli ludzi rychłym końcem świata. Absurdem wydaje się samo przedstawianie paruzji, czyli powtórnego przyjścia Pana Jezusa, jako czegoś, czego mamy się bać, miast czekać na to z utęsknieniem. Co ciekawe, najwyraźniej jest to rzecz stała: przepowiadanie, iż tyle wokół zła, że koniec świata musi być rychły. Dziś też często o tym słyszymy. Apostołowie proszą, byśmy nie dali się zastraszyć.

No, bo, gdyby się tak zastanowić, to dlaczego mielibyśmy bać się, skoro wiemy, że Pan Bóg nas kocha i za nami tęskni?

slowo-ma-sile

(Visited 96 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Kocie niebo

Następny tekst

Piwni święci