Home»Wiara»Tato, przytul mnie

Tato, przytul mnie

1
Shares
Pinterest Google+

Miałem okazję wziąć udział w #ForumTatoNet. W jednej sali 1.000 ojców, zaangażowanych, pełnych energii. Niesamowite przeżycie. Oczywiście, było to dla mnie źródłem wielu inspiracji rodzicielskich, ale w tym tekście chciałbym skupić się na jednej – religijnej. A jakże.

Jeden z panelistów, którego nazwiska niestety nie pomnę, opowiedział historię. Między jego nastoletnimi dziećmi doszło do domowej potyczki, która była na tyle ostra, iż wymagała stanowczej ojcowskiej ingerencji. Po rozdzieleniu, przynajmniej na chwilę, zwaśnionego rodzeństwa wyszedł do drugiego pokoju, żeby sam się uspokoić. Do pokoju weszła jego nastoletnia córka. Jako ojciec oczekiwał od niej, że przyszła, żeby przeprosić za zaistniałą sytuację i poinformować, iż doszli z bratem do porozumienia. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Zamiast tego córka powiedziała po prostu: „Tato, przytul mnie”.

Zachwyciła mnie ta historia, bo sam często w relacji z Ojcem, z Bogiem Ojcem, spodziewam się, że i On ma wobec mnie podobne oczekiwania: Kiedy narozrabiam, nagrzeszę, to powinienem przyjść do Niego wtedy, gdy będę gotowy ukorzyć się, przeprosić i powiedzieć, że już jestem gotowy, by postępować, jak należy. Projektuję na Niego niemądre ojcowskie stereotypy.

Dlatego, kiedy narozrabiam, modlitwa sprawia mi trudność, dlatego mam opór przed pójściem na Mszę Świętą, bo do tej pory wydawało mi się, że najpierw powinienem być gotowy, by zrobić rachunek sumienia, wzbudzić w sobie doskonały żal za grzechy i szczere postanowienie poprawy. Wtedy mogę iść do spowiedzi, a dopiero po niej – wrócić do dobrej relacji z Panem Bogiem.

Dotarło do mnie, że On tego ode mnie nie wymaga. Mogę przyjść i powiedzieć: „Tato, przytul mnie”. Na przeprosiny i poprawę przyjdzie czas. Ale bez tego przytulenia może nie przyjść, bo mogę nie dać rady, bo, jeśli nie przyjdę, nie przytulę się, to mogę narozrabiać bardziej. To Jego przytulenie mnie jest źródłem siły, by wzbudzić skruchę.

zachwycenia

Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Zadziwienia

Następny tekst

Porażka Kościoła