Home»Blogowanie»Liebster Blog Award

Liebster Blog Award

0
Shares
Pinterest Google+

Maciej Wojtas nominował mnie do Liebster Blog Award. To w sumie sympatyczna blogowa zabawa, więc postanowiłem odpowiedzieć na zadane przez niego pytania.

Zabawa polega, w skrócie, na tym, że jeden bloger nominuje kilku innych blogerów, wyrażając w ten sposób, jak rozumiem, swoje uznanie dla ich blogowej aktywności. W ramach nominacji zadaje im pytania, na które ci powinni odpowiedzieć w specjalnym wpisie na swoim blogu. W tym wpisie mogą nominować kolejne osoby. I tak zabawa niesie się przez internety.

liebsterawardMam pewien problem z nominacjami, bo niektórych blogerów, których bym wskazał, nominował sam Maciej. Co do niektórych z kolei – nie mam pewności, czy chcieliby brać udział w takiej zabawie i nie chcę uszczęśliwiać na siłę. Dlatego u mnie nominacji będzie niewiele:

  1. Dziewczyna z obrazka – czyli Najlepsza Żona Świata. A w dodatku: moja Żona.
    www.dziewczynazobrazka.pl
  2. Marysia i Kuba z Oczekujac.pl, bo ich po prostu lubię.
    www.oczekujac.pl
  3. ojciec Grzegorz Kramer SJ, bo go szanuję, lubię i zgadzam się z jego tekstami tak często, że czasami podejrzewam go o charyzmat telepatii.
    www.grzegorzkramer.pl
  4. Aneta Nie Zając, czyli właściwie Zając, no, bo ona wie, że ja to jej tak nie lubię, no, ja jej tak nie lubię, a jak sobie tak się napatrzę, to jeszcze bardziej nie lubię
    www.anetaniezajac.pl

Zgodnie z zasadami powinienem zadać pytania nominowanym, a oni powinni odpowiedzieć na nie na swoim blogu:

  1. Co było pierwsze: jajko czy kura?
  2. Wiara to bardziej rozum czy serce?
  3. Whisky czy koniak? Piwo czy wino?
  4. Gdybyś od jutra musiał / musiała robić coś zupełnie innego zawodowo niż dziś, to co by to było?
  5. Po co Ci blog?
  6. Czy odcinek może być trójkątem?
  7. Czy jest książka lub film, które zmieniły coś ważnego w Twoim życiu? Jeśli tak, to jakie?
  8. Gdzie jest księżyc, kiedy śpi?
  9. Z czego jesteś najbardziej dumny / dumna?
  10. Co sądzisz o transcendentalnej teorii konstytucji Husserla?
  11. Kto „właśnie był sam”?

No, dobrze, a teraz pora przejść do odpowiedzi na pytania, które zadał Maciej Wojtas:

Kim chciałeś być, jak byłeś mały?

Świętym Mikołajem albo Murzynem, teraz powinno się napisać: Afroamerykaninem. :)

Kim zdecydowanie nie chciałeś być, jak byłeś mały?

Dziewczynką. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że istnieje żydowskie błogosławieństwo codzienne dla mężczyzn, które brzmi: „Błogosławiony jesteś Ty, Haszem, Bo.e nasz, Królu świata, który nie uczyniłeś mnie kobietą.”

Kim jesteś z wykształcenia? Czy lubiłeś szkołę?

Formalnie mam wykształcenie średnie. Studiowałem stosowane nauki społeczne oraz pedagogikę, ale obu kierunków nigdy nie skończyłem i zapewne nigdy już nie skończę. Czy lubiłem szkołę? Nie. Byłem typem niepokornym, jak śpiewał pewien zapomniany już nieco szansonista, a system oświaty takich typów raczej nie lubi, dlatego z tego systemu wyleciałem i trafiłem w końcu w ramach liceum do legendarnego SOSu (dziś legendę tę kultywuje KĄT). I tę szkołę już lubiłem, a nawet udało mi się zrobić dwie klasy w rok i zakończyć naukę świadectwem maturalnym z czerwonym paskiem – jedynym takim w mojej karierze szkolnej i pierwszym w historii tego liceum.

Pamiętasz emocje związane z pierwszym wpisem na blogu?

Nie pamiętam. Nawet próbowałem sobie przypomnieć, ale nie pamiętam nawet, o czym był ten wpis. Ba! Nie pamiętam, jak się nazywał mój pierwszy blog.

Czy miałeś ochotę rzucić blogowanie?

Wiele razy. Dlatego też zmieniałem blogi. Robiłem to, gdy czułem, że zabrnąłem w ślepą uliczkę i nie ma szans, bym bez głębokich zmian odzyskał radość z pisania i motywację do tego. Teraz, dzięki Bogu, mam blog, którego pisanie sprawia mi przyjemność, może dlatego że tu z nikim i o nic się nie ścigam. Mam wrażenie, że to właśnie ściganie odbierało mi radość.

Wyobraź sobie świat bez internetu. Czym wtedy byś się zajmował?

Wyprowadziłbym się na wieś i miałbym ogródek. A może pracowałbym w hipermarkecie? Nie wiem. Coś bym sobie znalazł na pewno. Gdyby nie było internetu, nie poznałbym mojej wspaniałej Żony. Może wylądowałbym w zakonie? Ale mam nadzieję, że nie, bo moim powołaniem jest bycie mężem i tatą.

Jakie korzyści przyniosło ci prowadzenie bloga?

Sprawia mi frajdę. I to mi wystarcza. Specyfika mojego bloga dodatkowo pozwala mi zapisywać kroki, które stawiam na drodze wiary i wracać do nich, do różnych rozważań i przemyśleń. Ach, no, raz dostałem książkę w prezencie i raz dwie butelki piwa. :)

Co straciłeś przez blogowanie?

Nie mam pojęcia. Nie zastanawiałem się nad tym.

W jakich czasach chciałbyś żyć? A w jakich nie?

Właściwie w każdych. Myślę, że w każdych jakoś bym się odnalazł.

Twoje marzenie – pierwsze jakie przychodzi ci na myśl to?

Żeby utrzymać się w konwencji bloga, zapewne powinienem napisać tu coś uduchowionego albo chociaż o powodzeniu mojego nowego portalu Pium.pl. Ale, żeby uczciwie odpowiedzieć na to pytanie, muszę napisać o marzeniu, które towarzyszy mi od lat: Chciałbym poznać i odwiedzić w jego domu Mike’a Oldfielda, który od wielu lat jest moją największą muzyczną miłością.

Co chciałbyś robić na emeryturze?

Nie chciałbym być na emeryturze. Na szczęście raczej mi to nie grozi.

Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Żyję chyba sobie sam na złość...

Następny tekst

W oczekiwaniu na Reytana