Home»Społeczeństwo»Ale policjanta to ty szanuj

Ale policjanta to ty szanuj

64
Shares
Pinterest Google+

Nie lubię komentować bieżących wydarzeń. Jeszcze bardziej nie lubię komentować internetowych burz w szklance wody. Ta jednak jest okazją, by napisać ogólniej o czymś istotnym: o naszym stosunku do policji.

Znany gwiazdor Youtube, Sylwester Wardęga, dla jasności: znany głównie z kretyńskich filmików z wkręcaniem ludzi i mniej lub bardziej niebezpiecznymi wygłupami, a także z konfliktów z policją, udostępnił ostatnio filmik o dramatycznym tytule: Policjant chciał mnie udusić. Aby oszczędzić Wam oglądania tego wątpliwej jakości dzieła, streszczę, o co chodziło. Wardęga wjechał na prywatny teren, łamiąc kilka przepisów ruchu drogowego. Odmówił zapłacenia kary, następnie zaś odmówił przyjęcia mandatu od policji. Kiedy policjant kazał mu czekać w aucie (co wynika wprost z prawa), Wardęga wysiadł, żeby zrobić sobie zdjęcie z fanem. Skończyło się tak, że policjanci postanowili zatrzymać gwiazdora Youtube, ten stawiał opór, więc został obezwładniony na ziemi, skuty i zapakowany do radiowozu. Kto chce, niech ogląda. Manipulacji w tym filmie jest tak dużo, że nie polecam. Prostować ich nie będę, fajnie zrobił to inny youtuber, Gargamel: film 1 / film 1

Historię pana Wardęgi przytaczam właściwie głównie w ramach ciekawostki, bo to w sumie jest nawet zabawne, gdy ktoś je tak mało snickersów, że w efekcie tak bardzo gwiazdorzy; gdy przy tym tak głupio próbuje manipulować widzami i daje się na tym łapać.

Ta historia była kroplą, która przelała czarę.

Notorycznie zdarza mi się trafiać w sieci na kolejne filmiki w konwencji: Dzielny rycerz Sebastian herbu Nuke z Adidasowa wyraża odważnie wolność słowa, śpiewając staropolską rycerską pieśń „Zawsze i wszędzie policja jebana będzie”, prowokuje funkcjonariuszy, zostaje zatrzymany w mniej lub bardziej niedelikatny sposób i zostaje męczennikiem za sprawę. Jego dzielni kompani w koszulkach z patriotycznymi hasłami typu „Śmieć wrogiem Ojczyzny” (to akurat słusznie, należy dbać o środowisko) filmują to telefonami komórkowymi z Biedronki i wyrażają swoje umiłowanie wolności próbując przeszkadzać złowrogim oprawcom i siepaczom w niebieskich mundurach.

To mnie już nawet nie rusza. Gdybym miał przejmować się głupotą każdego Seby w tym kraju, musiałbym do końca życia zażywać prozac albo pić drogą whisky. Nie wiem, co lepsze.

Martwi mnie jednak to, że takie filmiki, ale i działania Wardęgi, który tak naprawdę jest Sebą opakowanym w nieco lepszy dresik, wciąż znajdują poklask, co widać w komentarzach. Wiem, oczywiście, że spora część tych komentatorów to dzieci w wieku gimnazjalnym. To, że to piszą dzieciaki, martwi mnie jeszcze bardziej niż gdyby pisali to skretyniali dorośli. Coś robimy nie tak. Coś w nas, dorosłych, jest nie tak i to coś przekazujemy dzieciakom, które potem piszą te idiotyczne komentarze streszczające się w haśle ChWDP. To, że piszą z błędem ortograficznym, to temat na inny tekst.

Ja oczywiście rozumiem, że zabory, okupacja i komuna, ochrana, gestapo, ubecja i zomowcy, ale – na Boga! – mamy 2017 rok. Milicji Obywatelskiej nie ma od 1990 roku. To już, łatwo policzyć, 27 lat! Ludzie, którzy urodzili się po powołaniu policji i z MO nie mieli szansy się zetknąć, często mają już własne dzieci.

Rozumiem też, że w policji, jak w każdej grupie zawodowej, trafiają się ludzie niekoniecznie mądrzy, niekoniecznie sympatyczni. Wierzę, że ktoś mógł dostać niesłusznie mandat albo trafić na policjanta niesympatycznego / nieżyczliwego / niekompetentnego, a może i na nieuczciwego. Tak, to się mogło zdarzyć. I co z tego?

Nie jest tajemnicą: Przez wiele lat pracowałem z policjantami. Poznałem oficerów, również tych najwyższych rangą, poznałem też zwykłych policjantów pracujących w terenie. Z wieloma współpracowałem. Wielu nawet miałem zaszczyt szkolić. Stykałem się z nimi też jako pokrzywdzony, jako świadek, ale i – co również nie jest tajemnicą – jako podejrzany, a potem oskarżony. I wiecie co? Nigdy nie zdarzyło mi się, bym zetknął się z brakiem dobrej woli, nigdy nie zdarzyło mi się też, żebym został źle potraktowany, nawet jeśli nie zawsze udawało się zakończyć sprawę tak, jak ja bym chciał. Przypadek? Nie sądzę.

Zastanawiałem się, co jest kluczem. Odpowiedź jest banalna: Po prostu zawsze okazywałem szacunek im jako ludziom, ich pracy i zrozumienie. Tylko tyle i aż tyle.

Problemem jest właśnie to, że jako społeczeństwo nie szanujemy policji i policjantów. Traktujemy ich jak wrogów. Albo – co też nie jest rzadkie – jak naszych sługusów, w myśl zasady: „ja płacę i jako podatnik jestem panem”. Nawet jeśli nie płacę podatków, to potencjalnie płacę, nie?

Kiedy dzieciaki w sieci piszą albo jakieś Seby mówią o policjantach z pogardą „psy”, zapominają o czymś ważnym: pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Policjanci sami siebie też często nazywają „psami”, ale oni mówią to z dumą. I to oni mają rację.

Kiedyś już o tym pisałem: Policjanci to jest taka grupa ludzi, których jako społeczeństwo upoważniliśmy do robienia rzeczy, których sami robić wcale byśmy nie chcieli. Powierzyliśmy im zadanie dbania o nasze bezpieczeństwo, co czasem wymaga np. stosowania przemocy. Robią coś, czym my nie chcemy brudzić sobie rąk. Zamiast okazać wdzięczność okazujemy pogardę. Brzydko pachnie hipokryzją.

Warto to sobie powiedzieć jasno: Policjant to ktoś, kto mnie chroni. Policjant to ktoś, kto ślubował gotowość oddania za mnie życia. Można z tych 27 lat działania policji przytoczyć wiele przypadków policjantów, którzy zginęli na służbie – właśnie w naszej obronie. 

Policjant reprezentuje moje państwo. Nie ma znaczenia, kto akurat jest u władzy – to jest moje państwo. A policjant nosi na mundurze godło tego państwa. Należy mu się szacunek. Szacunek dla policjanta, dla człowieka, ale i dla munduru, który ów człowiek nosi. Jeśli nie szanujesz munduru, nie szanujesz policjanta, nie szanujesz człowieka w tym mundurze – zdejmij koszulkę z patriotycznymi hasłami, bo taki z ciebie patriota jak z koziej dupy trąba.

Zadaniem policjanta jest egzekwowanie prawa. Prawo to zbiór ograniczeń, którym podlegamy. Policjant ma więc egzekwować na nas ograniczenia, którym podlegamy. Nie lubimy, gdy coś lub ktoś nas ogranicza, trudno więc lubić tego, kto te ograniczenia egzekwuje. Warto jednak pamiętać, że te ograniczenia, nawet jeśli nam się nie podobają, są po to, by nas chronić. Warto też pamiętać, zwłaszcza gdy jakieś prawo wydaje nam się głupie, że to nie ten policjant je ustanowił. Policjant nie jest wrogiem. Policjant nas chroni. Czasami – przed nami samymi.

Tak po ludzku warto pamiętać jeszcze o czymś: Policjant naprawdę nie marzy o tym, by się z nami użerać. Serio. On woli święty spokój. Ma rodzinę, dom, do którego chce wrócić. Jeśli choćby potencjalnie stanowisz zagrożenie, to nie dziw się, że przestaje być miły. Albo nawet nie zaczyna. A to „potencjalne zagrożenie” to wszystko, co nie jest rutynowe. Dla Ciebie może wydawać się coś błahostką. Dla policjanta nie. Taka błahostka może stanowić o jego przeżyciu.

Pamiętam do dziś pewną sytuację. Rozmawiałem z policjantem, niskiego stopnia. Został przydzielony do prowadzenia sprawy dotyczącej pornografii dziecięcej i zatrzymania podejrzanego. Cieszył się z tego. Zdziwiło mnie to, bo to nie są postępowania ani przyjemne, ani łatwe do prowadzenia, więc policjanci na ogół ich nie lubią. Zapytałem go o to. Jego odpowiedź zapadła mi w pamięć. Wyjaśnił mi, że do tej pory zajmował się sprawami dotyczącymi rozbojów i to jego pierwsze zatrzymanie, na które mógł pojechać bez kamizelki kuloodpornej. A potem dodał, że to było też pierwsze od dawna przesłuchanie, gdy nie bał się, że przesłuchiwany np. chwyci leżący na biurku długopis i wbije mu w rękę.

Nigdy bym o tym nie pomyślał. To mi uświadomiło, że mogę przyjaźnić się z policjantami, ale nigdy do końca nie zrozumiem specyfiki ich pracy, czy – jak oni wolą mówić – służby. I Ty też nie zrozumiesz. Nie musisz lubić policji, nie musisz lubić policjantów. Ale szanuj.

Byłoby dobrze, gdybyśmy jako społeczeństwo nauczyli się szanować swoje państwo i – co ważniejsze – uznawać je za swoje. Bez tego nie będziemy szanować prawa. A bez tego z kolei nie będziemy szanować policji i policjantów. A jeśli my, dorośli, nie będziemy ich szanować, to nie nauczymy tego szacunku swoich dzieci. Dopóki tak się nie stanie, Seba w wersji ortalionowej i podobny mu typ o nazwisku Wardęga wciąż będą znajdowali posłuch i poklask w sieci.

Nie krępuj się. Komentuj. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Nie bądź pewny że czas masz, bo pewność niepewna

Następny tekst

10 sierot, które zagroziły Polsce

3 komentarze

  1. Darek H
    27-01-2017 at 15:44 —

    Mogę tylko napisać, że cieszę się, że miałem okazję przeczytać taki tekst. Dotrzeć do wartościowych treści, ciekawych, zmuszających do myślenia czy choćby refleksji, jest dziś niezmiernie ciężko. Gratuluję autorowi trzeźwego podejścia do tematu i to mimo osobistych doświadczeń. Niemniej to właśnie dzięki własnym doświadczeniom mamy szansę ująć znany nam podmiot w rzetelny sposób i jak to uczyniłeś Jakubie, powstrzymania się od przesadnego gloryfikowania munduru bez ujmowania mu należnego szacunku. Szacunek wzajemny to dziś towar deficytowy, za to słów rzucanych na wiatr dla fałszywego poklasku czy hołdowaniu mamonie – całe mnóstwo. Pozdrawiam serdecznie, chyba zyskałeś Czytelnika.

  2. Michał Chrobot
    27-01-2017 at 18:02 —

    Nie wiem ile jeszcze lat musi minąć byśmy zaczęli myśleć w kategoriach Zachodu, a nie Wschodu. Pewnie pokolenie, może dwa. Więc takie teksty jak ten są potrzebne.

  3. Dan
    29-01-2017 at 18:29 —

    W każdej grupie znajdą się czarne owce to prawda. Nie zrozumiem jednak ogólnej nagonki na pollciję i bezmyślnego powtarzania CHWDP!! Sam miewałem nieraz spotkania z policją jednak NIGDY nie potraktowano mnie źle. Wiele razy legitymowano mnie jak wracałem z imprezy nawalony jak messerschmitt jednak nigdy nie pobili mnie, nie zawinęli (no raz ale przyznaje się szczerze, że zagradzałem swoim dupskiem jezdnię…na której spałem :)). ZAWSZE do nich podchodzilem z szacunkiem i dobrze na tym wyszedłem. Nieraz pisali mi mandat za „przechodzenie” na 20zł „bo była kultura” Raz faktycznie skasowali mnie na 300zł ustawiając się przy robotach drogowych, ja włączałem się do ruchu i od mojej strony nie było znaku ograniczenia prędkości do 60km/h i cóż….nie było miło. Ogólnnie to ciężka i niewdzięczna praca, której lubić niema nakazu ale którą szanować trzeba!

Leave a reply