Home»Życie»Nie bądź pewny że czas masz, bo pewność niepewna

Nie bądź pewny że czas masz, bo pewność niepewna

0
Shares
Pinterest Google+

Pierwszy tekst po przerwie miał być o czymś innym, ale cóż – jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to opowiedz Mu o swoich planach. Nie wyszło, tajemnice różańcowe będą później. Dzisiaj o będzie czymś innym.

Rozmawiałem ze znajomą, która, jak się okazało, nie znała moich rodzinnych koligacji. W trakcie tej rozmowy dotarło do mnie z niezwykłą mocą coś, czym koniecznie chcę podzielić się z Wami, moimi nielicznymi Czytelnikami.

W trakcie rozmowy wspominaliśmy świętej pamięci księdza Jana Twardowskiego. Napisałem znajomej, że słynny wiersz ze słowami „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą” ksiądz Jan zadedykował mojej Babci, Annie Kamieńskiej, która przez wiele lat żyła tęsknotą za swoim zmarłym mężem, moim Dziadkiem, którego nigdy nie poznałem, bo zmarł przed moimi narodzinami, Janem Śpiewakiem.

Opowiedziałem też, że ksiądz Jan co roku odprawiał na kilka dni przed Wigilią mszę świętą, najpierw w intencji Dziadka, potem – Dziadka i Babci, a później – w intencji Dziadka, Babci i mojego Taty. Co roku po mszy chodziliśmy całą, coraz mniej liczną, rodziną do zakrystii podziękować księdzu Janowi, a on zawsze, zerkając zawadiacko spod oka, zadawał to samo podchwytliwe pytanie: „Więc jednak pamiętaliście. Ile to już lat?” A my zawsze zastanawialiśmy się po wyjściu  ze śmiechem, co by było, gdybyśmy kiedyś dla zmyłki odpowiedzieli niepoprawnie. Ksiądz Jan świetnie przecież znał odpowiedź na swoje pytanie…

Kiedy opowiadałem tę historię, dotarło do mnie, że przecież znałem księdza Jana Twardowskiego, jednego z najcudowniejszych ludzi, jednego z najcudowniejszych księży, jednego z największych poetów; skoro znałem, to mogłem z nim o tylu sprawach porozmawiać, o tyle ważnych rzeczy mogłem go zapytać, ale nigdy tego nie zrobiłem. Raz, że nie docierało do mnie, z kim mam do czynienia, a kiedy nawet przebijało się to do mojej świadomości, to wydawało mi się, że mam jeszcze tyle czasu.

Ale to nie wszystko – dziś, z perspektywy czasu, wiem, że ja po prostu nie miałem pojęcia, o co go zapytać. Nawet gdyby do mnie na czas dotarło, z jak niezwykłym człowiekiem dobry Bóg mnie zetknął, gdybym nawet miał świadomość upływającego czasu, ba!, gdybym nawet zdobył się na śmiałość, to ja nie wiedziałem, o czym z nim rozmawiać, o co go spytać.

Czytam dziś sobie jego wiersz, który zadedykował mojej Babci:

Śpieszmy się

Annie Kamieńskiej

Śpieszmy się kochac ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostaje bez niego

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Śpieszmy się kochac ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą

ks. Jan Twardowski

I wtedy dopiero ten wiersz uderzył mnie obuchem. Choć przecież znałem go doskonale przecież od lat. Tyle razy go czytałem i zawsze jakoś „przechodził obok mnie”.

Przecież omawia się ten wiersz w szkołach, cytuje go wszędzie, gdzie popadnie, recytuje się go podczas szkolnych akademii. Na ogół jednak bierzemy jeden zgrabny bon mot i na tym poprzestajemy. Lubimy bon moty.

Życie zawsze pełne jest bon motów, ale bon moty nie zawsze pełne są życia. Click To Tweet

Ile bym dał, żeby cofnąć czas! Jak bardzo chciałbym móc cofnąć czas i być mądrzejszy o zdobyte już doświadczenie… Ach, jakże bym chciał cofnąć czas i już wiedzieć, jak niezwykłym człowiekiem był ksiądz Twardowski, jakże bym chciał stanąć przed nim z tą świadomością upływającego czasu i szczerym postanowieniem, by tego czasu nie tracić… Jakże bym chciał go zapytać…

Tylko nadal nie wiem – o co.

Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Rodzina kosztem zaufania

Następny tekst

Ale policjanta to ty szanuj