Home»Wiara»Diabeł przychodzi we wzorku na bieliźnie

Diabeł przychodzi we wzorku na bieliźnie

3
Shares
Pinterest Google+

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że dla dobra owieczek nasi duszpasterze powinni zakazać egzorcystom publicznych wypowiedzi. Jeśli bowiem przyjąć ewangeliczne kryterium „po owocach poznacie”, to owoce ich publicznych wypowiedzi są mocno zatrute.

Należę do wielu katolickich grup na Facebooku. Wiele dyskusji obserwuję, w niektóre się włączam. Z ciekawością przyglądam się jednak pewnym trendom, które dużo mówią o religijności, o dziwo – głównie młodych, członków tych grup. Jednym z najczęściej poruszanych problemów jest to, czy coś, co akurat autora dotyczy, ma charakter demoniczny. I tak okazuje się, że na działanie szatana mogą wystawiać np. majtki z pacyfką wpisaną w serce. I takich przykładów, które balansują na granicy absurdu i śmieszności można przytoczyć naprawdę sporo. Regularnie powraca temat tatuaży i nawet komentarze uczonych biblistów nie są w stanie przebić argumentów udzielających się na Youtube egzorcystów.

Posługa egzorcysty jest bardzo trudna i psychicznie obciążająca, choć oczywiście nie przypomina tego, co znamy z głupawych filmów. Kapłan, któremu ta misja jest powierzona, spotyka się często z bardzo trudnymi i bolesnymi historiami – pełnymi zranień, ludzkich grzechów, często trudnych do wyobrażenia. Pomaga ludziom, wystawia się na złość złego. Co oczywiste, chce chronić ludzi przed działaniem złego. Często zaczyna więc dostrzegać jego działanie niemal wszędzie. Skupia się na tym.

Bardzo łatwo przy tym zagubić najważniejszą prawdę:

Chrystus pokonał szatana. To już się stało. Click To Tweet

Na działanie złego ducha otwieramy się przez grzech. Grzech – czyli świadome, czynione w wolnej woli, łamanie Bożego prawa. Nie majtkami z nieodpowiednimi znakami.

Są dwa groźne kłamstwa, które dotyczą szatana. Jednym jest przekonanie, że go nie ma i że nie działa. Jest i działa. Drugim jednak jest wyolbrzymianie jego mocy i wpływu. Efektem tego drugiego jest dopatrywanie się we wszystkim demonicznych wpływów.

Teksty piosenek Behemotha są po prostu niemądre. Pewien „artysta” postanowił w ten sposób kreować swój wizerunek, czyniąc to – delikatnie mówiąc – w złym guście. Ale taki z niego satanista jak z koziej dupy trąba. To ściema dla mas, żeby płyty lepiej się sprzedawały. Lalki Monster High są po prostu bezguściem. Ale jeśli czegoś się w nich dopatrywać, to co najwyżej przemycania brzydoty, kiczu i bezguścia do masowej estetyki. (Co swoją drogą jest gorsze niż rzekome demoniczne podteksty.)

Problem z egzorcystami polega na tym, że fiksują się na złym duchu. Przydałoby się im chyba więcej skupienia na Dobrej Nowinie. A ta Dobra Nowina brzmi: Jezus zmartwychwstał! Zmartwychwstał, pokonując szatana.

Żyjemy w takich czasach, że, kogo nie ma w mediach społecznościowych, ten nie istnieje. Księża korzystają z tych mediów coraz chętniej, bo poza tym, że to oczywiście dobre narzędzia ewangelizacji, to – powiedzmy to wprost – jest to dla niektórych sposób na wypromowanie się, droga do tego, by wydać książkę, zyskać zaproszenia na prowadzenie rekolekcji (za które dostaje się pieniądze), itd. Pecunia non olet.

Egzorcyści nagrywają więc filmiki na Youtube, piszą na Facebooku i… mącą ludziom w głowach. Mącą, bo w efekcie tych działań ludzie zamiast czynić dobro, zaczynają myśleć magicznie. Oto majtki, lalki, zły film miałyby zagrozić ich zbawieniu. Serio?

Ta działalność jest szkodliwa. Z jednej strony bowiem tworzy ludziom w głowie jakiś przedziwny obraz Boga, który będzie rozliczał nas z wzorków na majtkach. Zamiast Boga miłosiernego tworzy obraz Boga małostkowego. Z drugiej – budzi w ludziach wątpliwości, czy aby na pewno ów szatan został pokonany przez śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie Jezusa, skoro jest jakoby tak silny, że może zawładnąć duszą ludzką w tak kretyński sposób.

Posługa egzorcystów, podkreślę to jeszcze raz, jest potrzebna. Wymaga chyba jednak większego nadzoru ze strony biskupów. Warto pamiętać, że to biskup miejsca powołuje kapłana do tej posługi i to biskup może go również odwołać. I może warto, by biskupi w ramach swojej duszpasterskiej troski i swoich uprawnień wprowadzili regułę, że egzorcyści koncentrują się na swojej posłudze, a ograniczają publiczną i medialną aktywność?

Nie tak dawno Episkopat musiał oficjalnie zakazywać tzw. spowiedzi furtkowej. Ów osobliwy z teologicznego punktu widzenia koncept zrodził w się w kręgu kapłanów zrzeszonych wokół pewnego żeńskiego zakonu. Sporą część owego kręgu stanowili właśnie egzorcyści. Nikt nie policzył, ile osób zostało skrzywdzonych przez stosowanie tej praktyki.

Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela...

Następny tekst

Rytm klasztorny, rytm rodzinny