Home»Wiara»Dwa pytania

Dwa pytania

0
Shares
Pinterest Google+

Byłem ostatnio na świeckim pogrzebie. Nie, nie chcę tu snuć opowieści o tym, jak wygląda taka uroczystość, choć przyznam, że mimo całej mojej otwartości wydała mi się dziwna, a momentami wręcz nieco komiczna za sprawą prowadzącego ją mistrza ceremonii. Ale ja naprawdę nie o tym dzisiaj chciałem…

W czasie uroczystości żegnano moją daleką krewną. Przeżyła blisko dziewięćdziesiąt lat, a żegnał ją między innymi jej ponad dziewięćdziesięcioletni mąż. W tym roku świętowaliby sześćdziesiątą piątą rocznicę ślubu. Wyobrażacie sobie? 65 lat? Ja jestem przed drugą rocznicą ślubu i czasem mam swojej żony dosyć. (A ona mnie zapewne też.) Ale i o tym też nie chcę dzisiaj pisać.

Już po właściwej części uroczystości wszyscy przeszli na cmentarz i przy rodzinnym grobie czekali, aż grabarze złożą do niego trumnę i zamurują nagrobek. W wietrznej, zimnej i mokrej aurze w jednej grupce stali między innymi wdowiec oraz jego znajomi i przyjaciele, jak łatwo się domyślić – ludzie w podobnym wieku. Stali w milczeniu, a miny mieli nietęgie. Jasne, okoliczności były smutne, ale w pewnym momencie dotarło do mnie, że chodzi nie tylko o smutek po śmierci mojej krewnej. Uświadomiłem sobie, że każdemu z nich zapewne towarzyszą dwie myśli:

  1. „Kto z nas będzie następny?”
  2. „Kiedy to będę ja?”

Być może to z mojej strony nadinterpretacja, ale, gdy tak na nich patrzyłem, miałem poczucie, że towarzyszy im strach. I wtedy ogarnęła mnie wdzięczność za to, co dostałem.

Boję się umierania. Boję się nieporadności, bólu, braku świadomości. Boję się tego, że zostawię niezałatwione sprawy, że nie pogodzę się z tymi, z którymi pogodzić się powinienem, że nie naprawię krzywd, które wyrządziłem.

Ale nie boję się śmierci. Nie boję się tego, co będzie potem. Wierzę, że spotkam się z Miłością, której nie umiem sobie wyobrazić. Wierzę, że mnie nie odrzuci, bo Miłość nie odrzuca. Zapewne będę musiał ponieść konsekwencje złych wyborów, jakich w swoim życiu dokonałem i pewnie jeszcze dokonam, ale mimo to – głęboko w to wierzę, że będzie dobrze. Wierzę, że ów Sąd będzie wyglądał tak, iż zostanę skonfrontowany ze swoimi grzechami i ich konsekwencjami, ale na koniec usłyszę: „Nie zasługujesz, ale czy chcesz być ze Mną?”

Dotarło zaś do mnie, że ci starsi mężczyźni tego nie mają. Stoją tak przekonani, że w każdym momencie, może dziś, jutro, za miesiąc albo za rok nastąpi całkowity kres ich życia. Zamurują ich ciała w grobie i wszystko się skończy. A może gdzieś z tyłu głowy któremuś zakiełkowała myśl, że całe życie się mylił i że jednak po śmierci będzie Sąd, ale widzi ten Sąd zupełnie inaczej i boi poczuł strach przed nim?

Nie znałem większości tych staruszków, ale patrzyłem na nich z czułością i współczuciem.

Panie Boże, daj im łaskę wiary. Przecież łaska nie jest nagrodą, ale darem dla tych, którzy na nią nie zasługują, tak jak i ja wcale nie zasługuję. Daj im, Panie Boże, łaskę wiary i ufności, by odebrać im ten lęk. Zostało im niewiele czasu. Niech to nie będzie czas nasycony strachem.

A tak dla siebie proszę, by ten tekst był owocem miłości, żeby nie okazało się, iż jestem jak ów faryzeusz, który modlił się obok celnika (Łk 18, 9-14).

Nie krępuj się. Komentuj. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

II Tajemnica Światła - Objawienie się Pana Jezusa w Kanie Galilejskiej

Następny tekst

Share Week 2017, czyli polecam blogi

No Comment

Leave a reply