Home»Wiara»Modlitewnik»II Tajemnica Światła – Objawienie się Pana Jezusa w Kanie Galilejskiej

II Tajemnica Światła – Objawienie się Pana Jezusa w Kanie Galilejskiej

0
Shares
Pinterest Google+

To nie był najbardziej spektakularny z cudów, jakich dokonał Pan Jezus. A jednak to właśnie ten stał się różańcową tajemnicą światła. W tej opowieści jest wiele niezwykle istotnych elementów.

Wypędzanie duchów nieczystych, np. w postaci świń, ożywienie Łazarza, liczne uzdrowienia, chodzenie po wodzie, czy choćby publiczne rozmnożenie chleba i ryb – spektakularnych cudów w Ewangelii nie brakuje. Na tym tle kameralna zamiana wody w wino, którą to zamianę widzieli nieliczni słudzy i uczniowie, wydaje się na pozór mało znacząca i istotna. Mimo to papież św. Jan Paweł II, gdy ustanawiał tajemnice światła różańcowe, to właśnie to zdarzenie uznał za szczególnie ważne. Kiedy wczytamy się w Słowo uważnie, zobaczymy, że naprawdę miał ku temu powody.

Tradycyjnie zacznijmy właśnie od lektury odpowiedniego fragmentu Ewangelii:

Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: «Nie mają już wina». Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?» Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie». Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: «Napełnijcie stągwie wodą!» I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: «Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!» Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: «Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory». Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. Następnie On, Jego Matka, bracia i uczniowie Jego udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka dni.

J2, 1-12

Niektórzy piszą, że wesele w Kanie to moment pierwszego objawienia się mocy Pana Jezusa. Nie do końca jest to prawda. Warto pamiętać, że odbywa się ono już po chrzcie w Jordanie, już po tym, gdy w obecności zgromadzonych nad rzeką tłumów otwarło się Niebo i rozległ głos: „To jest Mój Syn umiłowany”. Co więcej: na weselu Pan Jezus jest już z uczniami, którzy wcześniej rozpoznali w Nim Mesjasza. No, ale to akurat nie jest chyba najważniejsze.

Problem z winem dostrzega Maryja i to Ona przychodzi do Jezusa, aby pomógł w jego rozwiązaniu. On początkowo odmawia, ale Ona mówi sługom, by zrobili wszystko, co On powie. Wtedy on ulega i spełnia Jej prośbę.

To jest klucz do zrozumienia kultu maryjnego i roli Maryi. Ona nie stawia siebie na pierwszym miejscu, lecz zawsze prowadzi do Syna. „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Nie rozwiązuje problemu samodzielnie, nie dokonuje cudu, ale prowadzi do Jezusa i to On działa.

Mam wrażenie, że czasami gubimy trochę proporcje i sedno. Dlatego warto przypominać: modlimy się za wstawiennictwem Maryi, a nie do Niej. To nie Ona spełnia nasze prośby. Ona przedstawia je Synowi, tak, jak uczyniła to na weselu w Kanie Galilejskiej. Kochając Maryję jako Matkę Jezusa i naszą Matkę, uważajmy, by ta miłość do Matki nie przesłoniła nam miłości do Syna.

Swoją drogą, warto zauważyć, że z tekstu Ewangelii nie wynika, by ktokolwiek prosił Maryję o interwencję. Wygląda na to, że sama dostrzegła problem i postanowiła mu zaradzić. To jest dla mnie bardzo rozczulające: Mama widzi, kiedy potrzebna jest jej pomoc.

Warto w ogóle zwrócić uwagę na sam charakter tego cudu. Nakarmienie głodnych, uzdrowienie chorych, wypędzanie złych duchów, ożywienie zmarłego – to wydają się być cudy „poważne”. A tu co? Wesele, popijawa, a do tego niezbyt ogarnięci organizatorzy i gospodarze, którzy nie przygotowali się właściwie na przyjęcie gości. To też ważna lekcja. Pan Bóg pomaga nam nie tylko w sprawach poważnych i niezwykle ważnych, ale również w codziennych, czasem drobnych, wydawałoby się – błahych. Pomaga nam w świętowaniu i radowaniu się, bo chce, byśmy byli radośni i szczęśliwi, kiedy jest na to czas. Choć w chrześcijaństwie dużo mówimy o niesieniu krzyża, to nie można zapominać, że chrześcijaństwo do Dobra Nowina, to Radosna Nowina. Chrześcijanin nie ma być wiecznym cierpiętnikiem z gębą wykrzywioną smutkiem i goryczą.

Moją uwagę zwrócił też sposób, w jaki sam cud się tu dokonuje. Pan Jezus, choć przecież na pewno mógłby, nie robi wina z niczego. Stągwie nie napełniają się same winem. Najpierw słudzy muszą nalać do nich wodę, a wtedy On zamienia ją w wino. Bóg może w moim życiu dokonać dowolnych cudów, ale potrzebuje mojego współdziałania. On mi da wino, ale ja najpierw muszę nalać wodę i zaufać Mu, że On zrobi swoje. Słudzy zapewne nie rozumieli, dlaczego mają nalewać wodę do stągwi, dlaczego mają słuchać Kogoś, Kogo nie znają. Ale zaufali.

Co stałoby się, gdyby słudzy nie posłuchali? Zastanawiam się nad tym, tak, jak zawsze zastanawiało mnie, co by się stało, gdyby człowiek, do którego należały chleby i ryby nie ofiarował ich do wspólnego użytku, kiedy Pan Jezus dokonywał cudownego rozmnożenia pokarmu i karmił tłumy. Wiem, na pewno Pan Jezus jakoś by sobie oczywiście poradził, ale też nie bez powodu do udziału w tym cudzie zaprosił wówczas człowieka – człowiek coś dał, a Pan Jezus z tego zrobił cud.

Jest dla mnie coś niezwykłego w tym, że Bóg, który przecież może wszystko, gdy czyni cud, zaprasza człowieka do współdziałania. Jednocześnie jest w tym szacunek Boga dla ludzkiej wolności, bo przecież człowiek może tego zaproszenia nie przyjąć.

Gdy rozważałem tę „mechanikę” cudu w Kanie Galilejskiej, moją uwagę przykuł jeden szczegół. Szukałem w internecie różnych rozważań różańcowych, ale w żadnym nie znalazłem odniesienia do tego elementu. Ewangelista zaznacza mianowicie, iż stągwie, które słudzy napełnili wodą, przeznaczone były „do żydowskich oczyszczeń”.

Każdy znak, który Pan Bóg dla nas czyni, nawet taki z pozoru błahy jak zapewnienie wina dla rozbawionych weselników, w pewien sposób ma prowadzić nas do oczyszczenia. Przemianę wina w wodę można też rozumieć jako zapowiedź przemiany wina w Krew Chrystusa. Krew, która zbawia i obmywa nas z naszych grzechów. Następuje wypełnienie wszystkich ofiar i rytuałów, które okazały się puste. Rytuał zostaje zastąpiony aktem miłości, jakim jest gest Jezusa wobec człowieka.

I tak na koniec, nieco półżartem: Odnotujmy, że Pan Jezus przygotował wyśmienite wino i w dodatku przygotował go dużo, zapewne więcej nawet niż już i tak przecież nieco podpitym weselnikom było potrzeba. Pan Bóg nigdy nie odstawia fuszerki. :)

Modlitwa Pańska

Ojcze, nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje. Przyjdź królestwo Twoje. Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. I odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.

Pozdrowienie Anielskie (10 razy)

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna! Pan z Tobą. Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego Jezus.
Święta Maryjo, Matko Boża! Módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

Uwielbienie Trójcy Świętej

Chwała Ojcu, i Synowi, i Duchowi Świętemu –
– jak była na początku, teraz, i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

Modlitwa Fatimska

O, mój Jezu! Przebacz nam nasze grzechy. Zachowaj nas od ognia piekielnego. Zaprowadź wszystkie dusze do nieba i dopomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.
ilustracja główna: Giotto di Bondone (1266–1337), Wesele w Kanie Galilejskiej, źródło: Wikimedia
ilustracja druga: Paolo Veronese, między 1562 a 1563, Gody w Kanie Galilejskiej, źródło: Wikimedia

Chciałbym serdecznie podziękować księdzu profesorowi Andrzejowi Dragule, księdzu Tomaszowi Romantowskiego oraz ojcowi Augustynowi Bielakowi OFM za pomoc w interpretacji fragmentu dotyczącego stągwi służących do oczyszczeń, bo bez nich nie mogłem „ugryźć” tego szczegółu interpretacyjnie.

Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Spotkanie z Panem Jezusem na 5 sposobów

Następny tekst

Dwa pytania