Home»Blogowanie»Share Week 2017, czyli polecam blogi

Share Week 2017, czyli polecam blogi

0
Shares
Pinterest Google+

Już szósty raz Andrzej Tucholski zaprasza do akcji Share Week, w której internetowi twórcy polecają innych twórców, tych, którzy dla nich sami są źródłem inspiracji. Ja biorę udział drugi raz, po rocznej przerwie.

Pierwszy raz włączyłem się w Share Week w 2015 roku. Wybrałem wówczas w sumie 8 blogów, w tym 3 główne, zgodnie z wymogami narzuconymi przez inicjatora akcji. Jeden z nich zmienił nazwę, po czym zniknął z sieci, a ostatnio powrócił. Dziwne to w sumie uczucie, bo uświadomiłem sobie, że z tych 3 głównych dziś na liście mogę polecić tylko 1 blog.

Jest wiele osób, które czytam lub oglądam w sieci i są dla mnie źródłem inspiracji, lecz nie mieszczą się w regułach akcji, bo nie prowadzą swoich blogów, a jako bloger mogę polecić tylko inne blogi. Wymienię tu chociażby biskupa Grzegorz Rysia, biskupa Edward Dajczaka, ks. prof. Andrzej Dragułę, księdza Grzegorza Strzelczyka, księdza Artura Stopkę, Szymona Hołownię, a tak spoza tematyki kościelno-religijnej: Michała Sadowskiego czy Dagmarę Pakulską. Boleję, że swoje blogi zaniedbali Błażej Strzelczyk i Piotrek Żyłka.

Gdy na potrzeby tego wpisu zrobiłem sobie blogowy rachunek sumienia, dotarło do mnie, że właściwie to praktycznie przestałem czytać blogi. Stopniowo eliminowałem kolejne z mojej listy czytelniczej na Feedly, aż w końcu – co niedawno do mnie dotarło – przestałem w ogóle uruchamiać czytnik. Oglądam, czytam, słucham – ale nie blogerów. Mam wrażenie, być może błędne, że coś pękło, że zmęczyły mnie wpisy o niczym przemieszane z mniej czy bardziej zgrabnie (a częściej mniej) napisanymi tekstami sponsorowanymi.

Zgodnie z regulaminem akcji mam wskazać 3 blogi, które potem zgłoszę też do zestawienia na blogu Andrzeja Tucholskiego, ale w samym tekście mogę polecić ich więcej. Zdecydowałem się na 7 jak siedem cnót i siedem grzechów :)

1. ojciec Grzegorz Kramer SJ

Ostatnio Grzegorz przez miesiąc funkcjonował całkowicie poza siecią, gdyż odbywał zamknięte rekolekcje w ramach swojej trzeciej, ostatniej już, jezuickiej probacji. Nie ja jeden uświadomiłem sobie, że brakowało mi jego obecności. Pisało o tym wiele osób i wiele osób ucieszyło się, gdy wreszcie wrócił. Grzegorz od dawna konsekwentnie i z uporem przekonuje wszystkich, że #BógJestDobry. Bywa niepokorny w tym, co i jak pisze, zadziorny, czasem zapalczywy, ale umie przyznać się do błędu i wycofać, co – nie oszukujmy się – jest wśród ludzi internetu rzadkością. Dla mnie kluczowe jest jednak to, że dzięki temu swojemu zafiksowaniu na haśle „Bóg jest dobry” potrafi odczytywać Słowo w sposób niebanalny, dostrzegać w nim to, co mi samemu nieraz umyka. W odróżnieniu od wielu księży, którzy próbują kreować w sieci wizerunek wyidealizowany, taki typowo „kościółkowy”, Grzegorz pisze szczerze, jest uczciwy, nikogo nie udaje, dzieli się również swoimi kryzysami, słabościami i wątpliwościami. Nie wiem, jakie zadania powierzy mu zakon po zakończeniu probacji, ale mam nadzieję, że nie przeszkodzą one Grzegorzowi w internetowej aktywności. Ja – przyznaję – wolę jego pisanie niż filmiki na Youtube, ale – co tu kryć – ja jestem już ramolem i po prostu wolę pisać niż oglądać.

http://grzegorzkramer.pl/


2. siostra Małgorzata Chmielewska

Siostry Małgorzaty Chmielewskiej większości przedstawiać nie trzeba. Kto się z nią zetknął choćby raz, choćby w przelocie, choćby gdzieś tam w mediach, ten zapewne wie, jak wiele robi ona dobrego. Wbrew pozorom – nie tylko dla ubogich, którymi zajmuje się na co dzień. Czasem myślę, że wcale nie mniej dobrego robi dla nas, którzy możemy śledzić jej najróżniejsze aktywności. Siostra Małgorzata jest szczera, konkretna, czasem wręcz do bólu, dobra i mądra. Taka jest w działaniu, ale taka jest też w tym, co pisze i mówi. W ten sposób nie tylko bezpośrednio pomaga ubogim, ale też pokazuje nam ich świat, pokazuje nam, czym jest miłość i miłosierdzie, co to znaczy być chrześcijaninem. Dla mnie osobiście niezwykła jest też historia Artura, chorego syna siostry Małgorzaty. Siostra potrafi pisać o sprawach codziennych, czasem błahych, ale w taki sposób, że i tak zmusza do poważnych refleksji.

http://siostramalgorzata.chlebzycia.org/Blog/


3. Bóg w wielkim mieście

Nie jestem wcale stałym, wiernym i regularnym czytelnikiem bloga Katarzyny Olubińskiej, choć umieszczam go wśród tych trzech podstawowych, rekomendowanych w ramach Share Week. Zaglądam tu sporadycznie, czasem zapominam o nim na czas jakiś i potem znienacka Facebook mi o nim przypomni i wtedy cieszę się kolejnymi tekstami, które się pojawiły. Lubię sposób pisania Katarzyny Olubińskiej, cenię jej wywiady z ludźmi, którzy dzielą się z nią swoim doświadczeniem Boga, czasem są to osoby, których wcale bym o takie doświadczenia nie podejrzewał. To dla mnie budujące. Lubię teksty, w których autorka dzieli się własnymi doświadczeniami, bo, gdy je czytam, mam poczucie wspólnoty. Choć są zupełnie inne niż teksty Grzegorza, to bije z nich mocno to samo: Bóg jest dobry. A to jest w moim przekonaniu kluczowy przekaz. Kluczowy, bo często ludzie mają w głowach przedziwny, fałszywy obraz Pana Boga, o którym często mówił też śp. ksiądz Jan Kaczkowski. I to jest wina ludzi Kościoła, błędów katechezy, że taki obraz ludziom w głowach się pojawia.

http://bogwwielkimmiescie.pl


4. ksiądz Wojciech Węgrzyniak

Czasami wkurzam się, gdy czytam księdza Wojciecha Węgrzyniaka. Czasami całym sercem się z nim nie zgadzam. Ostatnio miałem tak przy tekście o modlitwie Ojcze Nasz, o fragmencie dotyczącym wodzenia na pokuszenie. Zawsze jednak czytam te teksty z wielkim zaciekawieniem. Ksiądz Węgrzyniak ma bowiem ogromną wiedzę jako biblista, jego interpretacje są wnikliwe i inspirujące. Nawet jeśli się z nim nie zgadzam, to zmusza mnie do refleksji. Nieraz po lekturze jego kazań, blogowych wpisów, czy innych rozważań, wracam do Pisma Świętego i czytam dany fragment, czytam wielokrotnie, by jeszcze raz przemyśleć Słowo. W tym przypadku wyjątkowo zamieszczam dwa linki – do bloga, który ksiądz Wojciech prowadzi w ramach serwisu Gościa Niedzielnego oraz do jego osobistej strony – oba warto odwiedzić.

http://www.wegrzyniak.com
http://blog.gosc.pl/ksWojciechWegrzyniak/


5. Dziewczyna z obrazka

Byłoby co najmniej dziwne, gdyby w zestawieniu zabrakło bloga mojej Piękniejszej i Mądrzejszej Połowy, czyli mojej ukochanej Żony. Jako korektor i redaktor czytam wszystkie jej teksty, ba! jako jedyny czytam je przed publikacją. Bywa, że o niektóre z nich mocno się spieramy. Polecam Dziewczynę z obrazka jednak nie ze względu na łączący nas sakrament małżeństwa, ale dlatego, że ja naprawdę po prostu lubię blog swojej Żony. Nawet jeśli pod niektórymi tekstami sam w życiu bym się nie podpisał, to przecież nie muszę, bo to nie mój blog, lecz jej i to ona, a nie ja, ma się pod nimi podpisywać. Piszemy w całkowicie odmienny sposób, zupełnie inaczej prowadzimy swoje blogi i komunikację wobec nich, na niektóre sprawy mamy krańcowo różne poglądy. I to jest właśnie fajne. Lubię czytać te teksty i lubię, gdy o nich dyskutujemy, a nawet – gdy się ostro o nie kłócimy. Kto w końcu powiedział, że mąż i żona muszą mieć takie same poglądy? Różnice są dobre. Przyznam Wam się nawet, z nadzieją, że ona tego nie przeczyta, że, choć jestem skrajnie wręcz uparty, to czasami udaje się jej przekonać mnie do swojego zdania, choć ja się jej do tego oczywiście nigdy nie przyznam. :)

http://dziewczynazobrazka.pl/


6. Nishka

W kwestiach światopoglądowych wiele nas dzieli z Natalią. Przyznam, że były momenty, np. gdy publicznie wsparła tzw. czarny protest, które dla mnie były trudne, właśnie ze względu na radykalne różnice między nami. Ale ja po prostu Natalię lubię, bo naprawdę trudno jej nie lubić. Poza tym – kto powiedział, że nie można się lubić i różnić w poglądach, nawet bardzo mocno? Dla równowagi – na ogół zgadzam się z Natalią w sprawach dotyczących wychowania dzieci, a o tym przecież pisze ona najwięcej. Lubię też jej poczucie humoru i styl pisania. Cenię w jej blogu to, że potrafi pisać o sprawach trudnych, ale w przystępny sposób oraz to, że jej teksty nigdy nie są paplaniną o niczym, co zdarza się na większości innych blogów, zwłaszcza tych rodzicielskich. Skoro już tak chwalę, to dodam jeszcze, że Nishka jest mistrzynią wplatania przekazu reklamowego. Jeśli tylko firma jej zaufa, to Natalia potrafi napisać fajny tekst, w którym reklama w ogóle nie razi. Serio – to rzadkość w blogosferze.

http://www.nishka.pl/


7. Przez Pryzmat Wiary

Nie znam Eryka osobiście. Nie tylko realnie, ale nawet wirtualnie. Jego blog czytam jednak już od dłuższego czasu i po prostu bardzo go lubię. To nie są rozbudowane teologiczne rozważania, czy zaawansowana egzegeza jak u ks. Węgrzyniaka. Ale jego blog to po prostu dobre i inspirujące świadectwo wiary młodego (no, zwłaszcza w porównaniu do mnie) człowieka. Czuję w tym prawdę. Eryk nie udaje kogoś, kim nie jest, pisze prosto i od serca. I właśnie to w jego blogu lubię. Taki dziadek jak ja może się sporo od niego nauczyć.

http://przezpryzmatwiary.pl


Jeśli uważasz, że Twój blog naprawdę może mnie zainteresować, podziel się linkiem w komentarzu. Lojalnie uprzedzę: jeżeli uznam, że mnie nie interesuje, link usunę.

Nie krępuj się. Komentuj. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Dwa pytania

Następny tekst

III Tajemnica światła - Głoszenie Królestwa Bożego

No Comment

Leave a reply