Home»Społeczeństwo»Nie ufam Ci!

Nie ufam Ci!

0
Shares
Pinterest Google+

Obejrzałem ostatnio transmisję online z konferencji prasowej prokuratury na temat śledztwa w sprawie śmierci Magdaleny Żuk. Oglądałem i z każdą minutą rosło moje przygnębienie. Dlaczego?

Mógłbym oczywiście długo pastwić się nad nieudolnością medialną organów ścigania. Zwoływanie konferencji prasowej w momencie, gdy tak naprawdę nie ma się nic do powiedzenia, a przekaz sprowadza się do tego, że trzeba poczekać na wyniki ekspertyz i przekazanie przetłumaczonych akt przez stronę egipska, jest z punktu widzenia public relations samobójstwem. Ale to, że nasze organa ścigania kiepsko sobie radzą w takich sprawach, nie jest przecież żadną nowością.

Mógłbym też rzecz jasna, i to może nawet dłużej, pastwić się nad przedstawicielami mediów obecnymi na konferencji (bo dziennikarzami trudno mi ich nazwać). To, co sobą zaprezentowali, pozwala bez kozery nazywać ich hienami. Większość pytań sprowadzała się do skamlenia, by prokuratura dała im cokolwiek, na czym mogliby budować sensacyjny przekaz.

Jeśli ktoś nie wierzy, niech obejrzy zapis konferencji:

Kiedy oglądałem relację na żywo, na bieżąco pojawiały mi się obok kolejne komentarze internautów. I to właśnie one sprawiały, że z każdą chwilą rosło moje przygnębienie. Poczytajcie je sobie. Ja już pominę litościwie rasistowski charakter wielu z nich. I tak robią wrażenie.

Dużo mówi i pisze się o tym, jak bardzo jako społeczeństwo jesteśmy podzieleni. Nieraz słyszę, iż tworzymy dwa odrębne i wrogie plemiona, choć ja zaryzykowałbym tezę, iż trzy – to trzecie ma totalnie w nosie spory między tamtymi dwoma.

W tym sporze obie strony podgrzewają atmosferę wzajemnego braku zaufania. I ten brak zaufania uderzył mnie w komentarzach. Ale to nie jest tylko brak zaufania do drugiej strony, czyli zakładanie jej złych intencji. To jest brak zaufania do ludzi jako takich, niezależnie od ich poglądów, a także – co jeszcze bardziej w tych komentarzach rzuciło mi się w oczy – do państwa jako takiego.

Ja oczywiście wiem, że u cioci na imieninach każdy Polak zna się na ekonomii, medycynie, polityce i piłce nożnej. Jak widać: na prawie i prowadzeniu postępowań karnych również. I na nic roztropne skądinąd wyjaśnienia śledczych, że pewne czynności po prostu muszą trwać i sprawy nie da się rzetelnie wyjaśnić z dnia na dzień. Tym bardziej są one psu na budę, że wygłaszane są w atmosferze przypierania przez media do ściany, czyli brzmią jak tłumaczenia, a wiadomo: tłumaczy się winny.

Większość komentujących na wszelki wypadek założyła, że tragiczne zdarzenie, do jakiego doszło w Egipcie, tragiczna śmierć młodej Polki to efekt spisku, a może i kilku nawet, a nasi śledczy najwyraźniej są w ten spisek lub te spiski zamieszani i dlatego nie chcą wyjaśnić sprawy, mataczą, kłamią, zamiatają pod dywan, itd.

Nie ufamy sobie, innym, a już zupełnie nie ufamy własnemu państwu. Zakładamy, że jego organa są z natury nieuczciwe, nieudolne, nierzetelne, umoczone w spiski. I, jak mawiał klasyk, „żadne krzyki i płacze nie przekonają nas, że czarne jest czarne, a białe jest białe”.

Diagnoza społeczna 2015

Diagnoza społeczna 2015

Wykresy pochodzą z cyklicznego badania „Diagnoza społeczna” prowadzonego pod kierunkiem prof. Janusza Czapińskiego. W raporcie badawczym czytamy między innymi:

Jeśli odpowiednio wysoki poziom kapitału społecznego jest istotą społeczeństwa obywatelskiego, zdolnego do wspólnotowego rozwoju w coraz bardziej konkurencyjnym otoczeniu rynkowym, to Polska z bardzo niskimi wskaź- nikami czynników składających się na kapitał społeczny nie ma najlepszych perspektyw. Pod względem ogólnego zaufania zajmujemy jedno z ostatnich miejsc wśród krajów objętych badaniem European Social Survey (ESS) w 2006 i 2012 r.. W Polsce z opinią, że „większości ludzi można ufać”, zgadzało się według naszego badania zaledwie 10,5 proc. respondentów w 2003 i 2005 r., 11,5 proc. w 2007 r., 13,4 proc. w 2009 r. i tyleż samo w 2011 r. oraz 12,2 proc. w 2013 r. i 15,2 proc. w 2015 r., a w ESS w 2012 r. – 18 proc. a w 2014 r. 16 proc.— ponad 4 razy mniej mniej niż w Danii, Norwegii i Finlandii, które to kraje w ostatnim rankingu jakości życia zajęły wśród 185 państw odpowiednio 10, 1 i 24 miejsce (Polska – 35).

Znacznie rzadziej też Polacy niż przedstawiciele innych społeczeństw wierzą w dobre intencje bliźnich. Zaledwie 13 proc. rodaków wg ESS z 2014 r. (mniej tylko w Bułgarii i Portugalii), nieco tylko więcej niż w Diagnozie Społecznej z 2011 i tyle samo co w latach 2013 i 2015 r..

Polacy też najrzadziej w grupie 15 krajów europejskich wierzą w dobre intencje innych ludzi. Zaledwie 24 proc. wobec 76 proc. Duńczyków wierzy w naszym kraju, że inni ludzie starają się postępować uczciwie wobec nas.

Często myślę o swojej przeszłości i o swoich winach związanych z aferą, której byłem głównym bohaterem. Mam poczucie, że przyczyniłem się, dołożyłem swoją cegiełkę do tego muru wzajemnej nieufności. Nie chcę nadmiernie i teatralnie bić się w piersi ani przypisywać sobie większego znaczenia niż mam, czy miałem, w rzeczywistości. Niewątpliwie jednak po wybuchu „mojej” afery część osób mogło, dokonując pewnej generalizacji, uznać, że organizacje pozarządowe nie są godne zaufania. Oczywiście ten wniosek jest niesłuszny: moja nierzetelność świadczy o mnie, a nie – o całym trzecim sektorze.

Niektórzy twierdzą, że trzeba wdrożyć jak najwięcej nowych form kontroli wszystkich i wszystkiego, a wtedy będziemy mogli sobie ufać. Tyle że to wcale nie będzie zaufanie, no, chyba że – tzw. zaufanie ludowe zgodne z myślą, którą wyraził ponoć towarzysz Ławrientij Pawłowicz Beria: „Ufaj ale sprawdzaj”. Sęk w tym, że zaufanie z zaufaniem ludowym ma tyle samo wspólnego co demokracja – z demokracją ludową, a krzesło – z krzesłem elektrycznym.

Moje rosnące przygnębienie brało się też z tego, że w głowie układałem już ten tekst, a tekst powinien kończyć się jakimiś wnioskami, propozycjami rozwiązań. Ja zaś zupełnie nie wiem, co trzeba zrobić, aby zbudować w naszym społeczeństwie kapitał zaufania. A to właśnie kapitał zaufania jest kluczem do przyszłości.

Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Wielki Piątek to nadzieja

Następny tekst

Psalm żony niezłomnej w wierze