Home»Społeczeństwo»Ostrzeganie ofiary nie usprawiedliwia sprawcy

Ostrzeganie ofiary nie usprawiedliwia sprawcy

0
Shares
Pinterest Google+

Główny Inspektor Sanitarny zamieścił na Facebooku grafikę dotyczącą tzw. tabletki gwałtu. Został skrytykowany, gdyż grafika ta jakoby promuje kulturę gwałtu, przerzucając odpowiedzialność na ofiarę.

Zacznijmy może od wyjaśnienia, o czym właściwie jest kampania. GHB (kwas gamma-hydroksymasłowy) to substancja, która doskonale rozpuszcza się w płynach, na przykład w wodzie, drinkach alkoholowych, piwie czy sokach. Substancja ta, znana powszechnie jako pigułka gwałtu, jest bezbarwna, bezwonna i bezsmakowa. Jej działanie można zaobserwować już po 15 minutach od zażycia, a duże dawki tej substancji mogą powodować amnezję i utratę pamięci. Po upływie 8-12 godzin od spożycia GHB staje się całkowicie niewykrywalne w organizmie. Osoby, które zostały pokrzywdzone przy jej pomocy, często zdają sobie z tego sprawę, kiedy jest już za późno na jej wykrycie, a one same padły ofiarą przestępstwa, np. kradzieży albo właśnie gwałtu.

Na początek warto zobaczyć samą grafikę, którą zamieszczam poniżej, bo to wokół niej toczy się wszak dyskusja. Czy to jest estetycznie dobry projekt? Śmiem twierdzić, że nie. Czy to jest dobry efekt pracy copywritera? W pierwszym odruchu odpowiedziałbym, że nie, ale… Ale najpierw zobaczcie sami:

Nie lubię reklam opartych na rymach częstochowskich. Bardzo rzadko zdarza się, by były one świadomą zabawą konwencją. Pomijam już to, że temat tej kampanii, dotykający problemu gwałtów, najdelikatniej ujmując, nie specjalnie pasuje do jakiejkolwiek zabawy. Całość tej kreacji jest siermiężna niczym sklep GeeSu w latach 80., ale to jest przejaw konsekwentnego stylu komunikacji Głównego Inspektora Sanitarnego już od czasu słynnych obciachowych rapowanek na temat dopalaczy.

Ale czy ja jestem grupą docelową tej kampanii? No, raczej nie. Pomijając kwestię płci, bo przecież i mężczyzna może paść ofiarą działania tzw. tabletki gwałtu, nie bywam raczej w klubach, nie piję alkoholu z nieznajomymi.

Czy można było zrobić to lepiej? Z pewnością. Zawsze można zrobić coś lepiej. I dobór liternictwa, i siermiężny obrazek, i powtórzone trzykrotnie hasło „Mówię Nie dla GHB”, i wreszcie główny przekaz „Mądra dziewczynka pilnuje drinka” mojego zachwytu nie budzą. Ale może do istotnej części grupy docelowej to trafia? Nie mi to oceniać bez wiarygodnych badań.

Główna oś krytyki nie dotyczy jednak walorów poetyckich i graficznych przekazu lecz tego, iż grafika ta jakoby promuje tzw. kulturę gwałtu, czyli przenosi odpowiedzialność za gwałt ze sprawcy na ofiarę, jest protekcjonalna (słowo: „dziewczynka”), sugerując przy tym, że ofiara gwałtu z wykorzystaniem GHB jest sama sobie winna i głupia, bo nie pilnowała drinka.

W bardzo emocjonalnym wpisie Joanna Pachla z bloga Wyrwane z Kontekstu pisała na przykład między innymi tak:

Nie tędy droga. Nie należy uczyć kobiet, co mają robić, aby nie zostać zgwałconymi. Należy uczyć mężczyzn, że NIE WOLNO GWAŁCIĆ. W przeciwnym razie dajemy jasny komunikat: gdybyś była mądra, to do gwałtu by nie doszło. Gdybyś uważała, to do gwałtu by nie doszło. Gdybyś pilnowała tego cholernego drinka, to do gwałtu by nie doszło. Czyli przerzucamy winę, przenosimy na kogo innego odpowiedzialność. Nagle winna staje się kobieta, a nie gwałciciel.

Jak mantra powraca, również u Joanny, argument, iż kusa spódniczka nie daje przyzwolenia na gwałt. To prawda. Oczywiście, że nie daje. Nic nie daje przyzwolenia na gwałt i nic go nie usprawiedliwia. Oczywiście, kobieta ma prawo ubierać się, jak tylko jej się podoba, i żaden jej strój nie usprawiedliwia napaści seksualnej. Co do tego nie ma i nie może być żadnej wątpliwości.

Policja powinna podnosić swoją skuteczność w ściganiu gwałcicieli, prokuratura powinna żądać wysokich wyroków, a sądy powinny te wyroki wydawać. Oczywiście, że tak. I nikt na żadnym z etapów nie powinien próbować usprawiedliwiać sprawcy gwałtu. Kiedy kobieta mówi „nie”, to znaczy, że nie, nawet jeśli wcześniej mówiła „tak”.

Ściganie i karanie następuje jednak już po fakcie. Mówiąc inaczej, by policja złapała gwałciciela, prokurator zażądał surowego wyroku, a sąd ten wyrok wydał, najpierw ów gwałciciel musi zgwałcić. Czyli dzieje się to już wtedy, gdy mamy ofiarę – osobę skrzywdzoną w niezwykle bolesny i trudny do wyleczenia sposób. Dlatego tak ważna jest profilaktyka, czyli zapobieganie. Inaczej mówiąc: chodzi o to, żeby policja nie musiała łapać, prokuratura żądać wysokiego wyroku, a sąd wydawać tego wyroku, żeby przestępca nie zgwałcił, żeby nikt nie padł ofiarą tego strasznego przestępstwa i nie musiał potem mierzyć się z jego skutkami.

Warto przypomnieć, że policja organizuje co jakiś czas na przykład kursy samoobrony dla kobiet. Czy to też jest przerzucanie odpowiedzialności za to, by do gwałtu nie doszło, na ofiary? Nie. To po prostu udzielanie potencjalnym ofiarom wszelkiego możliwego wsparcia, by z potencjalnych ofiar nie stały się ofiarami faktycznymi.

Oczywiście, kobieta ma prawo chodzić choćby i nago w nocy po parku i to nie daje nikomu prawa do tego, by ją zgwałcić. Nie zmienia to faktu, że nie byłoby to roztropne. Nie żyjemy w idealnym świecie, choć bardzo wszyscy byśmy tego chcieli.

W idealnym świecie moglibyśmy nie mieć zamków w drzwiach, ale żyjemy w świecie nieidealnym, więc jednak je montujemy. Jeśli tego nie zrobimy, to nie usprawiedliwia to w żaden sposób złodzieja, który wyniesie nam z domu nasz majątek, ale z drugiej strony – roztropne to nie będzie. I jakoś policja jednak namawia do tego, by inwestować w zabezpieczenia.

Nikt nie ma prawa oszukiwać starszych ludzi metodą „na wnuczka”. I nikt przy zdrowych zmysłach tego nie usprawiedliwia. Policja nie robi jednak kampanii społecznych do potencjalnych oszustów, lecz stara się uświadamiać starszych ludzi, by byli ostrożni.

W komunikacji publicznej często możemy spotkać plakaty przypominające o zamykaniu torebek i o tym, by nie trzymać portfela np. w tylnej kieszeni spodni. Czy to usprawiedliwia kieszonkowca? W żadnym stopniu. To przypomina mam o tym, że żyjemy w nieidealnym świecie, w którym działają kieszonkowcy i – choć mamy oczywiście prawo nosić portfel w otwartej torebce – to lepiej jednak schować go w bezpieczne miejsce.

Analogicznie: kampania o sytuacjach i zachowaniach ryzyka dotyczących gwałtu nie usprawiedliwia gwałciciela i nie znosi jego odpowiedzialności, ale ma po prostu chronić ofiarę, by, unikając ryzykownych sytuacji, zmniejszała swoje zagrożenie. Można te ostrzeżenia zignorować. To, że je zignorujemy, nie znosi odpowiedzialności sprawcy przestępstwa. Ale lepiej dla nas, jeśli ich nie zignorujemy.

Swój wpis Joanna Pachla zatytułowała: „Mądra dziewczynka pilnuje drinka? A może: mądry chłopaczek chowa siusiaczek?”. Przyznaję: błyskotliwe. I na tym koniec. No, prawie. Oczywiście, tu Joanna ma rację, trzeba wychowywać mężczyzn z tą – wydawałoby się – oczywistą myślą, że „nie znaczy nie”, że kobieta może to „nie” powiedzieć w każdym momencie, choćby wcześniej mówiła „tak” i że mężczyzna ma zakichany obowiązek to „nie” uszanować. (W drugą stronę też warto, aczkolwiek, no, nie oszukujmy się, gwałt w drugą stronę zdarza się zdecydowanie rzadziej.) Oczywiście, że należy uczyć, iż nic nie usprawiedliwia gwałtu.

W dyskusjach powracał jednak zarzut, że kampania społeczna powinna być skierowana do sprawców, a nie – do ofiar. Serio? Kampania społeczna do gwałcicieli? „Potencjalny gwałcicielu! To nieładnie jest gwałcić, gdybyś nie wiedział?” I z ciekawości: jak określić grupę docelową kierowanej do potencjalnych sprawców kampanii o tym, że nie wolno wrzucać nikomu tabletki gwałtu do napoju?

Tak nieco z innej beczki: Obserwuję kampanie prowadzone przez GIS od dłuższego czasu. Nie wiem, czy Pan Główny Inspektor ma tak wielki dystans do siebie, czy jest tak przekonany o swojej zajedwabistości, czy po prostu boi się oskarżeń o marnotrawienie środków publicznych na wynagrodzenia agencji reklamowych i woli wymyślać sam. Nie siedzę w jego głowie. Wiem jednak, że wszystkim wyjdzie na dobre, jeśli w przyszłości tworzenie kampanii społecznych powierzy specjalistom.

(Visited 223 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Podpuszczajmy młodych do buntu

Następny tekst

Nie czcimy obrazów, ale mogą nam pomagać