Home»Wiara»Przeczytane»Pan Bóg jako rozbójnik i wyzyskiwacz?

Pan Bóg jako rozbójnik i wyzyskiwacz?

0
Shares
Pinterest Google+

Dzisiejsza Liturgia Słowa przynosi przypowieść o talentach. Tę historię zna niemal każdy, a jej interpretacja wydaje się dość prosta i oczywista. Ale czy na pewno? Ja mam z tym spory problem.

Z tymi najbardziej znanymi fragmentami Pisma Świętego jest ten problem, że bardzo często czytamy je rutynowo, bezrefleksyjnie. Tyle razy już z nimi się zetknęliśmy, tyle razy słyszeliśmy, choćby w szkole nawet, ich prostą interpetację, że wydaje się, iż wszystko jest tu jasne i niczego nowego nie można zobaczyć. To pułapka. Im bardziej sądzimy, że jakiś fragment jest nam znany, im bardziej wydaje nam się oczywisty, tym bardziej warto przyjrzeć mu się ze szczególną uwagą.

Ale zacznijmy od samego tekstu:

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność! Odrzekł mu pan jego: Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Mt 25,14-30

Tak poloniści przy omawianiu Biblii, jak i księża w homiliach, podpowiadają nam na ogół, by pod te talenty, czyli walutę, podstawić nasze talenty, czyli uzdolnienia. To bardzo wdzięczna koncepcja, która zamienia przypowieść w sposób na dyscyplinowanie, zwane w takich przypadkach dla lepszego brzmienia – motywowaniem, uczniów, zwłaszcza w szkołach artystycznych. „Skoro Pan Bóg dał Ci talent, to siedź, gnojku, przy tym pianinie, ćwicząc wytrwale i bez marudzenia te gamy i pasaże.”

Ojciec Grzegorz Kramer SJ w swoim dzisiejszym tekście proponuje inną, mniej oczywistą, interpretację i podstawienie pod słowo „talent” naszych zranień i słabości. Ta koncepcja brzmi bardzo ładnie. Serio.

Obie mają swój urok, ale ja nadal mam problem ze sposobem potraktowania ostatniego sługi, tego, który otrzymany talent zakopał. Jeżeli uznamy, że owym panem z przypowieści jest sam Pan Bóg, to Jego obraz wyłaniający się z tej historii budzi mój niepokój.

Pan, który karze sługę za to, że oddał tyle, ile mu zostawiono. Pan, który mówi: „Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem i zbierać tam, gdziem nie rozsypał”. Można by założyć, iż ów pan jest człowiekiem nie do końca rozumnym, który nie kojarzy faktów, np. tego, że trzeba zasiać, by mieć co zbierać. A przecież wiemy, że „jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz”.

Tej koncepcji pana niezbyt rozumnego przeczą jednak słowa sługi. Mówi on: „wiedziałem, żeś jest człowiek twardy”. Można by więc uznać, iż ów pan jest zbójem i wyzyskiwaczem, który sięga po to, czego nie zasiał, czyli po to, co zasiał ktoś inny, po owoc cudzego trudu.

Odniesienie obu tych wizerunków do Pana Boga wydaje się jednak niezwykle karkołomne. Gdyby zaś pod słowo „talent” podstawić, jak proponuje o. Grzegorz, nasze zranienia i słabości, to wychodzi na to, że Pan Bóg karze człowieka za to, iż nie był w stanie zmierzyć się i poradzić sobie ze swoimi słabościami. To też nie brzmi wcale zachęcająco.

Czytam więc, czytam i próbuję interpretować tę przypowieść tak, by nie wyszedł mi z tego kuriozalny obraz Pana Boga. Przyznam – nie wychodzi mi to. Czasem po prostu okazuje się, że jestem wobec Słowa bezradny. A może Wy macie na to swoje pomysły? Podzielcie się w komentarzu na Facebooku.

(Visited 58 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Sama jesteś sobie winna

Następny tekst

Zdjęcie, które wgniata mnie w fotel