Home»Rodzina»Są takie chwile…

Są takie chwile…

0
Shares
Pinterest Google+

Są takie chwile, kiedy dławi mnie strach. Przychodzi znienacka, wyłazi z kątów, oplata swymi mackami, dusi, dławi i przytłacza.

Są takie chwile, gdy poraża mnie smutek. Niby nie wydarzyło się nic takiego, nic, co by uzasadniało, nic, co by usprawiedliwiało, o ile można usprawiedliwić smutek. Ale przychodzi. Przychodzi i nie chce odejść. Mogę coś skomponować, mogę coś napisać, mogę napić się piwa czy wódki, ale to niczego nie zmienia.

Są takie chwile, gdy przytłacza mnie samotność. Taki najgorszy rodzaj samotności – samotność pośród ludzi. Marek Piekarczyk śpiewał kiedyś: „Od dawna tutaj czuję się sam, szczególnie nocą, gdy obok śpisz.” Jest środek nocy, kładę się do łóżka, obok śpi moja żona, patrzę na nią z czułością, przychodzą moje koty, na łóżko z mozołem włazi wielki pies. I przecież nie ma to żadnego sensu, żadnego uzasadnienia, a ja leżę ze wzrokiem wbitym w ciemny sufit i czuję się sam.

Są takie chwile, gdy nie chce mi się modlić. Odmawiam modlitwy, bo się do tego zmuszam. Kiedyś pewien zakonnik powiedział mi, że im bardziej nie chce mi się modlić, im bardziej mnie od modlitwy odpycha, tym bardziej tej modlitwy potrzebuję. Powtarzam więc słowa, które znam na pamięć, ale w niczym mi one nie pomagają. Wołam, lecz odpowiada mi cisza., jakby jakaś ciężka zasłona oddzieliła mnie, pochłaniała dźwięki i nie pozwalała mi przebić się do Niego, a Jemu do mnie. I niby wiem, że On jest wszechmocny i nie ma takiej zasłony, która mogłaby Mu przeszkodzić, ale ta wiedza wcale nie pomaga, a nawet utrudnia dodatkowo. Skoro bowiem może, to dlaczego nie przebija się przez tę zasłonę?

Są takie chwile, gdy czuję się tak, jakby ktoś położył mi na piersiach ciężki kamień. Ciężko tak, że boli samo oddychanie.

Ktoś powie: Idź, chłopie, do lekarza, pewnie masz depresję. Nie mam depresji. Depresja to poważna choroba, jedno z najczęściej występujących zaburzeń psychiatrycznych, choć bardzo wielu chorych nigdy nie zostaje zdiagnozowana, bo nie udaje się po pomoc.

Depresję wywołują zaburzenia funkcjonowania przekaźników synaptycznych, głównie serotoniny i noradrenaliny. Choroba ta częściej występuje u osób, u których w rodzinie występowały tego typu zaburzenia. Im bliższe pokrewieństwo, tym większa szansa na ujawnienie się choroby. Do pojawienia się tej choroby mogą jednak przyczynić się również cechy nabyte w środowisku rodzinnym oraz utrwalone cechy osobowości. Depresja może występować w każdym wieku, jednak najbardziej narażone są osoby w okresie przekwitania (meno i andropauza) i w podeszłym wieku.

Depresja może wystąpić w przebiegu choroby afektywnej jedno lub dwubiegunowej, jako zaburzenie wtórne do występującej choroby somatycznej lub jej terapii lub jako efekt zaburzeń lękowych i adaptacyjnych oraz powodowanych przez przewlekły stres.

Dlaczego upieram się, że nie jestem chory na depresję? No, taka diagnoza byłaby nawet na swój, dość perwersyjny, sposób wygodna – wiele by usprawiedliwiała i wyjaśniała. A może cudowne tabletki poprawiłyby mi nawet nastrój. Dlaczego więc tak się upieram?

Depresję leczy się farmakologicznie i psychoterapią. A na mnie działa inne lekarstwo, które przy depresji nie mogłoby pomóc: Wystarczy, że przyjdą do mnie moi chłopcy, jeden ze swoim „Przytulić!”, drugi – „Kocham mojego tatusia”. I wszystko mija.

(Visited 844 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

IV Tajemnica Światła - Przemienienie na górze Tabor

Następny tekst

Tyle adoracji, co i kontemplacji