Home»Rodzina»Krzyk i wrzask

Krzyk i wrzask

0
Shares
Pinterest Google+

Pewna moja znajoma, która na co dzień uczy dzieci tańca, tłumaczyła mi swego czasu, że człowiek musi umieć krzyczeć, a krzyk jest potrzebny do życia. Jej uczniowie mieli ogromny problem z wyrażaniem emocji. Choć były to małe dzieci, to dorośli już zdążyli nauczyć je, że wyrażanie uczyć jest czymś krępującym, wstydliwym i niepożądanym.

Moja znajoma zaczynała więc zajęcia z dziećmi właśnie od nauki krzyku. Podobno była to nauka trudna i mozolna, ale kiedy już dzieci odważyły się i – ku utrapieniu reszty grona pedagogicznego szkoły – wydobywały z siebie prawdziwy, niehamowany krzyk, to był on jak katharsis – uwalniał, otwierał i oczyszczał.

Wierzę w jej opowieść, bo sam miałem taki moment, gdy po prostu krzyczałem. Próbowaliście tego kiedyś? Stanąć i po prostu wydobyć z siebie głośny, swobodny krzyk? Polecam.

Dlatego słowo „krzyk” nie kojarzy mi się jednoznacznie źle, choć oczywiście mam świadomość, że takie skojarzenia też są uprawnione. Jednoznacznie złe skojarzenia budzi we mnie natomiast słowo „wrzask”.

I tu pora na kolejną historię.

Pewien mój znajomy miał żonę. Żona ta miała taki obyczaj, że wrzeszczała. Awanturami wymuszała, a raczej – starała się wymuszać – pożądane przez nią zachowania, a eliminować niepożądane. Nie wnikam w to, na ile mój znajomy dawał jej powody do wrzeszczenia, bo aniołem też z pewnością nie był. Cóż, taki niewiasta miała charakter i sposób bycia.

Metoda była nieskuteczna, a nawet – przeciwskuteczna. Skutków „wychowawczych” nie przynosiła, za to ów znajomy, dusza artystyczna, zraniony wrzaskiem, z każdą awanturą wycofywał się. Jak sam potem mówił: „Im bardziej ona wrzeszczała, tym bardziej oddalaliśmy się od siebie, a im bardziej od siebie się oddalaliśmy, tym bardziej ona, miotając się w bezsilności, wrzeszczała”.

Aż przyszedł moment, gdy uświadomił sobie, że najbardziej samotny czuje się, gdy śpi obok własnej żony. I to był punkt tzw. punkt bez odwrotu. Dlatego historię zacząłem od tego, że „miał” żonę.

Człowiek, który wrzeszczy, wygląda równocześnie złowrogo i kuriozalnie. Może wywołać strach, a równocześnie być komiczny. Może budzić reakcję agresywną albo wycofanie się. Natomiast bardzo trudno go w tym momencie kochać i lubić.

Gorzej, gdy ten obrazek i wywrzeszczane słowa zostaną w pamięci.

Foto: Sister Ray / Flickr / CC BY-NC 2.0
(Visited 90 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Kochajcie poetów. I czytajcie poezję.

Następny tekst

Niedoceniany, cichy, wielkiej wiary