Home»Rodzina»Niedoceniany, cichy, wielkiej wiary

Niedoceniany, cichy, wielkiej wiary

0
Shares
Pinterest Google+

19 marca wspominamy jednego z najbardziej chyba niedocenianych bohaterów Ewangelii. Jest jednym z moich ulubionych i najbliższych mi świętych. Jest dla mnie patronem mężów, ojców, a zwłaszcza ojczymów. Cichy święty Józef.

W Ewangeliach nie pada z jego ust ani jedno słowo. Ani jedno. Pozostaje w cieniu. Patrzymy na Maryję, a on na ogół umyka uwadze.

Józef dowiedział się, że jego żona, z którą nie dopełnił obowiązku małżeńskiego, że to tak taktownie nazwę, jest w ciąży. Zgodnie z prawem mógł ją oskarżyć o cudzołóstwo, które karane było ukamienowaniem. Zamiast tego planował ją oddalić tak, by uchronić ją od kary i wstydu. A przecież jeszcze nie wiedział o Bożym planie.

Archanioł pofatygował się osobiście do Maryi, by zapowiedzieć jej, że urodzi Syna Bożego. Józefowi objawił się we śnie. Najwyraźniej archanioł miał coś pilniejszego do roboty. Prosty cieśla mógł zignorować sen, uznając go, co byłoby wszak zdroworozsądkowe, za nocne zwidy. A jednak potraktował ten sen i usłyszane w nim informacje poważnie.

Wypełniał więc rolę męża i ojca najlepiej, jak umiał. Chronił swoją rodzinę, utrzymywał, opiekował się, wychowywał powierzone mu Dziecko. A przecież wcale nie musiał. Czy tak po ludzku nie zrozumielibyśmy go, gdyby zdecydował inaczej? Wyobraźmy sobie, że to nam przyśni się anioł i opowie nam taką historię. Uwierzymy? Ja nie wiem, czy bym uwierzył…

Jest więc Józef nie tylko człowiekiem sprawiedliwym, jak określa go Ewangelia, ale też wielkiej wiary, przepełnionym ufnością Bogu.

Święty Józef - obraz z klasztoru Karmelitów Bosych w Gorzędzieju
Święty Józef – obraz z klasztoru Karmelitów Bosych w Gorzędzieju

Pisałem już kiedyś o drugiej szansie, jaką dostałem jako ojciec; o tym, że oblałem egzamin na tatę wobec swoich, dziś już dorosłych, dzieci; o tym, że teraz próbuję nie popełnić błędów, które popełniłem wcześniej.

Dlatego teraz tak bliski jest mi święty Józef i do niego często zwracam się w moich „spacerowych modlitw”, kiedy to, na ogół rano, gdy odprowadzę dziecko do przedszkola, rozmawiam sobie – a to z Najlepszym Tatą, a to z Panem Jezusem, a to z moim patronem od bierzmowania, a to właśnie – ze świętym Józefem. To jego proszę o cichość (no, bo z tym to u mnie krucho), sprawiedliwość, cierpliwość, o miłość.

Moja żona napisała kiedyś tekst o mylącym tytule Frajerze, który wychowujesz moje dziecko. Kurczę, przy postawach, które opisała, święty Józef uznany zostałby pewnie za frajera wszechczasów…

Tak jak na przestrzeni wieków Kościół stopniowo odkrywał Matkę, tak – mam nadzieję – z czasem doceni też Ojczyma.

(Visited 140 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Krzyk i wrzask

Następny tekst

Krzyż nie był ofiarą złożoną Panu Bogu