Home»Społeczeństwo»W obronie Justyny Kowalczyk

W obronie Justyny Kowalczyk

0
Shares
Pinterest Google+

Wielokrotna mistrzyni Justyna Kowalczyk zamieściła wpis, po którym spadła na nią fala krytyki. Niektórzy stwierdzili nawet, że jego publikacja to „wejście na służbę propagandy Putina”. O co poszło? I czy aby na pewno słusznie skrytykowano słynną zawodniczkę?

Zacznijmy od wpisu Kowalczyk:

O ile w Europie rocznicę pokonania hitlerowskich Niemiec obchodzi się 8 maja, to w Związku Radzieckim świętowano ją dzień później i tak zostało również po upadku imperium. Do dziś właśnie 9 maja Rosjanie bardzo uroczyście wspominają koniec Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, jak nazywa się tam II wojnę światową.

Oczywiście, ci fetowani bohaterowie noszą mundury Armii Czerwonej, która nam, Polakom, kojarzy się jak najgorzej – z napaścią w 1920 roku, gdy udało nam się pokonać czerwonoarmiejców, z wkroczeniem do Polski 17 września 1939 roku w ramach paktu Ribentropp-Mołotow i wreszcie z tym, co sowieccy „bohaterowie” wyprawiali w okresie, gdy „wyzwalali” Polskę. Mamy pełne prawo mieć z Armią Czerwoną jak najgorsze skojarzenia.

Rosjanie mają jednak prawo mieć skojarzenia całkowicie odmienne.

Oczywiście, świadomość historyczna Rosjan w bardzo dużym stopniu ukształtowana została i nadal jest kształtowana przez propagandę, w której do dziś istotny jest sentyment do czasów kultu Stalina, a sowieckie zbrodnie wypierane są ze świadomości. Zapewne nieprędko to się zmieni, bo taki stan rzeczy jest wygodny dla władzy.

Ataki na Justynę Kowalczyk wynikają, mam wrażenie, że z nałożenia się na siebie naszego polocentryzmu, narcyzmu, braku samokrytycyzmu i niezrozumienia prostej zasady: Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Wychowani na sienkiewiczowskim micie z „Ogniem i mieczem” możemy zachwycać się tym, jak książę Jeremi Wiśniowiecki pokonał zbuntowanych Kozaków pod wodzą Bohdana Chmielnickiego. Ukraińcy pamiętają to jednak zupełnie inaczej. Inne jest nasze postrzeganie Potopu, inne – Szwedów. My inaczej patrzymy na triumfalne wkroczenie Piłsudskiego do Wilna, inaczej patrzą na to Litwini. Inaczej my patrzymy na działania Armii Czerwonej, inaczej – Rosjanie.

Nie umiemy dostrzec i przyjąć do wiadomości, że oprócz kart pięknych mamy w swej historii karty paskudne. Nie umiemy też przyjąć tego, że coś, co my wspominamy dobrze, inni mogą wspominać źle, a to, co my wspominamy źle, inni mogą pamiętać pozytywnie. Żyjemy mitami, historycznymi półprawdami, uproszczeniami lub wprost – kłamstwami. Tak nam wygodniej i przyjemniej. Kiedy zaś cokolwiek narusza tę naszą wygodę, reagujemy właśnie tak jak internauci na wpis Justyny Kowalczyk.

(Visited 130 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Matka, która wszystko rozumie

Następny tekst

Niebieski worek na śmieci