Home»Wiara»Przeczytane»Kainowy grzech

Kainowy grzech

0
Shares
Pinterest Google+

Rozżalony, przepełniony smutkiem i zazdrością brat zabija brata. Kainowy grzech. Z niego wyrasta kainowe plemię. Niemal wszyscy znamy tę historię.

Ta historia wydarzyła się w pierwszym pokoleniu po wygnaniu z raju – Kain i Abel są wszak synami Adama i Ewy. Niby tak dawna opowieść, ale jest głębsza i bliższa współczesności, niż chcielibyśmy pomyśleć.

Mężczyzna zbliżył się do swej żony Ewy. A ona poczęła i urodziła Kaina, i rzekła: «Otrzymałam mężczyznę od Pana». A potem urodziła jeszcze Abla, jego brata.

Abel był pasterzem trzód, a Kain uprawiał rolę. Gdy po niejakim czasie Kain składał dla Pana w ofierze płody roli, zaś Abel składał również pierwociny ze swej trzody i z ich tłuszczu, Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę; na Kaina zaś i na jego ofiarę nie chciał patrzeć. Smuciło to Kaina bardzo i chodził z ponurą twarzą. Pan zapytał Kaina: «Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? Przecież gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować».

Rzekł Kain do Abla, brata swego: «Chodźmy na pole». A gdy byli na polu, Kain rzucił się na swego brata Abla i zabił go. Wtedy Bóg zapytał Kaina: «Gdzie jest brat twój, Abel?» On odpowiedział: «Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?» Rzekł Bóg: «Cóżeś uczynił? Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi! Bądź więc teraz przeklęty na tej roli, która rozwarła swą paszczę, aby wchłonąć krew brata twego, przelaną przez ciebie. Gdy rolę tę będziesz uprawiał, nie da ci już ona więcej plonu. Tułaczem i zbiegiem będziesz na ziemi!» Kain rzekł do Pana: «Zbyt wielka jest kara moja, abym mógł ją znieść. Skoro mnie teraz wypędzasz z tej roli, i mam się ukrywać przed tobą, i być tułaczem i zbiegiem na ziemi, każdy, kto mnie spotka, będzie mógł mnie zabić!» Ale Pan mu powiedział: «O, nie! Ktokolwiek by zabił Kaina, siedmiokrotną pomstę poniesie!» Dał też Pan znamię Kainowi, aby go nie zabił, ktokolwiek go spotka.

Po czym Kain odszedł od Pana i zamieszkał w kraju Nod, na wschód od Edenu.

Rdz 4, 1-16

Gdy byłem mały i uczono mnie o historii Kaina i Abla, opowiadano mi ją (zakładam, że nie tylko mi) w wersji skróconej: Pan Bóg nie przyjął ofiary Kaina, a Abla tak, Kain zazdrościł bratu i go zabił, a Pan Bóg go za to ukarał. Przypomina mi to nieco streszczenie Makbeta w wersji mojego młodszego brata: „On zabił stryja, ona myła ręce, a na końcu przyszedł las”. Niby wszystko się zgadza, ale czegoś jednak brakuje. Tak w biblijnej historii jak i w opowieści szekspirowskiej didaskalia mają znaczenie.

Masz nad nim panować

Jako dziecko zastanawiałem się, a w dziecięcej, uproszczonej wersji Biblii nie znalazłem na to odpowiedzi, dlaczego właściwie Pan Bóg wzgardził ofiarą brata-rolnika. No, bo przecież nie dlatego, że woli pasterzy. To jest bardzo ważny element tej opowieści: nie tylko to, co Pan Bóg mówi do Kaina, ale w ogóle sam fakt, że wyjaśnia mu powody swojej decyzji. Nie powoduje Nim kaprys, ale konkretny, istotny cel – odrzucenie ofiary jest formą napomnienia. Pan Bóg odrzuca ofiarę, tłumaczy człowiekowi, dlaczego tak postępuje i daje mu w ten sposób szansę na zmianę postępowania, czyli odrzucenie grzechu. Nie odrzuca Kaina, ale jego styl życia i namawia go do zmiany. Pociesza go, pokazując, że ta decyzja nie jest ostateczna – odrzucenie grzechu pozwoli ją zmienić. Szanuje jednak przy tym jego wolność wyboru – niczego nie narzuca.

Pan Bóg mówi Kainowi również ważną, dla mnie osobiście – trudną, rzecz: „masz panować nad grzechem”. To znaczy, że człowiek jest w stanie to osiągnąć. Ojciec nie stawia wszak przed człowiekiem wyzwania ponad jego siły. To dla mnie trudne, bo często sam siebie usprawiedliwiam, że nie potrafię, nie mam siły, nie jestem w stanie. Pan Bóg zaś stawia sprawę jasno: „a przecież ty masz nad nim panować”.

Wojna o Pana Boga

Dzieci czasami rywalizują o miłość rodziców, o ich względy, choć przecież wcale nie muszą, bo wystarczy tej miłości dla wszystkich. „Mnie mama/tata kocha bardziej”, „A nieprawda, bo to mnie bardziej kocha” – niejeden rodzic podsłuchał takie spory swoich dzieci.

Spór między Kainem i Ablem, a właściwie zachowanie Kaina, bo Abel przecież w tej rywalizacji czynnie nie uczestniczy, ma takie właśnie podłoże. Smutek Kaina wynika z odrzucenia jego ofiary przez Pana Boga. Kain nie jest w stanie dokonać rzetelnej refleksji, skonfrontować się z tym, dlaczego tak się dzieje.

Historia Kaina i Abla to de facto historia pierwszej wojny religijnej. U ich podłoża, o ile akurat przypadkiem nie chodzi o władzę i pieniądze, na ogół leży wszak przekonanie: „Bóg kocha nas bardziej”. Got mit uns. Ileż to razy w internecie widzę wojenki religijne: między modernistami a tradycjonalistami, między katolikami a protestantami. Ileż to mamy wojen o religijnym podłożu w świecie realnym, opartych na przekonaniu, że to jakaś grupa ma monopol na rozumienie Pana Boga, na Jego miłość…

Jak często stajemy się Kainami, raniąc naszych braci. Zabijać można nie tylko kamieniem, ale i słowem…

Szansa za szansą

To, co dzieje się przed bratobójstwem i do niego prowadzi, jest fascynujące, ale jeszcze ciekawsze jest to, co wydarza się po tym, gdy Kain zabija Abla. Prześledźmy to.

Oto Pan Bóg pyta, choć przecież zna odpowiedź. Przychodzi do Kaina, bo wie, czego się on dopuścił. I choć wie, to pyta. Przed morderstwem dał szansę odejścia od grzechu. Gdy Kain z szansy nie korzysta, a za to popełnia grzech jeszcze cięższy, Pan Bóg znów przychodzi. Mógłby od razu zareagować, wymierzyć karę, jak nas uczono – za dobre wynagradza, a za złe karze. A On przychodzi i dalej rozmawia, szuka drogi do serca złoczyńcy. Kain dostaje kolejną szansę na opamiętanie się, może przyznać się do zbrodni, może wyrazić skruchę, może żałować. Kolejna odrzucona szansa. Zamiast przyznania się jest butne: „Czy ja jestem stróżem brata mego?”

Pan Bóg decyduje o karze, o wypędzeniu, ale niezwykłe są pierwsze słowa, które kieruje do Kaina, gdy ten butnie odrzuca swoją szansę: „Cóżeś uczynił?” Rozpacz Boga. „Coś ty najlepszego zmalował, moje dziecko? Nie dajesz mi wyboru, muszę zareagować”.

I znów dzieje się coś fenomenalnego. Pan Bóg wskazuje konsekwencje czynu, wyznacza karę. A Kain wcale nie przyjmuje jej z pokorą, lecz wskazuje na jej surowość. No, tak po ludzku patrząc, to Pan Bóg powinien nieźle się wściec w tym momencie. Całe szczęście, że Pan Bóg nie działa po ludzku… Nie reaguje gniewem, bo grzech, mam wrażenie, wywołuje w Nim przecież raczej smutek niż gniew.

Nawet my, ludzie, gdy nasze dziecko zrobi coś złego, bardziej czujemy smutek, rozpacz, zawód. Niedawno jeden z moich synków narozrabiał. Nie czułem gniewu, martwiłem się o niego, czułem smutek, byłem rozczarowany. A przecież moja ojcowska miłość blednie przy miłości, jaką Pan Bóg kocha swoje dzieci.

Znamię Boga

Pan Bóg nie ciska więc piorunami w grzesznika, który zamiast odejść od grzechu, wszedł w głębszy, zamiast wyrazić skruchę wykazał się butą, zamiast z pokorą przyjąć karę – próbuje ją negocjować. Pan Bóg robi coś zupełnie innego: Zapowiada, że obejmuje Kaina swoją ochroną. Znamię Boga ma chronić bratobójcę przed zemstą i karą od ludzi.

To jest coś niesamowitego. Pierwszy morderca w historii ludzkości otrzymuje znamię od Pana Boga. Pieczęć, która ma go chronić. Dlaczego to jest dla mnie niesamowite? – spytacie.

A kiedy chrześcijanin otrzymuje Boże znamię? W sakramencie chrztu i w sakramencie bierzmowania. Pierwszy ma zmazać grzech pierworodny, drugi ma umocnić wiarę i uzdalniać do świadczenia o niej. A zapowiedź tych pieczęci przychodzi w znamieniu na czole mordercy.

Ciężko się z nim zestawić. Fajnie jest myśleć, że jestem w klubie grzecznych, a tak naprawdę jestem w klubie grzesznych. I dlatego dostaję znamię, dlatego Pan Bóg daje mi swoją pieczęć. Tobie też.

(Visited 47 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Czy takim mnie kochasz?

Następny tekst

(Nie) bój się Boga!