Home»Wiara»(Nie) bój się Boga!

(Nie) bój się Boga!

0
Shares
Pinterest Google+

„Czy ty się w ogóle Boga nie boisz?” albo „Bój się Boga!” – takie zwroty funkcjonują w naszym języku. „Bogobojny”, czyli bojący się Boga. Uczą nas, że powinniśmy bać się Pana Boga. Ja się nie boję.

Pojawiające się w Biblii greckie słowo bojaźń (gr. foboV, deoV ) ma następujące znaczenia: strach, postrach, bojaźń, lęk, przerażenie, trwoga, szacunek, poważanie, cześć. Ja wybieram trzy ostatnie.

Pan Bóg jest Ojcem. I ja jestem ojcem, choć znacznie gorszym. Ostatnie, czego bym chciał, to – żeby moje dzieci bały się mnie. Skoro On jest więc Ojcem Najlepszym, to z pewnością też tego nie chce.

Chce, by Go kochać. I ja Go kocham. Chce, by Go szanować. I ja Go szanuję. Chce, by się z Nim liczyć. I ja się z Nim liczę. Ale nie boję się. I wierzę, że On by tego nie chciał.

To, że się z Nim liczę, nie znaczy wcale, że zawsze robię to, czego On by chciał czy oczekiwał. Zresztą, tak naprawdę nie zawsze przecież wiem, czego by chciał. A czasem nawet jestem przekonany, że wiem, a i tak robię po swojemu. Wiem, że On się nie tylko z tym godzi, ale na swój sposób tego chce. Przecież nie musiał obdarzać mnie wolną wolą. Dał mi ją, żebym z niej korzystał, dopuszczając to, że czasem skorzystam z niej niezgodnie z Jego pragnieniami.

Przez lata wszystkie dzieci uczyły się Boga, którego trzeba się bać, który „za złe karze”. Wychowywano nas w stracuh przed karą Bożą, przed Bożym gniewem. Krzywdzono nas w ten sposób. Nie wiem, czy Pan Bóg się gniewa – wierzę, że raczej smuci się, gdy postępuję niewłaściwie. Ale jeśli nawet… Ja czasem gniewam się na swoje dzieci, staram się wtedy jednak wyjść do drugiego pokoju, żeby w tym gniewie nie powiedzieć czegoś, czego potem będę żałował, bo właśnie sprawi, że dzieci zaczną się mnie bać. Wierzę, że Pan Bóg albo się nie gniewa, albo – jeśli nawet – to nie okazuje tego w sposób, który mógłby mnie przerazić. Warto sobie przypomnieć, że Pan Bóg nie objawił się prorokowi Eliaszowi w zjawiskach spektakularnych i groźnych ale w cichym wietrzyku. „Cichy i pokornego serca” – tak mówimy o Panu Jezusie. Ten zaś mówił o relacji z nami:

Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.

J 15, 15

To nie znaczy oczywiście, że próbuję stawiać się na równi z Panem Bogiem. Moje dzieci też nie stawiają się na równi ze mną. Relacja rodzic-dziecko z natury swojej nie jest relacją równorzędną. Może i powinien być w niej dwustronny szacunek, ale nie równość.

A żeby nie było, że ja zupełnie odlatuję w herezję (bo boję się pomyśleć, co byście uznali po następnym tekście, który zamierzam opublikować), to wrzucam tu cytat z papieża Franciszka:

Dar bojaźni Bożej, o którym dziś mówimy, zamyka serię katechez o siedmiu darach Ducha Świętego. Nie oznacza on lękania się Boga: wiemy dobrze, że Bóg jest Ojcem, że nas miłuje i pragnie naszego zbawienia i zawsze przebacza, zawsze! Dlatego nie ma powodów, aby się Go lękać! Bojaźń Boża natomiast jest darem Ducha, który przypomina nam, jak bardzo jesteśmy mali przed Bogiem i Jego miłością oraz że naszym dobrem jest pokorne, naznaczone szacunkiem i ufnością, zdanie się w Jego ramiona. To właśnie jest bojaźnią Bożą: powierzenie się dobroci naszego Ojca, który tak bardzo nas kocha.

Franciszek, katecheza z audiencji ogólnej 11.06.2014 r.

A na okrasę jeszcze arcybiskup Grzegorz Ryś:

Bojaźń Boża to nie strach. Człowiek w spotkaniu z Bogiem odkrywa swoją małość i stąd bojaźń Boża, ale w tym samym momencie Bóg mówi „Nie bój się!”

abp Grzegorz Ryś

Tu pełny zapis wystąpienia abp Rysia:

x

(Visited 73 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Kainowy grzech

Następny tekst

Smuteczek. Nie ma nowszych tekstów.