Home»Społeczeństwo»Tylko mów wszystkim!

Tylko mów wszystkim!

0
Shares
Pinterest Google+

Przez 10 lat pomagałem dorosłym ofiarom molestowania seksualnego w dzieciństwie – dzieciom, które już dorosły, ale wciąż są tymi dziećmi skrzywdzonymi przez dorosłych w najbardziej obrzydliwy sposób. Przez 10 lat pomagałem ścigać sprawców krzywdzenia dzieci. Wiedziałem, czego mogę spodziewać się w filmie Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu”. A i tak oglądałem go z bólem, wstydem i gniewem, nad którymi trudno było mi panować.

Były momenty, gdy przeklinałem przed monitorem, ale też takie, gdy miałem ściśnięte gardło.

Najmocniejsze wrażenie zrobiła na mnie chyba pierwsza historia. Ból kobiety, swoją drogą jedynej w filmie, co mnie zaskoczyło, jej łzy po konfrontacji ze sprawcą i jej gniew były dla mnie zrozumiałe. A jednocześnie zobaczyłem niedołężnego już starca, który u kresu swojego życia skonfrontował się z cierpieniem, które zadał. I były, przyznaję, chwile, gdy było mi go równocześnie żal, bo jako jedyny w tym filmie próbował, może nieudolnie, wziąć odpowiedzialność za to, co zrobił. To nie umniejsza jego winy, ale czyni go choć trochę ludzkim.

Nie chcę analizować filmu historia po historii, scena po scenie – zrobią to inni.

Na sam koniec pojawiają się czarne plansze z informacjami o tym, że kolejni biskupi odmówili wypowiedzi na potrzeby filmu bądź nie odpowiedzieli w ogóle na prośbę o wypowiedź: Prymas Polski abp Wojciech Polak, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki, ale też hierarchowie będący zwierzchnikami księży-sprawców wymienionych w filmie: kardynał Kazimierz Nycz, abp Leszek Sławoj Głódź, bp Jan Tyrawa. Biuro prasowe KEP wysłało do autora filmu email, w którym odmówiło wypowiedzi, zarzucając mu brak bezstronności.

Po premierze filmu pojawiły się błyskawicznie wypowiedzi abp Polaka i abp Gądeckiego. Musztarda po obiedzie. Gładkie słówka, z których nic nie wynika. Znów hierarchowie, nawet ci, których mamy za roztropnych, przegapili swój moment. Trzeba było spotkać się z Tomaszem Sekielskim na etapie kręcenia filmu, porozmawiać z nim, a nie reagować teraz. Teraz film ma już ponad 2,3 mln wyświetleń (stan na 12.05 o godz. 8:22). Księża biskupi przestraszyli się siły rażenia? Zrozumieli ból ofiar dopiero po obejrzeniu filmu? Przecież wcześniej spotykali się już z ofiarami…

To już nie jest czas na gładkie słówka. Mamy w filmie nie tylko poważne zarzuty wobec księży, którzy krzywdzili dzieci, ale też wobec konkretnych biskupów, którzy tych sprawców chronili, a niekiedy wręcz hołubili. Metropolita gdański, który wiedział o winach śp. ks. Franciszka Cybuli, celebrował jego pogrzeb i wygłosił laurkę. Biskup wrocławski, który przeniósł księdza do innej diecezji, a gdy ten i tam narozrabiał, przyjął go z powrotem. Biskup bydgoski, który tego księdza do swojej diecezji przyjął, a potem odesłał do macierzystej. Kardynał z Warszawy, który tolerował to, że ksiądz mający zakaz jakiegokolwiek kontaktu z dziećmi prowadzi rekolekcje skierowane specjalnie do dzieci.

Premiera filmu Tomasza Sekielskiego zbiega się w czasie z ogłoszeniem przez papieża Franciszka dokumentu (Motu proprio „Vos estis lux mundi”), który ustanawia procedury w przypadku nadużyć biskupów kryjących sprawców lub niewłaściwie reagujących na przypadki molestowania seksualnego dzieci przez ludzi Kościoła. I trzeba sobie jasno powiedzieć, że tu potrzebna jest sytuacja podobna do tej w Chile, gdzie cały Episkopat oddał się do dyspozycji Ojca Świętego.

Może nie aż tak ostro, ale biskupi wymienieni w filmie jako chroniący księży, którzy nie reagowali właściwie, powinni podać się po prostu do dymisji. Niestety, trudno na to liczyć. Niedawno w Kościele czytaliśmy fragment Ewangelii wg św. Jana, w którym Pan Jezus mówi o pasterzu, że oddaje życie za owce – w odróżnieniu od najemnika, któremu na owcach nie zależy. Problem w tym, że wielu biskupów zachowuje się jak najemnicy, a nie jak pasterze. Nie zależy im na owczarni, ale na sobie. Chronienie sprawców nie wynika – wbrew temu, co sami mówią – z myślenia miłosiernego, no, chyba że chodzi o miłosierdzie wobec siebie samych. Nie chronili tych księży dla tych księży, ale dla własnego wizerunku jako zwierzchnika diecezji, dla interesu swojego i diecezji. Bo o ofiarach to nie myśleli w ogóle. I to ich całkowicie kompromituje.

Skalę kryzysu Kościoła w rozumieniu hierarchicznym pokazuje moim zdaniem to, że nie tylko ja nie wierzę, by takie oczyszczenie Episkopatu nastąpiło. Nie znam nikogo, kto liczyłby na to, że biskupi zrobią porządek we własnym gronie. Nie zrobi tego też nuncjusz apostolski, bo jest już na tyle długo w kraju, że chyba zżył się już zbytnio z lokalną hierarchią. Wcale nie pomoże też komisja państwowa, bo gołym okiem widać, że obecna władza wcale nie jest zainteresowana takim czyszczeniem. Może specjalny delegat watykański? Głos świeckich biskupi mają wszak w tym miejscu, w którym plecy tracą swą szlachetną nazwę, więc żadne akcje świeckich katolików niczego nie zmienią.

Trzeba modlić się o nawrócenie polskich biskupów, bo – obawiam się – bez cudu tu się nie obejdzie.

Tytuł filmu – to „Tylko nie mów nikomu” – cytat z jednego z księży-sprawców to zdanie, które słyszy większość dzieci padających ofiarą molestowania seksualnego, niezależnie od tego, kim jest sprawca. Sprawca chce ciszy, chce tajemnicy, bo te go chronią. Dlatego potrzeba krzyku, żeby pozbawić sprawców ochrony.

Ale potrzeba też wrażliwości. Był w filmie moment, który mnie wgniótł w fotel, choć znam przecież z własnej pracy wiele takich historii, ale one zawsze przytłaczają. Mężczyzna mówi żonie o tym, co spotkało go w dzieciństwie. Ta zaś odpowiada mu oskarżeniem, że to jego wina, bo po co tam chodził i mówi, że się go brzydzi. Dorosłe ofiary molestowania seksualnego w dzieciństwie w dorosłym życiu nie tylko niosą ten ciężar, ale też często są dalej krzywdzone przez swoje otoczenie. Ale o dorosłych ofiarach napiszę osobno, bo ten temat na to zdecydowanie zasługuje.

A wszystkich Was, każdego z moich Czytelników, zachęcam, byście, o ile jeszcze tego nie zrobili, obejrzeli film Tomasza Sekielskiego. Trwa dwie godziny, ale zarezerwujcie sobie więcej czasu, bo pewnie będziecie musieli robić przerwy…

(Visited 854 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Stop 196 - obraza uczuć religijnych - 5. odcinek vloga

Następny tekst

Dlaczego nie ufam egzorcystom? - odcinek 6 vloga