Home»Rodzina»Jesteśmy artystami

Jesteśmy artystami

0
Shares
Pinterest Google+

Czy chcecie dobrowolnie i bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński? Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i chorobie, w dobrej i złej doli, aż do końca życia? Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym Bóg was obdarzy?

Dopiero gdy na te trzy pytania zgodnie odpowiedzieliśmy „chcemy”, gdy wszyscy wezwali Ducha Świętego, padły w liturgii słowa przysięgi małżeńskiej:

Ja, Jakub, biorę ciebie, Magdaleno, za żonę i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczą aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy jedyny i wszyscy święci.

Pamiętam to tak, jakby to było dzisiaj: jak trząsł mi się głos ze wzruszenia, jak ściskało mnie w gardle, jak trzęsły mi się nogi, kiedy mówiłem te słowa.

Nie chciałem pisać tego tekstu i publikować go w rocznicę ślubu. To byłoby zbyt proste, zbyt oczywiste.

Moja żona napisała na swoim blogu tekst o tym, że dzień ślubu wcale nie jest najważniejszym dniem w życiu. (Przeczytasz go tutaj.) I ja się z nią całkowicie zgadzam. To jest dzień wyjątkowy, uroczysty, ale od złożenia przysięgi ważniejsze jest to, czy i jak się jej dotrzymuje.

Najważniejszy dzień w życiu

A to wcale nie musi być łatwe, lekkie i przyjemne. Ba! To na ogół jest trudne.

To żadna sztuka wytrwać w tym, co się przysięgało, kiedy wszystko idzie jak po maśle. Bywają dni przyjemne, dobre, pełne czułości i bliskości. Bycie mężem czy żoną w te dni to żadna sztuka.

Jestem naocznym świadkiem
lotu chmur i ptaków,
słyszę, jak trawa rośnie
i umiem ją nazwać,
odczytałam miliony
drukowanych znaków,
wodziłam teleskopem
po dziwacznych gwiazdach,

tylko nikt mnie dotychczas
nie wzywał na pomoc
i jeśli pożałuję
liścia, sukni, wiersza –
Tyle wiemy o sobie,
ile nas sprawdzono.
Mówię to wam
ze swego nieznanego serca.

Wisława Szymborska, Minuta ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej

Bywają dni okropne. Dni, gdy to ja jestem winny; dni, gdy to Ona jest winna; dni, gdy to oboje jesteśmy winni. Bywają dni, gdy zaprzeczam temu, co sam przecież napisałem. Bywają dni, że ranimy się nawzajem. Bywają dni, że to świat wokół nas robi wszystko, żeby nas wdeptać, gdy wszystko sprzysięga się przeciwko nam.

To żadna sztuka być w zdrowiu, sztuka – być w chorobie. To żadna sztuka być w dobrej doli, sztuką jest być w złej. Nie jest sztuką nie upadać, sztuką jest wstawać po upadku. Nie jest sztuką wyznawać miłość słowem, sztuką jest wyznawać ją czynem, gdy wszystko jest przeciwko. Sztuką jest patrzeć z czułością, gdy jest się wściekłym. Ale…

Ale sztuką jest też dbać o to, by jak najmniej było choroby, jak najmniej złej doli, jak najmniej upadków, jak najmniej wściekłości i nie zapominać o wyznawaniu słowami. Albo serduszkiem i znakiem krzyża rysowanymi na czole Żony przed zaśnięciem :)

(Visited 59 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Co ma wspólnego drukarz z Łodzi z panem Tomaszem z IKEA?

Następny tekst

Kara za wierność