Home»Wiara»Nie jest tak źle

Nie jest tak źle

0
Shares
Pinterest Google+

Zauważyliście, że ostatnio prawie w ogóle nie piszę? Dobra, głupie pytanie. Wiadomo, że nie zauważyliście. Dlatego przecież od tej informacji zaczynam tekst. A zauważyliście, że nie nagrywam na Youtube? No, pewnie, że nie zauważyliście.

Rosła mi lista pomysłów na teksty i filmy, ale nie byłem w stanie pisać ani nagrywać. Ta – że tak to ujmę – niemoc twórcza wzięła się ze smutku i wstydu. Ostatni czas to takie natężenie zasmucających i zawstydzających sytuacji związanych z Kościołem, moim Kościołem, z którym przecież tak mocno się identyfikuję, że nie mogłem znaleźć w sobie za grosz motywacji do pracy nad blogiem i vlogiem. Cały czas miałem bowiem poczucie, że powinienem wyjaśniać, dlaczego nie zgadzam się z czymś, co mówią, lubrobią lub czego nie mówią i nie robią nasi hierarchowie.

To nie był kryzys wiary – w sensie wiary w Pana Boga, to nie był nawet kryzys religijności. To był raczej kryzys wiary w Kościół. I to nie Kościół jako całość, ale konkretnie w polski Kościół, bo przecież widzę, co robi papież, widzę, co dzieje się w innych krajach, bo patrzę z zachwytem na działalność papieskiego jałmużnika, kard. Konrada Krajewskiego.  To było przytłaczające rozczarowanie naszymi biskupami, również tymi, których zawsze ceniłem, ale którym brak odwagi by zgłosić votum separatum do tego, co robi reszta episkopatu.

I tak, ja wiem: W Kościele jesteśmy nie dla biskupów, Kościół to nie tylko biskupi czy cały kler, ale my wszyscy – cały Lud Boży. Ale jednak ich zachowanie wpływa jakoś mocniej na to, jak postrzegamy Kościół, nawet jeśli teologicznie to nie do końca roztropne.

Ale nie jest źle i o tym tak naprawdę chciałem pisać. Jest coś, co dodaje mi otuchy i nadziei (poza modlitwą rzecz jasna).

Jakiś czas temu założyłem na Facebooku stronę Fajny Ksiądz. Pomysł na nią opisałem w tym tekście:

Fajny ksiądz

Idea strony, w skrócie ujmując, jest taka, że ludzie zgłaszają księży, uzasadniając, co w nich jest fajnego. Sylwetki tych duchownych pojawiają się potem na stronie w ramach docenienia.

Od września, gdy przypomniałem o możliwości zgłaszania, spłynęło tyle propozycji fajnych księży, że choć publikuję te sylwetki codziennie, to wpisy w harmonogramie mam ustawione już do połowy listopada, a wciąż spływają nowe.

I tak sobie pomyślałem, że choć może nasi biskupi nie grzeszą roztropnością, odwagą i czasem również niestety przyzwoitością, to przecież mamy tylu fajnych księży, którzy po cichu, często w małych parafiach, robią mnóstwo dobrego. Mamy też tylu fajnych wiernych, zwłaszcza młodych ludzi, którzy potrafią to dostrzec i chcą to docenić.

A kiedy piszą o tych fajnych księżach, to podkreślają ich głęboką wiarę, umiejętność prowadzenia do Pana Jezusa, czyli to, co w księdzu jest naprawdę istotne. Czasem nawet zaznaczają, że ksiądz potrafi upomnieć, gdy to potrzebne, czyli fajność nie polega w ich oczach na tym, by duchowny nie stawiał wymagań.

To może jednak wcale nie jest tak źle z nami – z Kościołem? A może kiedyś nawet nasi biskupi dorównają do powierzonego ich pieczy stada?

(Visited 82 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Kara za wierność

Następny tekst

Smuteczek. Nie ma nowszych tekstów.