O blogu i autorze

jakubspiewak

Przez długi czas prowadziłem równolegle dwa blogi. Jeden był taki „o wszystkim”, drugi skupiał się na tematyce religijnej. To nie było dobre rozwiązanie.

Mam zwyczaj pisać dość powoli, bo lubię popracować nad tekstem, nie wypluwam z siebie niczym maszyna wpisów. Szanuję media workerów i copywriterów tworzących pod SEO. Podziwiam ich umiejętność. Ja tak nie potrafię. Efekt był jednak taki, że tekstów powstawało niewiele, ja dzieliłem je w dodatku na dwa blogi, przez co na obu pojawiało się mało treści. Kiedy zaś w ramach jednego dopadała mnie „niemoc twórcza”, robiło się naprawdę kiepsko.

Ten podział wydawał mi się z czasem coraz bardziej sztuczny, jakby jedna część mnie wstydziła się wiary, a druga – całej reszty. Jestem, jaki jestem. Często niespójny i niekonsekwentny, często nie potrafię postępować tak, jak bym chciał i jak powinienem, ale wszystkie te sfery życia, o których piszę, są moje, są ważne i nie widzę sensu w ich rozdzielaniu.

Coraz mniej lubiłem tamte dwa blogi i coraz mniej na nich pisałem. Czułem, że muszę coś zmienić. I zmieniłem. Tak powstał ten blog.

Nazywam się Jakub Śpiewak. Robiłem w swoim życiu różne rzeczy. Sporo, jak sądzę, umiem. Byłem dziennikarzem, specjalistą od public relations, projektantem graficznym, copywriterem, wykładowcą, prowadziłem fundację. Zajmowałem się bezpieczeństwem w sieci, zwalczaniem przestępstw seksualnych i przemocy wobec dzieci. Wciąż prowadzę serwis edukacyjny dla rodziców. Zasmakowałem i słodyczy sukcesu, i goryczy porażki, w dodatku porażki przez siebie samego zawinionej. Mam swoje za uszami, sporo nawet. Ponoszę konsekwencje, również prawne, błędów, które popełniłem. Nie uchylam się od nich. Kto chce, ten bez trudu sprawdzi, co mam na myśli.

Jeśli ktoś z powodu moich win chce mnie potępiać, rozumiem to i szanuję. Nie zmienia to jednak faktu, że blog to moja przestrzeń i tu ja ustalam tutaj reguły, bo tu chcę czuć się dobrze. Jeśli więc ktoś naruszy mój dobrostan, po prostu go stąd usunę. Masz prawo mnie nie akceptować – wtedy po prostu mnie nie czytaj. Jest wiele innych blogów.