Home»Wiara»Belka w oku

Belka w oku

0
Shares
Pinterest Google+

ODo tego tematu zabierałem się już kilka razy i zawsze jakoś odkładałem to na później. Aż przyszedł właściwy moment – trafiłem bowiem odpowiedni fragment w Liturgii Słowa.

Nie, nie chodzi o prezesa Narodowego Banku Polskiego, bo to w tym kontekście słowo “belka” pojawia się ostatnio najczęściej. Chociaż… poniekąd można by i o nim wspomnieć w tym kontekście. Ale zacznijmy od stosownego fragmentu Ewangelii według świętego Mateusza:

(Mt 7,1-5): Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata.

Żeby zamknąć wątek prezesa Belki: Głośno krzyczą internauci, że tak wulgarny język. Na ogół dość wulgarnie krzyczą. Krzyczą, że za pieniądze podatników jadł wykwintne jedzenie, czyli ich podatników okradł. Krzyczą w sieci, w godzinach pracy, czyli w czasie, za który ich pracodawca płaci, aby wtedy pracowali. Krzyczą, że prezes Belka ich okradł, okradając przy tym swojego pracodawcę. Czy to umniejsza winę prezesa Belki? Nie. Za to sens tych krzyków – owszem. Ale zostawmy już prezesa NBP w spokoju. Inni wystarczająco sobie na nim używają.

Czytamy artykuł na jakimś portalu i już wszystko wiemy. Już oceniliśmy, już osądziliśmy, już wydaliśmy wyrok. Już nawet nie tylko ocenimy, że w kazamatach zgnić bohater powinien, ale i w piekle się smażyć. Zapominamy, że od ziemskiego osądzenia jest sąd, który najpierw zbada dowody, a potem winę oceni i karę wymierzy. Zapominamy, że o piekle to Pan Bóg decyduje, nie my. Ale my już, na szybko, od razu – ocenić, osądzić. A jeśli okaże się, że nie było tak, jak pisali, kto te złe słowa i złe myśli cofnie?

Z jednej strony pochopność naszych ocen, z drugiej zaś – pycha. Jeśli bowiem osądzam, to stawiam się w roli sędziego, tego ziemskiego, a często i w roli Pana Boga. Oto nagle iluś księży i publicystów ogłosiło, że wie, że generał Jaruzelski nie zostanie zbawiony. Kurczę. No, może ja jakiś dziwny jestem, ale zawsze wydawało mi się, że to jednak decyzja Pana Boga, a nie ludzi. Ja nie wiem, czy generał zbawiony będzie, czy też nie, ale do głowy by mi nie przyszło, żeby to osądzać.

W tym osądzaniu łatwo zapominamy też o tym, że Pan Bóg jest nie tylko sprawiedliwy. Gdyby był jedynie sprawiedliwy, wszyscy mielibyśmy przechlapane jak w rosyjskiej łodzi podwodnej z napędem atomowym. Zapominamy, że Pan Bóg jest też miłosierny. Trudno to Boże Miłosierdzie ogarnąć ludzkim pojmowaniem, bo – co smutne – my jako ludzie miłosierni bywamy rzadko.

Tak. Z premedytacją piszę w wielu miejscach tego tekstu “my”, czy “ja”. Bo przecież to osądzanie jest ludzkie jak każda słabość i wcale nie jestem wolny od tego.  Wiem, że mam belkę w oku.

Staram się dużo czytać. Przeglądam strony katolickie, czytam na ogół wszystkie komentarze i dyskusje pod artykułami. Czytam strony prowadzone na Facebooku i toczone tam dysputy. Obserwuję na Twitterze księży, katolickich publicystów i osoby, które deklarują bycie katolikami, a niekiedy właściwiej byłoby pewnie powiedzieć, iż ze swoją katolickością się obnoszą. I widzę mnóstwo takiego osądzania. Pochopnego i pysznego. Widzę mnóstwo zacietrzewienia. “Jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Dla wielu to absolutnie puste słowa. Czy ja zawsze umiem odpuścić? Nie. Niestety nie zawsze. Staram się, ale czasami umiem. Kiedy jednak nie umiem, to wstydzę się tego. Wstydzę, a nie – z dumą obnoszę.

ilustracja: Hans Memling, Sąd Ostateczny (ok. 1470), źródło: Wikipedia
(Visited 120 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Dzień Ojca

Następny tekst

Kłopot z marnością