Home»Życie»Nie znajdę straconego czasu

Nie znajdę straconego czasu

0
Shares
Pinterest Google+

Pewien mądry facet, wyglądający jak krasnoludzki hipis, powiedział mi kiedyś, że nie ma straconego czasu. Właściwie nie tyle powiedział, co wykrzyczał, opatrując tę mądrość paroma określeniami, które w jawny sposób sugerowały, iż jego zdaniem dalece rozmijam się z mądrością. Jego złość wywołała moja, wygłoszona z najgłębszym przekonaniem o własnej mądrości i odpowiedzialności, deklaracja, iż chcę nadrobić stracony czas.

Jakże to tak? To ja zaczytywałem się wówczas w książce Prousta, no, tak po prawdzie to z przymusu, bo to lektura szkolna była; to ja biegałem po sklepach w poszukiwaniu magdalenek, by poznać ich smak, a tu ten hipisowski krasnolud wykrzykuje mi, że straconego czasu nie ma?

Dopiero po czasie doceniłem krasnoludzką mądrość. Tak, to prawda. Nie ma straconego czasu. Każde zdarzenie, nawet to błahe, nawet to złe, to bolesne, to wstydliwe, prowadzi mnie i kształtuje. Gdyby wyjąć choć jedno ogniwo, cały łańcuch rozsypałby się niechybnie.

Mam 41 lat. Ciągnę za sobą bagaż wielu zranień, wielu smutków, strachów, kompleksów, wielu zdarzeń i czynów, o których wolałbym nie pamiętać, skrywając je za zasłoną wstydu. Oprócz nich w moim bagażu są wspomnienia, które chciałbym zachować na zawsze, liczne, nieraz drobne, ale ważne, radości. Są za mną i wokół mnie ludzie, którzy mnie nienawidzą, ale spotkałem też takich, którzy mnie kochają.

Bez tego całego bagażu nie byłbym tym, kim jestem; tu, gdzie jestem. Wiele osób, wiem to, wolałoby, by nie było mnie w ogóle. Ale jestem, czy im się to podoba, czy nie. Wiele osób oczekuje, wiem to, że będę chodzącym kłębkiem nieszczęść. Nie jestem nim, choć czasem zapadam się w depresję.

Gdyby nie to wszystko, co za mną się ciągnie, poprzestałbym na przyznaniu krasnoludowi mądrości, nie umiejąc zobaczyć więcej.

A to więcej oznacza tyle, że jest Ktoś, kto mnie kocha i ma dla mnie swój plan. Ten Ktoś mnie kocha, więc chce dla mnie dobrze. Ten Ktoś chce dla mnie dobrze, więc Jego plan jest dobry. Z każdego zła, również tego, które sam popełniam, ten Ktoś umie wyprowadzić dobro. Mogę mówić do Niego “Tato”, czy – jak kto woli – Ojcze. Ojcze nasz.

ilustracja: liebeslakritze – Flickr.com – CC BY-SA 2.0
(Visited 126 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Moja ludziofobia

Następny tekst

Modlitwa nie leczy z depresji