Home»Wiara»Słowo ma siłę – 18.03.2015

Słowo ma siłę – 18.03.2015

0
Shares
Pinterest Google+

Nawet gdy czasem czuję się sam, to Pan Bóg o mnie pamięta. Chce mnie zbawić, o ile ja sam szczerze też będę tego chciał i w Niego wierzył. I, o ile, jak Pan Jezus, będę szukać woli Pana Boga.

(Iz 49,8-15): Tak mówi Pan: Gdy nadejdzie czas mej łaski, wysłucham cię, w dniu zbawienia przyjdę ci z pomocą. A ukształtowałem cię i ustanowiłem przymierzem dla ludu, aby odnowić kraj, aby rozdzielić spustoszone dziedzictwa, aby rzec więźniom: Wyjdźcie na wolność! marniejącym w ciemnościach: Ukażcie się! Oni będą się paśli przy wszystkich drogach, na każdym bezdrzewnym wzgórzu będzie ich pastwisko. Nie będą już łaknąć ni pragnąć, i nie porazi ich wiatr upalny ni słońce, bo ich poprowadzi Ten, co się lituje nad nimi, i zaprowadzi ich do tryskających zdrojów. Wszystkie me góry zamienię na drogę, i moje gościńce wzniosą się wyżej. Oto ci przychodzą z daleka, oto tamci z Północy i z Zachodu, a inni z krainy Sinitów. Zabrzmijcie weselem, niebiosa! Raduj się, ziemio! Góry, wybuchnijcie radosnym okrzykiem! Albowiem Pan pocieszył swój lud, zlitował się nad jego biednymi. Mówił Syjon: Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał. Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.

Dzisiejsza Liturgia Słowa przynosi dalszy ciąg opisu arkadyjskiego. Ale kluczowe wydają mi się tu dwa fragmenty:

“… aby rzec więźniom: Wyjdźcie na wolność! marniejącym w ciemnościach: Ukażcie się!” Tu właściwie nie ma co komentować i objaśniać. Mnie to po prostu jakoś tak zachwyca. Mówimy często o nowej jakości, którą przynosi Nowy Testament, o innej perspektywie. Mówimy, że Pan Jezus przyszedł jak lekarz do chorych, do grzesznych, do słabych. A tu mamy w Starym Testamencie ten sam przekaz.

Drugi fragment to sama końcówka. Pan Bóg mówi mi: “Ja nie zapomnę o tobie”. Bywają takie momenty, ja też je miewam, gdy nie czuję takiego energetycznego kopa, nie czuję tej bliskości Pana Boga. Tak, wiem, to normalne. Ale to, że normalne, nie znaczy, że fajne. A Pan Bóg mówi mi jasno, że o mnie nie zapomni. Może teraz zajął się bardziej kimś innym, ale pamięta o mnie zawsze. To pocieszające.

(Ps 145,8-9.13cd-14.17-18): Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia

Pan jest łagodny i miłosierny,
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich,
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Pan jest wierny we wszystkich swoich słowach
i we wszystkich dziełach swoich święty.
Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają,
i podnosi wszystkich zgnębionych.

Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach
i łaskawy we wszystkich swoich dziełach.
Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają,
wszystkich wzywających Go szczerze.

Bardzo piękny jest ten tekst, ta charakterystyka Pana Boga: łagodny, miłosierny, nieskory do gniewu, bardzo łaskawy, dobry, podtrzymujący i podnoszący, sprawiedliwy i bliski. Warto jednak zwrócić uwagę na ostatni wers. W jego kontekście pomyślałem o wczorajszej Ewangelii„Czy chcesz stać się zdrowym?”

(J 5,17-30): Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ uzdrowił w szabat. Lecz Jezus im odpowiedział: Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam. Dlatego więc usiłowali Żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu. W odpowiedzi na to Jezus im mówił: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą. Podobnie jak Ojciec ma życie w sobie, tak również dał Synowi: mieć życie w sobie samym. Przekazał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym. Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia. Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał.

Mamy tu budującą obietnicę zmartwychwstania. Ale też mamy pewien, tak naprawdę pozorny, paradoks. Oto z jednej strony Pan Jezus domaga się czci i – co zarzucają mu Żydzi – stawia się na równi z Panem Bogiem. Z drugiej zaś mówi: “Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego”, a potem dodaje jeszcze: “nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał”. Tu domaganie się boskiej czci, tu pełne pokory wyznanie. Z pozoru sprzeczne. Skoro sam Pan Jezus szuka woli Boga Ojca, to tym bardziej ja powinienem ją rozpoznawać.

I tu przypomina mi się piękna modlitwa świętego Franciszka z Asyżu, odmawiana przed krucyfiksem świętego Damiana:

Najwyższy, chwalebny Boże, rozjaśnij ciemności mego serca i daj mi, Panie, prawdziwą wiarę, niezachwianą nadzieję i doskonałą miłość, zrozumienie i poznanie, abym wypełniał Twoje święte i prawdziwe posłannictwo.
(Visited 69 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Dlaczego nie nadaję się na blogera katolickiego

Następny tekst

Share Week 2015, czyli polecam blogi