Home»Wiara»Słowo ma siłę – 25.03.2015

Słowo ma siłę – 25.03.2015

0
Shares
Pinterest Google+

Tak jak jest political fiction, tak ja, zainspirowany dzisiejszą Liturgią Słowa, poszedłem w religious fiction, czyli rozważanie “co by było, gdyby”.

(Iz 7,10-14): Pan przemówił do Achaza tymi słowami: Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze! Lecz Achaz odpowiedział: Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę. Wtedy rzekł [Izajasz]: Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg z nami.

Wiele razy już pisałem o oczekiwaniu znaków od Pana Boga i wystawianiu Go na próbę oraz o tym, że czynić tego nie wolno. Zawsze przypomina mi się ewangeliczna scena w wieczerniku z udziałem świętego Tomasza i słowa Pana Jezusa: “Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Myślę sobie wtedy, że człowiek, ja też, chce wiedzieć, a nie – wierzyć. Wiedza opiera się na doświadczeniu empirycznym. Chcielibyśmy doświadczyć empirycznie: zobaczyć, poczuć, dotknąć, usłyszeć. Wiara zaś wymyka się doświadczeniu empirycznemu. Dlatego wiara jest czymś znacznie trudniejszym niż wiedza. Dlatego wymaga łaski. Kiedy domagam się od Pana Boga znaków, czyli tak naprawdę dowodów Jego boskości, to, pomijając już fakt, iż jest to zuchwalstwem, zwyczajnie idę na łatwiznę. Wybieram wiedzę, a nie wiarę. Warunkiem zbawienia jest jednak wiara, a nie wiedza.

(Ps 40,7-11): Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę

Nie chciałeś ofiary krwawej ani płodów ziemi,
lecz otwarłeś mi uszy;
nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy.
Wtedy powiedziałem: „Oto przychodzę.

W zwoju księgi jest o mnie napisane:
Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże,
a Twoje prawo mieszka w moim sercu”.
Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu
i nie powściągałem warg moich, o czym Ty wiesz, Panie.

Sprawiedliwości Twojej nie kryłem w głębi serca,
głosiłem Twoją wierność i pomoc.
Nie taiłem Twojej łaski ani Twojej wierności
przed wielkim zgromadzeniem.

Składanie Panu Bogu ofiary tak, jak to rozumiano w Starym Testamencie, czy też, jak rozumieją to ludy pogańskie, jest w gruncie rzeczy absurdalne. Oto bowiem człowiek przychodzi do swojego Pana i daje mu w prezencie coś, co i tak jest Jego własnością i co Pan sam stworzył. Wyobraź sobie, że wybudowałeś własnymi rękami dom, zaprojektowałeś, stawiałeś fundamenty, ściany, dach, robiłeś wszystko. A potem sąsiad daje ci ten dom jako prezent. Pogoniłbyś go pewnie, widząc absurdalność takiej sceny. To właśnie ludzie próbowali robić Panu Bogu – dawać mu coś, co On sam zrobił i co do Niego należy. I to jest pierwsza moja myśl.

Myśl druga dotyczy słów “nie żądałeś (…) ofiary za grzechy”. Ofiara za grzechy to takie troszkę, mam wrażenie, kupczenie, próba robienia z Panem Bogiem interesów: Narozrabiałem, ale dam Ci coś w zamian i mi odpuścisz. Nie ma tak dobrze.

Myśl trzecia krąży wokół słów: Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże”. Posłuszeństwo jest trudne, przynajmniej dla mnie. A tu nie dość, że trzeba poskromić swoją wolę i poddać się woli Pana Boga, to jeszcze ma to być radością. Staram się, ale różnie mi to wychodzi. Często kiepsko, choć oczywiście rozumiem, że to posłuszeństwo jest dla mnie dobre.

I wreszcie myśl czwarta. Psalmista powtarza kilka razy, że głosił chwałę Pana Boga przed “wielkim zgromadzeniem”. To wcale nie jest takie łatwe, głosić świadectwo, mówić głośno o swojej wierze. Przecież nie żyję gdzieś, gdzie grozi za to śmierć. Czym ryzykuję? Co najwyżej będą się ze mnie śmiać. Albo ktoś powie, że taki typ jak ja nie ma prawa pisać o Panu Bogu. No, to powie. No, to się pośmieje. Nie ubędzie mi od tego.

(Hbr 10,4-10): Niemożliwe jest bowiem, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy. Przeto przychodząc na świat, mówi: Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę – w zwoju księgi napisano o Mnie – abym spełniał wolę Twoją, Boże. Wyżej powiedział: ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzech nie chciałeś i nie podobały się Tobie, choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: Oto idę, abym spełniał wolę Twoją. Usuwa jedną [ofiarę], aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.

Właściwie napisałem o tym wyżej, to, z szacunku do Czytelnika, nie będę się powtarzał.

(J 1,14ab): Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami, i widzieliśmy jego chwałę.

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. A potem to Słowo, czyli Bóg, stało się ciałem. Coś niematerialnego zmaterializowało się. Coś niepojętego stało się bardziej, choć przecież nie w pełni, pojmowalne. Pan Bóg chciał nam pomóc wierzyć w Niego, więc – mówimy – poniżył się, ale nie w tym potocznym pejoratywnym znaczeniu, ale w takim, że zszedł na nasz, nie oszukujmy się, niższy poziom, upodobnił się do nas, bo inaczej byśmy nic a nic nie pojęli.

(Łk 1,26-38): Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, <błogosławiona jesteś=”” między=”” niewiastami=””>. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.

Próbowaliście kiedyś wyobrazić sobie, co by było, gdyby Maryja wysłuchała anioła i odpowiedziała inaczej niż w Ewangelii? Przecież mogła odrzec, że w zasadzie to fajnie, ale teraz to ma inne plany, jeszcze nie czas na dzieci, bo jak wróci potem do kariery zawodowej, mieszkanie ma zbyt małe, kredyt we frankach na głowie, a sytuacja makroenomiczna niepewna? No, a w ogóle, to co ludzie powiedzą, jak tu męża nie ma, a brzuch ciążowy jest? Przecież  tak mogłoby dziś odpowiedzieć wiele osób, gdyby to je odwiedził archanioł Gabriel.

Maryja odpowiada jednak pokornie i posłusznie: Oto Ja, służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa”. A gdyby nie? Co wtedy? Pan Bóg szukałby innej kandydatki na Matkę Bożą?

(Visited 101 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Słowo ma siłę - 24.03.2015

Następny tekst

Słowo ma siłę - 26.03.2015