Home»Społeczeństwo»Nic się nie zmieni

Nic się nie zmieni

0
Shares
Pinterest Google+

Nic się nie zmieni. Papież przyjechał i nauczał. Pojedzie, za nim wyjadą pielgrzymi. I nic się nie zmieni.

Nie ustaną polityczne spory. Ba! Nie staną się nawet łagodniejsze. Rządzący nie zaczną szanować opozycji, opozycja nie zacznie szanować rządzących, pani premier nie opublikuje orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego ani nie ogłosi, że Polska przyjmuje uchodźców. Opozycja nie zacznie być merytoryczna. Minister ochrony środowiska nie przestanie szkodzić Puszczy Białowieskiej, bo nawet nie przeczyta encykliki Laudato si.

Telewizja publiczna nie przestanie kłamać, a telewizje komercyjne nie przestaną ogłupiać widzów. Paparazzi nie przestaną śledzić celebrytów, a tabloidy nie przestaną karmić czytelników sensacyjną papką ani jątrzyć.

Z parafii, w których obowiązywały cenniki, cenniki te nie znikną. Biskupi, którzy pomiatali podległymi sobie księżmi, nie przestaną tego robić. Arcybiskup Henryk Hoser nie cofnie suspensy księdzu Lemańskiemu. Księża, którzy odnosili się źle do wiernych, nie staną się nagle wzorcami dobrego duszpasterstwa.

Hejterzy nie znikną z internetu, nawet ci, którzy, mieniąc się katolikami, wypisują w internecie, że życzą papieżowi rychłej śmierci. Kierowcy nie przestaną ubliżać sobie nawzajem na drogach.

Nic się nie zmieni. Nie od jutra.

Ale ziarno zostało zasiane. Dobre ziarno. Trzeba je pielęgnować, a w końcu zakiełkuje. I nie, nie odnowi oblicza tej ziemi, a przynajmniej całej tej ziemi. Ale może chociaż kawałek będzie wyglądał ładniej? A wtedy może niektórzy pozazdroszczą i też zapragną, by u nich było równie ładnie?

Może ci kierowcy, którzy pojechali na ŚDM przestaną ubliżać? A może mój znajomy, który czasem wypisuje straszne rzeczy, a wiem, że był na ŚDM, będzie robił to rzadziej? Może ci kiepscy księża niekoniecznie staną się lepsi, ale za to ci fajni dostaną wiatru w żagle? Może choć jeden dziennikarz coś zrozumie i choć jeden niemądry, nienawistny tekst wykasuje zamiast go publikować? No, dobrze, na polityków nie liczę w ogóle.

Ci, którzy liczyli, że papież komuś przywali, zawiedli się. Zawiedli się jednak ci, którzy liczyli, że będzie głaskał po główkach. Jeśli ktoś sądził, że nie powie o tym, co dla niego ważne, to się pomylił. Powiedział.

Tylko że wie, co jest ważne. Wszyscy mieli swoje oczekiwania. Ale oczekiwali nie tego, co ważne.

Ważne są fundamenty. Dlatego papież z uporem mówił o pasji, o wierze, o zmienianiu świata, o wolności, ale i o młodych, którzy oddają życie walkowerem. Dlatego mówił o tym, że Pan Bóg jest bliski i konkretny, a przychodzi w małości. Dlatego mówił o tym, że Pan Jezus nie jest Panem komfortu, ale Panem ryzyka, że wymaga odwagi.

Możemy zachwycać się gestami. One są piękne i na pewno wymowne. I ten mały samochód. I uśmiech Franciszka. I spotkania. I cisza, gdy jest potrzebna. I zmiana planów, by odwiedzić ciężko chorego kardynała Franciszka Macharskiego. Warto wejść ponad papkę medialną o tym, że papież wszedł, wyszedł, zjadł śniadanie, jaki był jadłospis podczas obiadu, a ile pali auto i czy jest na benzynę czy na diesel.

Ale oby te gesty nie przysłoniły tego, co mówił, zwłaszcza że wcale nie mówił tylko do katolików. Przecież wygłoszona w oknie katecheza o małżeństwie sprawdzi się i u tych, którzy w Pana Boga nie wierzą.

Warto przeczytać czy obejrzeć wystąpienia papieża. Warto go posłuchać. Warto pomyśleć, że mówi do mnie. Nie do wszystkich, nie do rządzących, nie do tych tłumów. Jasne, do nich też. Ale mówi do mnie. To mnie pyta, czy mam marzenia o lepszym świecie, czy pozwolę je sobie odebrać, czy będę walczyć o swoją wolność, czy jestem gotów zejść z kanapy, wyjść ze strefy komfortu i podjąć ryzyko.

Czy jestem? Czy Ty jesteś?

ilustracja: Światowe Dni Młodzieży / CC BY-NC-ND 2.0 (fot. Paulina Krzyżak)

(Visited 194 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Niewinne - recenzja filmu

Następny tekst

Dobre umieranie